Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'spacer'.
Wyświetlam 1 - 4 z 22 notek

złota jesień ,ładnie na dworze w weekend a w sercu otchłań

  • Napisane 2 października 2017 o 09:32

wczoraj przepiękny spacer ale trochę przeforsowałam Rudkę.

Od wypadku nie wychodziłam na spacery a ten miał całe 12 km (przynajmniej wg mapy google).

Ale tak przyjemnie nam się szło…Dopóki nie zobaczyłam naszego autka;(. Eh….spacer był do serwisu i z powrotem)….

Odbiłam na Stawiki gdzie posiedziałam przy kawie .Ciepło,jesiennie,w promieniach słońca

Dziś od rana miotanina bo rodzinny. Mama,ja i X-men.

mama bo szczepionka p/grypie od wielu lat bierze.

ja bo leki a X-men bo L-4

Się okazuje że niechętnie wypisane to L-4 bo ja nie jestem chirurgiem. Nosz….na siłę wywalczone miejsce u chirurga na czwartek. Dla matki nie ma szczepionki bo ta dobra nie do dostania i ściągają nam z Łodzi na środę !!!

Maszyna do szycia mi się do tego zbiesiła.Szyje ale nieciekawie.Mam drugą ale taką przedpotopową i dobrze  szyje ale nei takimi ściegami jak mi są potrzebne teraz i natychmiast.Wrrr i chlip. Jak ja mam teraz do serwisu zawieźć maszynę? A serwis w Krakowie.Wiem że kurierem ale to minie kilka dni.Chyba przyjdzie mi targać na plecach i busem,bo przecież X-men nie może !!!

W sobotę jeszcze odwaliłam 8 km po rolki do kasy fiskalnej;/.  Jak się ma auto o nie czujesz tej presji czasu i odległości;(.

 

katastrofa goni katastrofę a za oknem DESZCZ

  • Napisane 20 września 2017 o 09:01

no mamy takie dwie .Budowlane. No szkoda gadać bo cieknie.Na głowę do tego. TO i nawet pisać się nie chce o tym bo co ja teraz z tym zrobię?

Pogoda każdy widzi ,przynajmniej w naszej części kraju.Do tego zimno. U nas nie grzeją jeszcze (dom podpięty pod miejskie ogrzewanie a Tauron kończy uzupełniać sieć grzewczą na terenie miasta).

Wczoraj złapałam ciut dobrej pogody( czytaj bez deszczu i Rudka mnie molestowała o spacer),to i w parku trochę połaziłam. Spotkałam dawno niewidzianych psich znajomych i to było miłe.

W lipcu chyba kupiłam sobie na wyprzedaży świetną ,markową kurtkę. Nie elegancką ale z tych trekkingowych.Zajebiście turkusową;))))). Całe 125zł  z podczepianym szarym polarem. Pewnie ta cena bo była ostatnia i w outlecie.Czas najwyższy bo moja poprzednia ledwo dawała radę na deszczu a lat miała…no miała ciut;).

Kilka dni temu do kompletu kupiłam buty też na „promocji” i też nie eleganckie a do biegania.Moje wiekowe adidasy mokły przeraźliwie nawet na rosie a co dopiero w strugach deszczu.No i tyle.Jestem przygotowana na niepogodę jednak pomimo nowego rynsztunku jak tu wyjść na pluchę?

W sumie na dworze cieplej niż w budynku ale ten deszcz….;/.

Ruda to ma klawe życie ;)

  • Napisane 6 lipca 2017 o 18:15

żeby poniższy tekst poszedł chwilowo w niepamięć…

Spacery z Rudką są dość częste acz nie zawsze mi się chce/mam czas/pogoda sprzyja.

Tym razem wszystko było tak jak trzeba.Widoczek z Górki Środulskiej;)))

 

I wszystko byłoby super gdyby…cóż.Gdyby ludzie byli super.

A przynajmniej niektórzy.Chodzi mi o właścicieli psów maści wszelakiej.

Jestem zmęczona domyślaniem się w jakim nastroju jest akurat człowiek na końcu smyczy bez względu czy smycz jest do psa przypięta czy tworzy zwis prosty z ręki właściciela…

Po niedawnych przejściach z panem w białych butach czujność ma wzrosła. Ruda w mieście,po chodnikach porusza się li i tylko na smyczy acz w parku skoro świt niekoniecznie.Pies musi mieć chwilkę wolności,szczególnie że o pewnych zbójeckich porach nikomu nie powinien przeszkadzać.

 

A jednak bywa inaczej. Omijam szerokim łukiem człowieka z dość sporym psem ( no ze 30 cm wyższym od Rudej).Widzę że gość mi się przygląda,w końcu nie wytrzymuje i woła – mogą się nasze psy przywitać?

HA!

Jasne że tak,wołam również i podchodzimy.Psy się bawią . Gość słusznej postury o grubym karku i złotym łańcuchu nalewa do miseczki wody i poi Rudą !!! Rozmowa się toczy, jest miło !

Wyluzowana i niestety ze stępioną czujnością idę dalej – na Górkę skąd widoki a potem schodzimy w dół.

W dole jest bar sezonowy.Leżaki,piwo,huśtawki te sprawy. Pod daszkiem,w półcieniu siedzi na leżaku całkiem na oko sympatyczny człowiek płci męskiej.Obok przy słupku też w cieniu, leży jego pies.Owczarek.Młody w miarę.

Pan usadza psa hasełkiem – NIE RUSZ.

Ok, ale ,czego ja nie zauważyłam obok jest miska z wodą…Barowa miska dla wszystkich psów…Ale owczarek uważa że to jego i rzuca się na Rudą…

Pan nie reaguje,wszak moja to wina…Kuźwa ,może i moja, Ruda na smyczy ,ja za późno reaguję ale woda jest ogólnie dostępna!!! Uch jaka byłam wściekła w sumie na siebie…

Dziś w parku znów jakiś facet warczy na mnie a Ruda sobie tam mostek obwąchuje,tym razem to już kompletnie nie wyczułam o co chodzi…

A zaraz  , kilka kroków dalej,Rudka bawi się z amstafem a jego właściciel no dusza człowiek…

Chyba powinnam sama siebie wysłać na nie wiem ,na księżyc?!?

 

i po majówce acz nie było tak źle;)

  • Napisane 3 maja 2017 o 21:37

We wtorek pracowaliśmy ale że pogoda nie dopisywała,nie miałam obiekcji ,zresztą szyłam zamówienie.

Dziś trzeba było coś wymyślić i padła propozycja Pogoria IV pieszkom i na około.Znaczy samochodem dojeżdżamy a potem gnamy z Rudą do kompletu.Bo co do roweru to się nie możemy dogadać.X-men chce z domu a ja bym chciała dojechać a potem pojeździć tak na pierwszy raz.A na dokładkę jego rower szwankuje.Wysłużył się, trzeba by remontu ale u nas to chętnych brak.Pojechał do serwisu w zeszłym roku to focha strzelili bo panie my tylko markowe.No co za ludzie?

Pogoda bez deszczu ale niskie chmury i takie ołowiowe…Horyzont zamglony ale nie było zimno.Prawie zaraz kurtki zdjęliśmy bo za ciepło ale wracać do samochodu bez sensu i się je niosło.Chwilami nawet jakieś przebłyski słońca bo widziałam swój cień.Szło się przyjemnie i nawet szybko.Do czasu.Ostatnie 6 km człapałam zmęczona,X-men się wysforował do przodu ale oj tam.My z Rudką doszłyśmy powoli do knajpki gdzie już czekało zamówienie;).

Aparatu nie zabrałam,komórki zapomniałam,zdjęć ni ma.Trudno.

W domu padliśmy na łóżko,Rudka na posłanie a kot padł z nami do towarzystwa;))))

I tak sobie leżymy,gadamy,śpimy,wstajemy na herbatkę,czasem na siku a za oknem deszcz…