Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'wypadek'.
Wyświetlam 1 - 4 z 13 notek

dopóki ten adres jeszcze istnieje…

  • Napisane 11 grudnia 2017 o 12:46

blogi się kończą.Tak jak wiele spraw w moim życiu tego roku.

Tyle GRUNTOWNYCH zmian.

Z blogiem upłynęło prawie całe życie mojej Młodej i połowa życia JUNIORA….Tylu przyjaciół poznałam ,tylu pożegnałam niekiedy ostatecznie…

Kiedyś to miejsce tętniło życiem ,tryskało humorem i energią.Wszystko się kiedyś zużywa.Kilka niemiłych incydentów kiedy palec wisiał nad klawiszem „delete” zaliczyłam.Od tamtej pory niewiele tu ujawniam bo i po co skoro mogę pogadać z prawdziwymi znajomymi ,którzy są ,wysłuchają ,pomogą a nie szkodzą.

Chyba tym razem to nie moja wina że onet.pl wywija takiego fikoła?:)))))) A może jednak to kop ,kolejny kop od losu typu – „kobieto,mało ci było wypadku ? Nie zrozumiałaś przesłania?!? ”

Nie wiem czy będę kontynuować.Na pewno zostanie moja Matylda bo to blog szyciowy.

Dlatego też chciałam PODZIĘKOWAĆ wszystkim dobrym,bliskim,kochanym i tym dalekim,prawie lub  wcale nieznanym osobom,które starały się nam pomóc w tych bardzo trudnych dniach po 27 września….

Dużo wpisów,ciepłych słów,zakupów ( tak kupowaliście u mnie kochani,zamawialiście piękne rzeczy i mam nadzieję że dobrze się z tego wywiązałam) ,promowania MATYLDY i moich uszytków,które pomogły mi przetrwać czy też dotrwać do momentu kiedy to X-men dostał pracę.

Nie,nie wzbogaciłam się. Ale szyłam i nie myślałam o tym co jest i czy będzie jakieś jutro.

Czytałam notki o sobie do czego nie jestem przyzwyczajona,miłych słów kopy,a nawet zachwyty nad moją pracą ;)))

Nie będę tu wymieniać każdego z osobna bo mogę kogoś pominąć,mogę przeinaczyć a mogę nawet nie wiedzieć że tam była jakaś notka.

Jedna czarownica warta jest wspomnienia.Znajoma która użyczyła nam swojego samochodu….To dało nadzieję i naprawdę pomogło przeżyć ( bo pomoc mojej mamy, finansowa pomoc bezcenna ale emerytura nie jest rozciągliwa….)

Jesteśmy po pierwszej „wypłacie” X-mena. Nie jest oszałamiająca ALE JEST !!! Zus zapłacony ,co dla nas jest podstawą egzystencji.Z rachunkami jesteśmy mniej więcej na bieżąco znaczy….

WYGRALIŚMY !!!

Wszystko się kiedyś kończy , wszystko mija nawet najdłuższa żmija…

Ostatni bardzo wymagający uszytek pofrunął w świat. Od  dziś mogę skupić się na sprzątaniu bo dom to …hm,bardzo zaniedbane miejsce ale czasu nie było na nic.

Rozebraliśmy starą sofę by ją przywrócić do świetności ale chęci i czasu starczyło tylko na „rozebraliśmy”.Jednak to też coś znaczy.

 

 

Matka ma nowe zęby a samochód został zareklamowany i na razie nie przecieka;). jednak dobrze że kupiliśmy w komisie z gwarancją roczną .

Zimowe opony są,teraz musowo wymienić płyny.

X-men wyjeżdża przed 8 rano,wraca często koło 18….Zostają nam sobota i niedziela ale też w mocno okrojonym czasie.Byle do przodu….

Byle do przodu….;)))))

***

informacja  jak przenieść bloga dostępna jest tutaj:—–>>>>>>>>>>> MARCHEVKA

koleżnka udostępniła filmiki jak to zrobić.

Dodatkowo zauważyłam że onet sam z siebie wysłal info jak przenieść blog,ale to jest na fb

no nie ma się czym chwalić i to listopadowe święto nie nastraja

  • Napisane 1 listopada 2017 o 21:36

czyli że będzie krótko.

dwa lata temu dostałam od znajomej (dem dzięki ).

Sobie macałam,wzdychałam,dotykałam i odkładałam do szuflady na samo dno ,bo może kiedyś?

dwa lata. Jeszcze w te wakacje brakowało 5 cm. E,bez sensu pomyślałam.

Wczoraj ot tak,postanowiłam jednak wyjąć.

I założyć….I BEZ PROBLEMU WESZŁY I CHODZĘ W TYCH DŻINSACH!!!!!!!!!!

wystarczył mi miesiąc po wypadku X-mena….

***

wieczorem padł czajnik elektryczny…

TO już drugi od czasu wypadku…:>>>>>

pewien etap za nami a dziś znów leje

  • Napisane 27 października 2017 o 09:28

auto zostało sprzedane i pojechało heeeeen,na kraj świata. Nie wrak a auto ponieważ kupiec tak chciał.Pewnie sprzeda go z zarobkiem Ukraińcom albo wyremontuje i też sprzeda .Pal licho co zrobi jednak remont mnie by zdziwił bo serwis wycenił naprawę na …..UWAGA – 43 tys zł!!!!!!!!

Kuźwa, za dużo mniejsze pieniądze go kupiliśmy….

Zarobił na siebie ale od początku było to nieszczęśliwe auto.

Przez niego naszego Opelka trzeba było oddać na złom.( X-men pojechał po Caddy-ego swoim samochodem i wziął sąsiada mechanika,żeby jednym z samochodów wracał ,jak się później okazało,sąsiad tak przegrzał silnik – a wiedział że może być taka sytuacja i co ma robić,że nie było co ratować…A i to wyszło dopiero jak kupiec przyjechał kupować Opelka.Bo normalnie odpalał ładnie i był na chodzie.Przyjechał kupiec Opelek ZAMARŁ na zawsze….)

Pierwszy wyjazd w teren – za bramą huk,jazda na serwis,się okazało że poszła sprężyna w przednim zawieszeniu…..

Potem nie wiadomo kto zatarasował nam centralnie bramę (stanął na bramie wjazdowej i się oddalił ) i nie dało się wjechać na własną posesję a ulica cicha,spokojna,zaułek typowy.

Potem były stłuczki….

Potem były naprawy (nigdy tak nie dbaliśmy o auto.W zasadzie nigdzie nie pojechaliśmy w zeszłym roku bo oszczędności żarło to auto.Obiecywaliśmy sobie w tym roku,na ścianę wschodnią,na szlak rowerowy i ….i przyszedł ten rok i zmiana umowy z firmą X-mena i dupa blada ….)

No w tym roku ta zmiana umowy i cały wysiłek by jakoś przez to przejść finansowo

No potem znów dopieszczająca naprawa  i przegląd akurat tuż przed Kartofliskiem

A potem bum.I pokiereszował mi X-mena;/.

No i na koniec to nawet sprzedać się cholera nie dawała;/.

Kupiec kupił oczywiście poniżej wyceny PZU.Wczoraj pismo złożyliśmy o dopłatę reszty.

Kurwa nie mogli od razu wypłacić? Takie machloje robią,specjalnie by nie wypłacać odszkodowań w pełnej kwocie choć się należą!!!

No i teraz znów czekanie na wypłatę różnicy….

Zaczarowane to auto było albo komuś bardzo się nie podobało że je kupiliśmy.Ile złej energii wokół się kłębiło.Nie,nie jestem przesądna ,lubię czarne koty (przecież nasza Czarnusia była czarna;)) ale ….pewne rzeczy dopuszczam że są.

Tak,Star ma rację.Nastroje paskudne nami miotają,gorzej nawet z X-menem bo wie że to jego wina nie wina i tyle sygnałów dostał że nie,nie jest istotne jak się czujesz młody.Istotne jest na ile cię cenią przyszli PRACODAWCY….

ma doświadczenie,idealne wykształcenie do sporej ilości ogłoszeń o pracę.No serio kilka było takich jak kiedyś już to robił i to z powodzeniem.No ale….wiek.Bo co innego? I niech nikt mi nie mówi że teraz to w Polsce jest RYNEK PRACOWNIKA bo wszędzie brakuje rąk do pracy.Gówno prawda!!! Chcą roboli,fizycznych do śmieciowych robót za grosze. No i jak w ogłoszeniu pojawia się taki komunikat:

MILE WIDZIANA UMIEJĘTNOŚĆ LICZENIA DO DRUGIEGO MIEJSCA PO PRZECINKU !!!!!!!!!!!!!!!

to ci kurwa witki opadają….

Wszystko to uderza w Młodą.Obolała,kręgosłup odmówił posłuszeństwa,korzonki i L-4 na trzy tygodnie.

Biedna,kochana córa.

No i tak o, a dziś od rana leje.

demony szaleją ale czas notkę wrzucić

  • Napisane 21 października 2017 o 09:31

X-men powoli dochodzi do siebie.

Złamany mostek z przemieszczeniem to nie takie hop,siup i nie da się zabandażować,zamknąć w pancerzu czy unieruchomić.Nadal kaszle. Z opadającej poduszki powietrznej uchodzi gaz,rozprężając się skrapla.

Czujesz wilgoć i myślisz cholera jestem ranny….Ale nie to tylko wilgoć. Gaz poszedł w płuca i stąd ten niemiły kaszel.Każde kaszlnięcie czy też kichnięcie takie wiecie „od serca” – to paskudny ból. Na początku musiałam go trzymać za klatę,podchodziłam od tyłu,obejmowałam i tak jakoś szło.

Mamy AC i część polisy wypłacili nam po tygodniu. Druga część to wartość wraku. No i albo go zabieramy i męczymy się sami albo wystawiają na swojej platformie do sprzedaży .( za ile pójdzie to już inna kwestia.Różnicę miedzy wyceną a ceną sprzedaży mają nam potem dopłacić). ALE TO CZAS ZMARNOWANY. Cóż,znaleźli niezły sposób na opóźnienie wypłacenia polisy…Dlaczego X-men się zgodził? Bo nie miał siły się tym zająć,bo chciał mieć to z głowy bo….

Szukamy pracy.

Szukamy samochodu.

I jedno i drugie dołujące. jak znaleźć samochód w dwa tygodnie ?!? I niedrogi,i pewny i  raczej kombi lub mały dostawczy?!? Jak jeździć po komisach,kupcach itepe jeśli klata boli ? Sił brak,zniechęcenie ogarnia , no kaszana.

Z pracą tak samo. X-men chce zmienić bo swojej ma serdecznie dość.Nie ma na to już siły a wypadek dał nam sporo do myślenia. I to niewesołego myślenia.

Czasem ktoś się odezwie i nawet chce i dzwoni ale X-men stwierdził że on może harować fizycznie bo robił to nie raz i się takiej pracy nie boi ale nie za tak niską stawkę na godzinę i do tego dalekim dojazdem bo mu się wszystko buntuje w środku!

Znajoma użyczyła samochodu i dzięki temu zaczął ogarniać teren. Martwię się jak wyjeżdża bo jak pisałam nie czuje się najlepiej ale co zrobić? Pieniądze trzeba z terenu  ściągnąć, bo kontrahenci niełaskawi do płacenia a dzwonił i prosił i przedstawiał sytuację. No ale co potem? Bez samochodu jak bez ręki i kółko się zamyka.

Ja się poważnie zastanawiam nad wyjazdem za granicę. Pierdolić to wszystko.Jechać póki siły są. Ale co z mamą?
A co z resztą? Dzieci mi nie płaczą;))))) Ale mama…potrzebuje opieki.

I tak sobie żyjemy.