Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'zaćma'.
Wyświetlam 1 - 4 z 7 notek

Operacja”ZAĆMA” czyli jak matka do szpitala jechała

  • Napisane 29 maja 2017 o 21:24

W trybie przyspieszonym,bo w piątek 19 .05 zadzwonili czy może ?

No jasne że może,ciupasem załatwiałam badania i wizytę u rodzinnego(musi dać zezwolenie na zabieg)

Dziś dzień ” O” -.

Skoro mamy się stawić między 7 a 11 rano, matka w szrankach już o 6,30….Nie,nie da pożyć trzeba jechać.

X-men zapakował co trzeba,pojechali. Bałagan,nie wiedzą sami na portierni co i jak,źle go pokierowali ale stracili tylko 20 minut.I co z tego,jak w końcu ją przyjęli…koło 11 .00 !!! No bo wszystkie staruszki postanowiły się zameldować o siódmej rano….

- Pani mamo tuv,ma pani za wysokie ciśnienie.BRAŁA PANI PASTYLKĘ RANO?

=wzięłam pół…

- DLACZEGO PÓŁ?!?

= bo tak…

- TO NIECH PANI TERAZ WEŹMIE CAŁĄ!!!

= ciśnienie spadło,X-men pojechał do domu.

To sala zabiegu jednego dnia.Panie siedząco-leżą na czymś co przypomina fotel dentystyczny.Serio.

W tej sali było ich chyba siedem.Prześcieradło bielusieńkie pod tyłkiem, koszula zabiegowa z rozcięciem na plecach i drugie prześcieradło coby się okryć.

Zero picia i jedzenia.Czekanie na zabieg.

O szesnastej matka dzwoni – że jeszcze nie była i czeka i kilka osób przed nią jest!!!!!!! ( ja dzwoniłam kilkanaście razy ale nie odbierała.A!A!A! a bo rozmawiałam z paniami…..)

PO 18.00 matka dzwoni – już jestem po zabiegu po 19.00 możecie mnie odebrać.

No to do sklepu na szybko a potem po mamę.

Jesteśmy na miejscu o 19,30…To OGROMNY szpital. Babki są z Bielska,z Kędzierzyna,z Krosna…Nasz szpital Górniczy,patronował czy też partycypował w budowie mój dziadek,jako dyrektor jednej z kopalń dawał kasę i wkopywał kamień węgielny.

Okulistyka jest na 8 piętrze.Wchodzimy głównym wejściem,potem schodami na poziom „1″ i do wind.

Wściekła na siebie jestem że nie wzięliśmy od razu WÓZKA !!!!!!!!!!!!!!!!

Potem,zapomnij…Mamie pomogłam się ubrać, jakiejś kobiecie też i do zabiegowego po krople.

A potem windą do wyjścia.Niestety matka się zaparła że nie zejdzie na parter z poziomu jeden.

Kurwa, znów kluczenie,i szukanie JAK DOSTAĆ SIĘ DO WYJŚCIA ?!?

Przydybana lekarka pokazała kierunek – tuptajcie na Izbę. Kurwa windą na poziom „O” a potem długaśnym korytarzem i co 10 metrów odpoczywanie na krzesłach…

X-men podjechał pod wejście i chuj że nie wolno,no co miał zrobić?!?

A potem uffffffff do domu.A nie,najpierw po drodze do apteki.

W szpitalu drukują recepty formatu A4.

I co kurwa komu do tego? Recepta jest poprawna !

Ale w pobliskiej aptece….KURWA FOCH !!!

Zjebałam babę bo doprawdy , w czym problem kuźwa,nie? No co za głupia cipa !!! Wzięłam receptę a raczej wyrwałam jej z rąk i pojechaliśmy do kolejnej.

Jak i tam baba zaczęła robić miny – stwierdziłam że mam DOŚĆ FOCHÓW POTRZEBUJĘ LEKU !@!!!

I chuj mnie obchodzi że recepta duża.Co to za problem jest?!?

Uffff,mam krople – trzy różne sztuki.Teraz co godzinę kropimy,jutro co dwie a za tydzień do kontroli.

Ja jestem za nerwowa w stosunku do mamy. Wiem że powinnam być spokojniejsza ale jak się zaprała że nie zejdzie te 15 schodków to normalnie zęby w ścianę żeby nie zwariować.

A tera pifko.

 

 

jak to już luty?

  • Napisane 4 lutego 2016 o 11:56

Zabieg usuwania zaćmy się udał,mama po kontroli.

Taka sytuacja to spore wyzwanie logistyczne.Musi X-men poprzestawiać sobie plany wyjazdowe w teren,bo mama jest słaba i zaczyna sobie nie radzić.W szpitalu spotkała się z sąsiadką, sporo od niej młodszą ( ma dopiero po siedemdziesiątce ale też kłopoty z oczami ). Sąsiadka po raz kolejny zabieg bo zaćma wtórna się przyplątała (zdarza się na ileś tam przypadków ) i wczoraj X-men wiózł dwie babcie na kontrolę.

Bieganina po piętrach to jednak nie na siły starszych pań,X-men się wykazał i matka (sąsiadka miała na później) już o 11,15 w domu! A pojechali na 10. Mama podbudowana bo sąsiadka mimo że młodsza też źle się czuła po zabiegu.Dostały jakieś pastylki i zastrzyk ze znieczuleniem miejscowym.Wszyscy tak dostają ale każdy inaczej na to reaguje.

No i widzenie.

Widzi nagle wiele, o wiele więcej rzeczy ! JEDNAK !!! A mówiła że widzi w miarę dobrze. Nagle zobaczyła pajęczyny na suficie…I kolory na obrazach…I świat się wyostrzył, zmarszczki też;/. Mama jednakże wiedziała jak wygląda i nie spodziewała się cudów ,natomiast jej współspaczka z pokoju dostała histerii! Płakała mama mówi i płakała ,szlochała że „co ten zabieg ze mnie zrobił „!!! – a tu po prostu ostrość widzenia i zmarszczki swoje ujrzała…Poszłam zmienić jej szkła w okularach, bo na operowane oko ma teraz -1,5 a na to z zaćmą -4 i nie może czytać w swoich starych.

Kolejny zabieg wyznaczyła jej lekarka na ….listopad 2017….To tak zwana „kolejka do eutanazji”
Tak ją zwą pacjenci…

Styczeń to był dla nas dobry miesiąc.Wiele nowych rzeczy wypłynęło, sporo zmian . Po raz pierwszy w naszej historii nie mieliśmy dopłat do energii elektrycznej! Niestety,znów nam stawkę podnieśli ale to chyba wszystkim.

I kiedy tak zaczynasz oddychać spokojniej przychodzi kop.A potem drugi solidniejszy,bo przecież za dobrze ci było ,nie?

no i co tam doktorku XXL?

  • Napisane 26 stycznia 2016 o 20:01

w poniedziałek pobudka przed świtem,szykowanie,matka u bram już o 6,20 ale dobrze , bo do szpitala kawałek a mielim być na 7.00.

Ja nie pojechałam.X-men stwierdził ze będę wprowadzać nerwową atmosferę no i lepiej bym się zajęła sklepem i szyciem;>

W sumie bardzo dobrze.Po cholerę mamy się nudzić w dwójkę;).

Byli punktualnie na oddziale okulistyki. Matka wstępnie przebadana,zapisana,sprawnie poszło  i już była 7,35.

Teraz czekanie na pana doktora.Pan doktor będzie ….. o 9 .00. (?!?!?! po cholerę kazali nam przyjeżdżać tak wcześnie ?)

Lekarz przyszedł (doktor nauk medycznych etcetera,etcetera….) przebadał matkę i wydał zgodę na zabieg.

A TERAZ PÓJDZIE PANI NA IZBĘ PRZYJĘĆ SIĘ PRZYJĄĆ.(przypominam,była już na oddziale!!!)

No to kurwa kilka pięter w dół , izba przyjęć bardzo nieprzyjemna,wiatr hula (lata temu hulał podobnie i mój dziadek jeden z fundatorów tegoż przybytku per noga potraktowany,leżąc w ciężkim stanie przez kilka godzin tamże  dostał zapalenia płuc i niestety umarł….List z przeprosinami napisany przez ordynatora i prezesa PO tym fakcie, nic już mu nie pomógł…)

kolejka czekających na przyjęcie spora….

po dwóch godzinach matka została przyjęta na oddział który nie tak dawno opuściła,weszła do przebieralni by zmienić ciuchy cywilne na sypialne i znów przez tą zimną izbę,do windy i wio na górę.

Tak sobie myślę dlaczego,DLACZEGO,z przebieralnie nie wychodzi się bezpośrednio do cichego ,intymnego korytarza w którym są windy rozwożące delikwentów po oddziałach? Czy to taki problem? Przecież jak człowiek przebierze się w sypialne ciuchy to kurwa może się przeziębić tak tam niemiło jest,może mając kontakt z różnymi ludźmi zarazić się choróbskiem i potem kłopot gotowy,nie? Wszak na zabieg usuwanie zaćmy trzeba być ogólnie ZDROWYM !

Ok.Pojechali znów na oddział okulistyki i tam matka czekała na łóżko! Nie rozumiem.Skoro miała zabieg PLANOWANY dlaczego nie było łóżka? Zwolniło się bo jednej takiej pani nie zrobiono zabiegu z powodu za wysokiego ciśnienia ( panie doktorze,jak tylko stąd wyjdę natychmiast mi spadnie do normy!!! Ale nie słuchali)

X-men cały czas towarzyszył mamie.Wspierał,pomagał,nosił torbiszcze bo biedna by rady nie dała .A jak ktoś jest sam???

No i wył z nudów.

W końcu matka zakwaterowana .Sala trzyosobowa,elegancka,z łazienką.Szafki przy łóżkach i szafa ogólna.Czyściutka łazienka,czyściutki pokoik.ALE. Ale w łazience brak uchwytów pod prysznicem.I mama się nie wykąpała bo bała się.Zdarzyło jej się poślizgnąć w brodziku.Nie rozumiem tego.Dlaczego nie ma uchwytów? Przecież tam same dziadki !!! Nie każdy jest sprawny!

Zrobiono mamie badania i niestety ciśnienie jej skoczyło na 160 ,znaczy zabiegu nie będzie.Czekamy do wtorku.Wkurzyłam się,bo  nie wzięła rankiem pastylki na ciśnienie,a rodzinny zalecał,bo pani się na pewno zdenerwuje (jest przecież czym, i to jeżdżenie bezproduktywne po piętrach). Była na czczo.Do wieczora niczego nie pozwolono jej jeść i pić ,dopiero na kolację tak.

Rankiem dzwoniłam – mama przygotowywana była do zabiegu,bo ciśnienie opadło.Gdzieś przed 10 !!! wzięto ją na blok.Sam zabieg to 20 minut ale…BOLI !

Nieprawda że nie boli.Boli,może nie jakoś okropnie ale jednak.I potwierdzali to inni pacjenci.

Dwie godziny leżenia plackiem a potem kontrola lekarza ,wypis i wio do domu.

Już jest u nas – przywiózł ją X-men po 14 .

Oko lekko opuchnięte ale to norma.

Leki dostaje,ale to norma.Z -4 na oba oczy,przeszła na -1,5 na prawe.Chyba będzie musiała mieć nowe okulary.

I tak to, wielkie UFFFFFFFFF:))))

***

Zapomniałam dodać.Nie ma obchodu na tym oddziale.Przecież to sami sprawni ludzie, tylko nie dowidzą,więc…tam się IDZIE DO LEKARZA na obchód.

Kolejka dziadków do gabinetu lekarskiego…Porażka…

jazda bez trzymanki i neonowe skarpety

  • Napisane 22 stycznia 2016 o 09:21

skarpetki sobie kupiłam.Nic szczególnego,prawda? Ale kupiłam sobie bezuciskowe,takie naprawdę,naprawdę BEZ.Takie ze stosowną nazwą miały gumki jak diabli.Nawet te bambusowe się nie nadawały a szkoda bo jakie mięciutkie….mam kilka par ale to stopki niemalże a tu zima co nie ?

Noszę getry na to spodnie ale że skarpetka niska to ciało gołe wystawało i wiało.No to wpadłam na pomysł – odcięłam ze starego swetra rękawy i zakładam dodatkowo jako getry krótkie.Pod spodniami nic nie widać ale nagle ,wtem jak ciepło!

I jak się napatoczyły te skarpetki,krótkie,długie,i najdłuższe to szał i kupiłam 10 par.Tych dłuższych.

NEONOWE kolory.Dający po oczach pomarańcz,seledyn – ach jakie to przyjemne kiedy szarość była za oknem.jaka energia! Jeszcze błękit ,jagoda i amarant.jak X-men zobaczył co ja w garści dzierżę to zakwilił – A NIE BYŁO SZARYCH ?!?

NIE ! odparłam,a zresztą nawet bym ich nie brała;)))))

I jestem teraz taka od środka tęczowa;))))

Wtem,nagle zadzwonili że matka ma przyjść na zabieg usuwania zaćmy 25 stycznia.Pisałam.

Biegiem w poniedziałek 18 zrobiliśmy badania i zarejestrowałam mamę internetowo do rodzinnego.

Chodzimy na 7 rano,bo nikogo,spokój,nie styka się z chorymi bo to bardzo wcześnie i przychodnia dopiero ożywa.

Skoro na 7 to pobudka najpóźniej o 6 rano bo trzeba się dobudzić,ubrać itepe.Dzień wcześniej drukowałam numerek i dane – trzeba mieć to by potwierdzić rankiem rejestrację ale to trwa wtedy sekundy.

Już prawie że ubrana jestem, gdy wtem,znienacka nachodzi mnie myśl : KTÓREGO DZIŚ MAMY ?!?

i galopem do kartki a tam…o ja cie…data wizyty 22 stycznia nie 21 !!! X-men wściekły ,lecę do mamy ta już w pełnym rynsztunku a tu rozbieramy się!

No chłopa mi szczególnie żal,bo miał w daleką trasę jechać,przełożył,zerwał się z nagła i aż mu słabo się zrobiło- więc do łóżka jeszcze !

Nie dane było biedakowi pospać bo „orange” kurwa zaatakowała smsami od 7 rano,że umowa nowa przyjeżdża…No co przysypiał sms , a że to telefon  firmowy to spoglądał,bo a nuż ktoś chce jakiś towar na już,więc…

Dziś powtórka z rozrywki.

Byliśmy.

Mama badania ma w porządku jak na swój wiek i stan zdrowia.Ciśnienie w normie.Czyli zabieg może się odbyć.

WCALE NIE BYŁA ZADOWOLONA !

Nie dziwię się jej.Byle już był wtorek….