Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'szycie'.
Wyświetlam 1 - 4 z 13 notek

największy prima aprilisowy dowcip zrobiłam sobie sama…

  • Napisane 1 kwietnia 2015 o 23:44

piątkowe popołudnie.Czekamy na przyjazd dziewczyny Juniora. Mam sporo pracy,zaległości chorobowe i bieżące zamówienia,i aby zdążyć bo święta.

Koło 22 JEST ! ale nie sama….Za nią wchodzą dem z Chudym….Bo to była taka niespodzianka.

Junior trzymał się dzielnie,choć kilka razy dopytywałam jakim cudem N. przyjeżdża bezpośrednio do nas, bo takowego połączenia nie ma.

Weszła młodość.

I wtedy wewnętrznie się rozpłakałam. Oni tacy młodzi i ładni a ja taka…cóż.Zaniedbana, żeby nie powiedzieć wiedźma…

jak można wyglądać po prawie miesięcznej chorobie,zabieganiu, kłopotach ze zdrowiem mamy ? Moje włosy…jęknęłam , moje paznokcie dodałam po chwili. O JEJ, no jedno wielkie O JEJ !!! i jak ja zdążę to uszyć?!?

Podobno moje mina bezcenna…

Ale potem było już tylko lepiej. Goście rozebrali choinkę!!! ( tak jeszcze stała ) i ugotowali obiad i w niedzielę też miałam zrobiony obiad ! Nie macie pojęcia jaka to frajda przyjść na gotowe i gary pomyte !

W sobotę zaparłam się na fryzjera. Cóż.Młodość wymaga by starszacy dobrze wyglądali, a zresztą przymierzałam się do tego od czasu jakiegoś. Niejako przy okazji zrobiłam sobie paznokcie.

och i ach ! byłam wniebowzięta przez pierwsze 10 minut. Bo zastrzeżeń mam sporo jak emocje opadły.I nie pójdę tam więcej , szczególnie że cena poraża.Ponieważ robiłam to i owo z włosami,dostałam zniżkę.Normalnie 70 zł, ja płaciłam 40zł. Pani mi rozkrwawiła skórkę ( bardzo to mi się nie spodobało),dużo mówiła ( wolałabym by skupiła się na paznokciach) i krzywo mi pomalowała,co widać z boku. Za te pieniądze powinnam być bardziej usatysfakcjonowana. Kolor bardzo mi się podobał, taki ciemny ,bardzo ciemny granat ( lekko błyszczący )

Ale nie wysuszyła mi lakieru, i po dobrych 20 minutach ( paznokcie robiłam w przerwie działań fryzjerskich) , jak musiałam wziąć torebkę do ręki ( a robiłam to bardzo ostrożnie,uszkodziłam jeden z paznokci! ) . Pod koniec dnia miałam lekko sfatygowane pozostałe paznokcie prawej ręki.No jak to tak?

Dziś straszyłam odpadniętym lakierem co na tak ciemnym widać mocno ale co mogłam poradzić jak stało się to przy pokazywaniu wózka a potem nie mogłam wyjść by to zmyć? Czułam się mocno niekomfortowo a przecież nie robiłam nic specjalnego, co by paznokcie obciążało.

Fryzurka bardzo mi się spodobała i w końcu z wiedźmy w człowieka się zmieniłam;).

Na poprawę nastroju kupiłam torebusię;)

Wieczorem sprawdzaliśmy moc naszego domowego wina,co to pół roku w gąsiorze stało.

fantastyczne ! jaki kolor !!! jaki zapach i smak!!! niestety, raz otwarte powoli ten smak zmienia,trzeba wypić;)

Niedziela pełna wrażeń bo Junior brał udział w … „Harpagańskiej dysze ” ! Biegu znaczy na 10 km.

Dzielny ten mój syn;)))))

Goście pojechali a ja do pracy…Szycie od rana do wieczora, bo trzeba nadrobić czas.

Dziś w amoku od 7 rano do 7 wieczór.Z przerwą na siku,klienta, nawet zjeść nie było co i kiedy.(kochane dzieci zorganizowały obiad wieczorem;))

Szyłam bo musiałam wysłać towar w piątek.PIĄTEK !!!  A piątek jest wszak jutro prawda? I do lekarza ( w mamy sprawie) też w piątek i trzeba wstać o 6 rano i jak ja zdążę ?!?

Dopiero pod wieczór uświadomiono mi że jutro jest czwartek… A!A!A! A jakbym tak do lekarza raniutko poszła ?

zarobiona jak dziki reks ale oj tam dziś sobota i wieczór tak ?

  • Napisane 17 stycznia 2015 o 21:09

Od tygodnia a dokładniej od zeszłej soboty tyram przy maszynie.

Żeby nie było – lubię wymyślać , tworzyć, gorzej jak mam powtarzać wzory kilka razy pod rząd.Nuda tak?

Szyłam dla klientki.Bo proszę pani ja lubię BEŻ. I dobrze , pani wskazała bardzo że tak powiem „delikatny” beż co mnie niespecjalnie rajcuje ale …Nasz klient nasz Pan;)

X-men się postarał po materiały pojechał.PIĘKNE PRZYWIÓZŁ !

No to ja do maszyn i szyju,szyju,szyju.Pierdolę – nawet nei wiecie jak potem kręgosłup napierdziela.

Ciągiem po 10 godzin siedziałam ! Sobota,niedziela i poniedziałek rano.

RANIUTKO TAK ?

Wszyscy śpią a ja przy maszynie. BEŻE JAŚNIUTKIE BEŻE zaznaczam.A ponieważ szyję w sypialni to materiały rozkładam na łożu, bo gdzie indziej ? Nie że bałagan,ale muszę rozłożyć by wiedzieć w jakiej kolejności itp.

I co ?

Ano ten pierdolony sierściuch Łaciaty sobie owe materiały upodobał.

Spokojnie śpi przy maszynie.Jest ok. Ja się miotam,spieszę , prasuję – on śpi.

Siadam do maszyny patrzę – a ta menda kocia na środku mojej pięknej pościeli !!!!!!!!!!!!!

No to była kocioeksmisja.Za fraki,po mordzie i za okno.

Niby zrozumiał ale…następnego dnia….ZNÓW TO SAMO. KOT czysty dosyć ale łapki w błocku bo pada….I ślady na MOJEJ POŚCIELI !!!!!!!! Kapeć był w robocie ale sierściuch cwaniura do matki pobiegł i się gdzieś tam zaszył.

On złośliwy jest ! Wie że nie wolno a jednak…SPECJALNIE MI TO ROBI !

Tak jak Czarna z kolei sra . No sra w zakamarach.Zapomnisz wywalić na dwór – to nasra w kącie lub jak ostatnio u matki na dywaniku.

To tak: wychodzi spod prysznica,stawia stopę i … kurwa kocie gówno ! Dobrze że się nie poślizgnęła bo byśmy mieli problem.

Dziś wieczór z miodkiem.X-men lubi, ja niespecjalnie ale skoro polewa?

Nasze wino żeśmy wytrąbili do cna.Znaczy się z butelek.Został jeszcze słuszny gąsiorek ale czeka na lepsze czasy.

A i padła nam lodówka.

Znaczy się chciała paść,miała zatrzymanie tętna ale X-men reanimował  z pozytywnym skutkiem;).

takie tam różności

  • Napisane 12 grudnia 2014 o 18:02

kocio usiłuje namiętnie mi pomagać.Tym razem to Kubuś który jakoś swoje tłuste dupsko wcisnął miedzy maszynę a parapet…

A co tworzyłam?

A lampeczki .A kalendarzyk;) co to dni do świat odlicza a teraz wisi nad wejściem do kuchni i mnie zachwyca;))))

,

szkoła przetrwania….

  • Napisane 10 grudnia 2014 o 11:25

jak widać na zdjęciu lekko nie jest.

Ponieważ Młoda większą część dnia w pracy to pies się przeniósł do nas… Się przeniósł jeszcze zanim maszyny się tu zagościły.Był luz.Teraz luzu nie ma i pewnie będzie jak w tym dowcipie o Icku i kozie…

Pies jak widać ma problem,bo leży na ścieżce  maszyny- drzwi , którąż to przemieszczam się pierdyliard razy dziennie i nocnie też…No to mamy załatwione wezgłowie łoża.U stój jego wymyśliłam deskę do prasowania. Tak,tak.Nienawidzę prasować ale od pewnego czasu nie ma zmiłuj muszę bo bawełna wymaga .

W pracowni mam do tego stół 2*3 metry…ale tutaj już by się nie zmieścił;>. Najpierw prasowanie odchodziło w kuchni,ale biegaj z duperelką każdą i rozkładaj od początku wszystko ,no jak ?!? I kiedyż to X-men – szukając czegoś odstawił żelazko POZIOMO na stół wywołując potop,to nie było że się nie da,trzeba było coś wymyślić.

Z drugiej suszarki zrobiłam.Deską nakryłam,kilka warstw grubej drelichowej bawełny i ok,stoi.Tylko się kiwo.

I jakaś taka wąska ale mus mieć i nie wybrzydzać.

A,i jeszcze ten nieszczęsny fikus w kalfasie…Po lewo…i trawka co to się gigantycznie rozrosła też po lewo…acz nie widać.

No i moje biureczko w lewym dolnym rogu,też nie widać.A to na pierwszym planie to skrzynia.Stała u nóg łoża teraz zawadza ;>.

I w tych warunkach…

wypuść kotka,

wpuść sierściucha

pies rzyga!

złap Czarną i wypierdol na dwór bo znów nasrała na półpiętrze !

Wywal psa na dwór

a!A!A! koty się gonią!

Wypuść kotka – przecież już wychodził innym oknem ,kto go kurwa wpuścił ?!?

pies chce wejść i drze ryja

Czarna rzyga !

Kuba chce wejść ~!

i tak bez końca….