Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'wyjazd'.
Wyświetlam 1 - 4 z 10 notek

o tym jak tuv wybiera się do Warszawy

  • Napisane 19 maja 2017 o 09:30

tyle spraw,tyle zdarzeń notuję,czasem robię zdjęcia ale czas mija,ja nie zdążę wrzucić na blog a potem….potem stają się już zaprzeszłe i nieaktualne a emocje opadają .

Tym razem notuję bo to w sumie wydarzenie jest dla mnie spore.Szyłam prace.Szyłam na konkurs.Wysłane.Jutro wernisaż.Klik——>>>>

„RAZ NA LUDOWO”

Przemyślałam sprawę i stwierdziłam że skoro moje prace tu są ,znaczy trzeba jechać.Po ostatniej rajzie X-men stwierdził że nie,to nie dla niego wiec został mi publiczny środek lokomocji do wykorzystania.

Pociąg.

Nie jest łatwo osobie która przemieszcza się własnym samochodem z kierowcą:))) jechać gdziekolwiek inaczej.

Jednak od czego jest rozkład jazdy,prawda?

Wybrałam dwa pociągi,te które jadą najszybciej czyli  około 2,40 h ( mniej więcej bo i powyżej trzech godzin też były ) i za telefon do znajomego czy ewentualnie mnie podwiozą tam gdzie trzeba.

Bez problemu,wiwat dobrzy znajomi w Warszawie;))))

Niemniej jednak wernisaż jest na BEMOWIE. W ichniejszym Domu Kultury.No i ok,z tym że dojazd tam jest….delikatnie mówiąc mało ciekawy o czym dowiedziałam się jako zamiejscowa dopiero dwa dni temu.Znajomy posprawdzał i kiszka.Budowa metra, korki,te sprawy.Tuv najpóźniej musisz być o 14,30 bo inaczej będzie ciężko i zapomnij o wszystkim.

Dobrze.

Czyli wstęp jest teraz finał.

Otóż wernisaż rozpoczyna się o godzinie 19.00…

Dla tambylców idealnie dla przyjezdnych nieciekawie.Rozumiem Noc Muzeów ale jakby tak o 17.00?!?

Bo i tu znów się kłania moje nieobycie w temacie – nie sprawdzałam pociągów powrotnych. Jak sprawdziłam okazało się że mam – bezpośredni JEDEN ~!!! o godzinie 21.15 a potem piąta rano….

No i znów zapomnij kobieto,nie zdążymy cię odwieźć ,nocujesz u nas.Klik—->>>

Szczurze – dziękuję ślicznie !!!

No bo inaczej to znów zapomnij kobieto o wernisażu.

A w domu panika bo zadzwonili że mama ma przyspieszony zabieg – usunięcie zaćmy.Hurrra bo czekała tylko od lutego 2016 roku….i źle jej się czyta bo oczy totalnie widzą róznie.A!A!A! bo nagle wtem, na 29 maja i biegusiem do rodzinnego i badania i nerwówka,i czy ja przeżyję?!?

 

żeby nie było tak smutno to nowy wpis

  • Napisane 4 listopada 2016 o 14:57

acz nastrój nadal typu:”dziesięć metrów mułu,dno i wodorosty”.

Jutro krótki wypada.Na dwa dni w tym jedne w sumie w podróży.Ale oj  tam.

Trzeba się odciąć od kłopotów,problemów,myśli.

W domu cicho.

Młoda w pracy,Junior u siebie, X-men w trasie, Rudka leży na posłaniu.

Z nią nie lepiej i nie gorzej.

I tyle.

nie mogę zrozumieć tego fenomenu!

  • Napisane 8 czerwca 2015 o 09:21

RZEKŁ X-men….

JAK TO MOŻLIWE  żeby grupa dorosłych,często nie znających się osób jechała przez pół Polski aby się spotkać  bez wyraźnego powodu ?!?

no tak to jest.

Rzuciło nas pod Częstochowę oraz w kieleckie w okolice Szydłowa…

BARDZO WAM wszystkim dziękujemy za fantastyczne !!! towarzystwo ;). Było ciepło od uśmiechów,spotkań ,rozmów,było tak …że ach!

I teraz siedzę i nie mogę uwierzyć że rzeczywistość znów mnie dopadła i że uwaga pogoda się zmieniła na gorszą!!! A myśmy mieli plażę,błękitne niebo,gwiaździste nocą…

TERAZ kilka zdjęć z Watrowiska…

Pewnemu kibelkowi poświęciłam aż dwa zdjęcia bo …

- wchodzimy po schodkach – baaaardzo stromych i z dołu już widzimy umywalkę.Na górze po lewo pokoik sympatyczny, po prawo pokoik sympatyczny a na wprost …za umywalką za załomem kibelek…A!A!A! Myśmy tam nie mieszkali;)))). Na dole normalna łazienka.

I zapachy lasu….przestrzeni, trawy,śpiew ptaków i …. psów;)))))) tubylczych.Przyjezdny był grzeczny;).

X-men przebiegł z Dudim co nieco kilometrów, skosztowaliśmy pysznych nalewek, mięs wszelakich – po jednym takim posiłku spać poszłam bo nie przywykłam do takiej ilości mięsnych potraw a żal było nie spróbować!!!

Kochani bardzo miło było ;).

c.d.n.

Chcesz rozśmieszyć pana Boga,powiedz mu o swoich planach….

  • Napisane 5 lipca 2014 o 12:16

no nie pojechaliśmy.

Problem z samochodem. Szuści,rzęzi,charczy ,warczy. No i chusteczka…

Urok,panie , urok. Chciałam uciec od codzienności, a tu się nie dało…

JUŻ NIGDY więcej zdradzania swoich planów.IMPROWIZACJA to jest to !

Czyli do szpitala do matki na początek. Znów zmuszanie do tuptania czego ona za bardzo NIE CHCE robić.

No mamo JAK wejdziesz po schodach na piętro?!?

Pani znów dogaduje,że przecież ordynator kazał chodzić ,że pielęgniarki mówią chodzić a mama nie chce.

Jeszcze raz to powie – to od razu zagajęSkoro tak jest a pani jak widzę śmiga aż miło i sporo młodsza od mamy to POMÓC jej proszę ! Zachęcić, przyprowadzić balkonik,pomóc wstać,wyjść z nią na spacer a nie przygadywać!

Prawda?

Po wizycie,bo lecimy zaraz do mamy chyba na rowery w końcu…