Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'święta'.
Wyświetlam 1 - 4 z 11 notek

koniec roku tuż,tuż czyli remanenty czas zacząć.

  • Napisane 29 grudnia 2016 o 23:58

Święta były w tym roku bardzo rodzinne i skupione wokół rodziny.

Zawsze niby są rodzinne ale dzieci dorosłe już rozchodzą się po wigilii do swoich spraw i towarzystwa a w tym roku nie…

Pewnie to taki ostateczny akcent przed wylotem z gniazda.Junior już na swoim przecież.

Choinka pięknie ubrana błyszczała już od tygodnia , resztę zrobiłyśmy z Młodą na dzień przed wigilią.

W tym roku było za dużo jedzenia.Ryby w naddatku bo zupy i reszta zniknęła szybciutko.I niepotrzebnie kupiłam te trochę szynki. Wiedziałam że zostanie ale X-men rzekł – jak to BEZ ? A  i został jednak chleb. No ale na późne śniadanie jak się je rybki i odgrzewa wigilijne ziemniaczki to po co chleb? I awantura grzybową. Mama robi ją doskonałą ! I było za mało, och jak za mało;). I awantura o …. o kompot z suszu! Mama orzekła że w tym roku nie gotuje i słusznie,bo oprócz mnie i X-mena nikt tego nie tykał. A tu nagle dzieciaki bunt podniosły – JAK TO NIE MA ?!?

Ciasta.Z  ciast był kupny ale bombowy makowiec i … i mój sernik rosa! HA wyszedł doskonały;))) że tak skromnie napiszę.Nie umiem piec ciast ale to mi wychodzi. A i kruche ciastka OBOWIĄZKOWO na święta. Te przypalone bo się z Młodą zagadałyśmy zeszły pierwsze,hmmmm, dziwne;)

Jedzenie postnego wszak ciut zostało bo w drugi dzień świat pojechaliśmy odwiedzić brata X-mena. Zostaliśmy zaproszeni na świąteczny obiad.Cóż, pogrzeb teściowej ,uroczystość smutna, pozwoliła nam odnowić kontakty sporadyczne od kilku lat bo i my i oni skupialiśmy się na naszych sprawach i rodzicach i chorobach.

A w pierwszy dzień świąt zaplanowałam wypad do kina na „ŁOTR 1 „.

Bardzo lubię Gwiezdne Wojny.Tak jak mnie zirytowało „Przebudzenie mocy ” ( też byliśmy w święta ) tak teraz oglądałam z przyjemnością choć dialogów za dużo i za nudnych trochę było i … no i to wykoszenie bohaterów,bo skoro odcinek wkręcał się w środek dawno temu nakręconej sagi to coś trzeba było z nimi zrobić. No i to zakończenie….a!a!a! tą scenę znam je z innego filmu – „Dzień zagłady „-scena na plaży…

W tym roku również jak nigdy dotąd wysyłałam kartki świąteczne. jaki tam adres wpadł mi w ręce to pisałam.A co tam, sprawiło mi to ogromną frajdę acz w pewnym momencie zdałam sobie sprawę że niektóre z nich są z ….opłatkiem. Już nie było czasu iść po inne, mam nadzieję że obdarowany takową się nie obrazi;). Nie jestem praktykująca i nie było moim zamiarem sianie zamieszania ale co,miałam je odklejać ,wyrzucać,usuwać jak na kartce napis głosił „z opłatkiem ” ? Kartki takie raczej dostała rodzina X-mena ,bo wiem że przyjmą ale komuś ze znajomych też wysłałam.

Te kilka dni po świętach to szycie na tempo,jazdy X-mena w teren bo remanenty i nasz remanent czas zacząć,bo większość spada na mnie.

Wszyscy niby zdrowi acz Młodej postanowiła wyjść ostatnia,nie usunięta ósemka.No i na bakier z jedzeniem,cierpiała paskudnie bo gdzie do dentysty w święta? U nas na pewno nie. Jest teraz na lekach bo trzeba wyleczyć zapalenie przed usunięciem paskudny, no i chce iść na sylwestra znaczy wyrywać przed końcem roku nie będzie.

Prezenty pod choinką były co prawda symboliczne ale jednak,bo lubimy. Ja dostałam wypasiony,od mamy,jednak nie zdążyłam na czas i dopiero odebrałam wczoraj. NOWE OKULARY. Och, już dawno miałam /potrzebowałam zmienić ale zawsze coś wypadało ważniejszego.

Nowe okulary i co ważniejsze nowe szkła.Słabsze od tych co miałam do tej pory i coś tam jeszcze innego w nich jest o czym dobitnie przekonałam się dzisiaj.

mamy taki okrągły stolik.X-men go zrobił,bo potrzebował wygodnej szafki na dokumenty- tak,mieszczą siew nim segregatory,jest obrotowy i okrągły i jest stolikiem;))). Przykrywam serwetą i jest ok.Dziś panika,bo świecznik stoi tak krzywo że zaraz się z niego zsunie ! Co się naoglądałam tego stolika, posprawdzałam czy nogą nie najechał na coś, a może się coś tam urwało ?!?

Jednak nie.Wdech,wydech i odeszłam na kilka metrów,spojrzałam a stolik PROSTY !

Jeszcze raz podeszłam – krzywy jak cholera. Kiedy X-men wrócił do domu powiedział że rzeczywiście jest leciutko krzywy,może blat w jedną stronę pochyla się o centymetr nie więcej ! Więc czemu ja tak nagle dziwnie widzę? okulary muszą przekłamywać co mnie martwi.Jednak nic innego w domu nie jest krzywe tylko ten stolik…

Dziś wyszłam na krotki spacer z Rudą ( się jej należało bo od trzech dni czasu nie miałam a jeśli ja nie wyjdę to nikt.X-men – nie,nie lubię.Młoda – jej pies ale….ale no ząb ją boli,albo jest zmęczona,albo plamy na słońcu ….)

A ja miałam szycie na wczoraj,wieczorem na pocztę albo po prostu zmęczenie i niechęć do spacerów bo ciemno i zimno…Poszłam na nowy skwerek miedzy blokami,chciałam zobaczyć jak tam prace postępują.Ładnie.Eleganckie ścieżki i takie tam, trochę łąki jeszcze zostało i Rudka miałaby gdzie pobiegać ale…nagle huk, bo ktoś petardę odpalił.

No pies nie boi się jakoś specjalnie ale zaniepokojona stanęła i dalej się rozglądać. Cisza, zajęła się swoimi sprawami a tu po kilku minutach znów huk.

Kiedy walną po raz czwarty to tylko międliłam w ust malinach słowa nieparlamentarne ,bo nie trawię takich debili co to zwierzynę straszą i poszłam gdzie oczy poniosą i spokój będzie.Niestety spokoju nie było bo w ustronnym miejscu,gdzie Rudka waliła klocka uwalił się jakiś pijaczyna – swoją drogą w taki mróz ?!?- wystraszył mnie nie ukrywam ale powoli się pionizował. I tyle było z tego spaceru…

światło w lodówce i czegoś mnie męczą te świąteczne reklamy

  • Napisane 12 grudnia 2016 o 20:59

wczoraj zaszalałam na wyraźne życzenie X-mena i zaliczyłam fryzjera.Całe 200 zł….no ale ON stawiał.

Po pogrzebie matki się rozchorował a potem i mnie się udzieliło więc wyglądaliśmy mało wyględnie.Teraz jest lepiej bo i X-men był u fryzjera.My chorujemy , jakby do towarzystwa Rudeńce.W sumie lekarz nadal nie wie co jej jest/może być.

Teorii wiele.Ja uważam że to może być pochodna robaczycy.Glisty i tasiemiec w ostrej fazie mogły narobić szkód w systemie nerwowym,bo skoro biopsja wykreśliła raka to co ? Może gdyby babki z „Lupusa” zrobiły  badanie kału nie byłoby tak źle teraz, przecież przez to zaniedbanie i moją niewiedzę Rudka się męczyła prawie trzy miesiące dłużej z tym paskudztwem!

No chodzimy na spacery ale o bieganiu zapomnij, o skakaniu zapomnij i jak chcę przejść szybko przez przejście dla pieszych też są problemy….

Pogoda do tego wszystkiego nie rozpieszcza.Niby zima a leje deszcz ,jest ponuro i dołująco. Szybko robi się ciemno ale przy deszczu to już o 15 jest ponuro. Dziś jednak wzięłam psicę na spacer poranny i pomyślałam że w parku mieć będzie swobodę bo kto w taką pogodę wychodzi na spacer,nie? Otóż park był pełen psiarzy. Mokrych, w nie najlepszych nastrojach ale za to psy przeszczęśliwe !

I do tego ekipa z ZZM sprzątająca liście !!! No wiecie co….Szkoda że je zbierają w parku,a jeże? A inne żyjątka ?

Spotkałam wiewiórkę, ruda jak Ruda;))), w innej części parku mieszka ciemniejsza.Bardzo ośmielona,może głodna,bo podchodziła do przechodnia tylko Rudka ją spłoszyła.

Ponieważ wczorajszy eksces fryzjerski opustoszył mi kiesę nie kupowałam nic na obiad.No i dziś problem,bo X-men w trasie ,trzeba coś chłopu zrobić dobrego a tu co? Światło w lodówce jest na pewno…

Wymiotłam resztki i zrobiłam pizzę – trzy sery+pomidory suszone,papryczki jalapeno i cebulka no pyszna wyszła;)

Do tego coś na słodko – bułeczki drożdżowe z twarogiem.

HA !

W tle świąteczne reklamy z i piosenki w radiu.Odbierają mi całą magię świat. Chodzi tylko i wyłącznie o jedno – KUPUJ!!!!!!!!!KUPUJ!!!!!!!!!!KUPUJ!!!!!!!!!!!!!!!!

a że po świętach wpadniesz w długi to pestka….KUPUJ!!!

tu taniej,tam jeszcze taniej,do dupy z tym.

Wielkanoc 2016 i co to za święta bo forsycja nie kwitnie ?

  • Napisane 26 marca 2016 o 11:46

W końcu się zawzięłam i otoczyłam płotkiem niepięknym moje bukszpany.

Wszystkie osiedlowe psy a raczej właściciele psów przechodząc kolo pozwalali by kundle i rasowce obsikiwały moje krzaczki;/.

Nie rozumiem tego.Biedne popalone ,brązowe gałązki. Diabli mnie brali.Sama mam psa ale nie pozwalam!!! jak tak można?

Miałam resztkę sitaki( takiej na krety,bo jeden płotek przy irgach już uskuteczniłam) i obtoczyłam,paliki wbiłam (dziury kilofem robiłam bo pewniej,ja nie mam siły by wbijać kołki w tak ubitą ziemię jak tam przy krzaczkach,muszę mieć najpierw dołek).Sąsiad zza płota miał kino jak tyłek w jego stronę wypinałam. Ale co ? Przyszedłby pomóc a nie tak chytrze podglądał;/.

To się działo już tydzień temu.I wiecie co ? Krzaczki ruszyły w górę! Wdzięczne za ochronę urosły;).

Nic u nas nie kwitnie jeszcze.No krokusy .Dziwnym trafem wszędzie tylko nie na klombie.Rozsiały się a na klombie tak pilnie wsadzane ŻADEN.Bazi własnych też nei mam,bo pisałam,jak sąsiad sobie podjazd betonował to nam wykończył wierzbę karłowatą;/.Pewnie uszkodził jej korzenie,wzdech.

Zmobilizowałam się i umyłam okna.W salonie i kuchni.W sypialni nie miałam siły.

Uprałam za o zasłony,firany,narzuty i koce.

I nie mamy pralki…

Coś tam z bębnem.

CZAROWNIE.

Ciasta kupne.Mazurek i przepyszny makowiec i miodownik.Za to  robię nasz ulubiony pasztet wege z soczewicy.

Szynki tylko okruszek,wolimy jajka,sałatki i sery.

Nie znoszę białej kiełbasy.Ogólnie za kiełbasą nie przepadam/my a do tego biała?

Co jest z tymi reklamami ?!? No i żur.Żur to my często jemy ale żeby tak na święta? U nas w domu nie było takiego zwyczaju a ten reklamowany już mi bokiem wychodzi. I do tego żurek z paczki.Blech.

A teraz siedzę jem pyszny makowiec z czekoladową polewą i orzechową posypką i piszę noteczkę;)

Wszystkim miłych,spokojnych ,zdrowych świat pełnych uśmiechu; ;)))

Święta, odwiedziny i takie tam normalne życie

  • Napisane 7 kwietnia 2015 o 09:25

W Wielką Sobotę odwiedziła nas Ścieżka. Daaaaawno niewidziana osóbka,dawna blogerka,świetna dziewczyna ,no i znamy się szmat czasu realnie.Ufff, kontakt nawiązany ponownie i bardzo się cieszę;). Odwoziliśmy ją do rodziny,no wiadomo, przecież wieczorową porą nie będzie szukać autobusu czy co tam.Pogoda dość dziwna i jak wracaliśmy ZABŁĄDZILIŚMY !!!

10 km,DZIESIĘĆ kilometrów mniej więcej od domu a my … ZABŁĄDZILIŚMY WE MGLE !

Tu czyste niebo i księżyc w pełni,tu wałęsające się kłęby mgły a potem już tylko gorzej i przeoczony zjazd i kilka kilometrów nadrabiamy. Nareszcie czysto nie ma mgły,księżyc panoszy się na niebie i…. nagle ŚCIANA. Jak nożem uciął drogi brak.X-men wyhamował do 10 km na godzinę,no toczyliśmy się w tym mleku z duszą na ramieniu czy co nie wyskoczy z naprzeciwka! Tak jechaliśmy około 50- 100 metrów i jedno wielkie UFFFFFFF że już widać drogę i jak dobrze że nikt i nikogo w tej mgle nie było. Dopiero po chwili samochód ale myślałam że stoi a to kierowca spanikował i też jechał z szybkością pieszego bo widział już z daleka ŚCIANĘ.

Po takiej przygodzie raczyliśmy się domowym winkiem z wielką przyjemnością.Ciast już nie było bo kupiłam na święta mało ( nie,nie piekłam) a i Ścieżka przywiozła co nieco boskiego serniczka ale X-men pochłoną…ehhhh.

Śniadanie Świąteczne miłe i nawet długotrwałe.Mamie Junior pomógł zejść po schodach – dała radę- i towarzyszyła nam w kulinarnych degustacjach nowości. Ha,hitem okazały się pasztety jarskie. Ze względu na Młodą wiadomo,postawiliśmy na rybki,sałatki i pasztet właśnie.

Udały nam się nad tzw wyraz!. bdb w smaku,pożarte w ciągu jednego dnia ;)))) dwie blaszki!

Przepisy wzięłam z internetu,a dokładniej z tej strony :
http://www.jadlonomia.com

na czuja , bo wujek gogle wyrzucił sporo stron ale chyba tytuł mnie zaintrygował;).To był dobry wybór.

Zrobiłyśmy ten:http://www.jadlonomia.com/2013/12/pasztet-soczewicowy-z-zurawina.html

oraz ten: http://www.jadlonomia.com/2014/04/pasztet-warzywny-doskonay.html

oba świetne jednak ten z żurawiną wymiata!

Młoda nam pięknie stół zastawiła;).No wie, nie zdążyłam wyprasować serwet ale oj tam…;)

Ten po lewo to warzywny a ten po prawo z żurawiną a ten po bardzo prawo to chlebek ze słonecznikiem;)))

Śmigusa nie obchodziliśmy ale za to do rodzinki pojechaliśmy.Odwiedziliśmy teściową.Cóż. Chociaż jej stan z tym co widziałam ostatnio ( a było to w zeszłym roku bo X-men jeździ częściej sam) poprawił się .Wizualnie wygląda lepiej.

Oczy jednak dziwne.Jasne tęczówki miała a tera te oczy takie….CIEMNO-mroczne…Czasem skleci wyraźne słowo jednak kontakt bardzo utrudniony.Cierpi na afazję nie tylko słowną ale i częściowo umysłową więc…W zasadzie to dobrze że nie chodzi. I. nie dałaby rady a jest z tym sama.

Przywieźliśmy mamie chodzik,czego nie zaakceptowała bo daje radę;). Po czym wstała bardzo sprawnie z fotela co jeszcze kilka dni temu nie było takie oczywiste ! Jednak dobrze że jest.

i to byłoby na tyle .