Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Ruda'.
Wyświetlam 1 - 4 z 9 notek

i po majówce acz nie było tak źle;)

  • Napisane 3 maja 2017 o 21:37

We wtorek pracowaliśmy ale że pogoda nie dopisywała,nie miałam obiekcji ,zresztą szyłam zamówienie.

Dziś trzeba było coś wymyślić i padła propozycja Pogoria IV pieszkom i na około.Znaczy samochodem dojeżdżamy a potem gnamy z Rudą do kompletu.Bo co do roweru to się nie możemy dogadać.X-men chce z domu a ja bym chciała dojechać a potem pojeździć tak na pierwszy raz.A na dokładkę jego rower szwankuje.Wysłużył się, trzeba by remontu ale u nas to chętnych brak.Pojechał do serwisu w zeszłym roku to focha strzelili bo panie my tylko markowe.No co za ludzie?

Pogoda bez deszczu ale niskie chmury i takie ołowiowe…Horyzont zamglony ale nie było zimno.Prawie zaraz kurtki zdjęliśmy bo za ciepło ale wracać do samochodu bez sensu i się je niosło.Chwilami nawet jakieś przebłyski słońca bo widziałam swój cień.Szło się przyjemnie i nawet szybko.Do czasu.Ostatnie 6 km człapałam zmęczona,X-men się wysforował do przodu ale oj tam.My z Rudką doszłyśmy powoli do knajpki gdzie już czekało zamówienie;).

Aparatu nie zabrałam,komórki zapomniałam,zdjęć ni ma.Trudno.

W domu padliśmy na łóżko,Rudka na posłanie a kot padł z nami do towarzystwa;))))

I tak sobie leżymy,gadamy,śpimy,wstajemy na herbatkę,czasem na siku a za oknem deszcz…

Inpost ,taniocha i wiocha

  • Napisane 22 grudnia 2016 o 23:50

Młoda zamówiła prezent dla dobrej koleżanki.Wysyłka Inpostem.

Dziś dostała ifno że niestety wszystkie samochody mają zepsute i przesyłki nie będą rozwożone do paczkomatów,odbiór

w punkcie przy ulicy ….powiedzmy M.

Zadzwoniła z pracy do X-mena coby podjechał po przesyłeczkę bo nie zdąży odebrać.Numer miał ,czas miał ,więc…

Czekał….GODZINĘ. Przed nim było z 10 osób i jedna pani która już półtorej godziny czekała aż ktoś jej w magazynie odnajdzie przesyłki. Ciągle panią zwodzono.No tak,już poszła szukać ( fakt znikła taka jedna w czeluściach za drzwiami),jeszcze chwilkę itepe. W końcu babce zaczęły puszczać nerwy bo ileż można i przecież jak to bez prezentów ?!?

Na sali siedział gość który jak sam twierdził był od „trzymania porządku „. No burak nad buraki.I co tu dużo gadać,był zarzewiem konfliktu . Nastroszony,WAŻNY , niepomocny i arogancki typ.

A poszło o przesyłkę owej pani. I w końcu jakaś nowa,co to na sali się pojawiła zainteresowana sprawą ,otworzyła drzwi i …. po TRZECH minutach wyniosła obie paczki!!!

No ludzie, ja tam bym jednak piany dostała a owa pani aż rzuciła się obściskiwać litościwą duszę która jej te przesyłki wyniosła…A ta która poszła szukać 2,5 godziny temu ? A pewnie poszła sobie do domu…

I takie tam smaczki z porannego spaceru z Rudą.Sadź na drzewach , cisza, bezludzie tylko wiewiórka buszowała w konarach…

Tak,beznadziejnie szaro.Było jednak wcześnie rano,potem wyszło słońce i stała się jasność ;)

doczekałam się dobrej wiadomości

  • Napisane 5 grudnia 2016 o 15:07

Bo grudzień był tak samo deprymujący jak listopad.

Wieczór przed pogrzebem teściowej był jednym z najsympatyczniejszych wieczorów od dłuższego czasu.

Junior i Młoda z nami,puściliśmy film.Jedzenie ,wspólne siedzenie,komentowanie i śmiech .

Film ,hmmmm to czarny humor ale dokładnie taki chcieliśmy obejrzeć: „Śmierć na pogrzebie ” – warto!

A dnia następnego smutna uroczystość i stypa.Jednak się odbyła a co tam rzekł X-men, matce się należy,być może z niektórymi osobami nigdy więcej się nie zobaczymy?

Było miło. W sumie o teściowej nikt nie rozmawiał,co mnie zaskoczyło bo spodziewałam się chociaż słów kilka i przecież czworo jej dzieci tu siedziało !

A potem codzienność szara i niemrawa i X-men się rozchorował z tego wszystkiego bo i myśli dołujące i brak słońca i i ciągle w drodze i takie tam…

Wczoraj były moje imieniny.Znajomi fb pamiętali;))) cóż.Dzieci niekoniecznie,wzdech. Ale Młoda ma zaliczenie za zaliczeniem i praca od świtu do zmierzchu – nie przesadzam. No Junior mógłby coś bąknąć ale…

Czapeczkę od X-mena dostałam zimową,fajną z pomponem)))) a od matki szlafrok z polaru cieplutki że ach!

A dziś…

DZIŚ BOMBOWA WIADOMOŚĆ.

Przyszły wyniki biopsji węzłów chłonnych Rudej.Wynik negatywny.HURA!!!!!!!

Żadnego tam chłoniaka czy innego badziewia nie ma.

Tak myślałam.

Ponieważ chudzinka z niej się zrobiła i przez to słabiutka i moich zupek jeść nie bardzo chciała potuptałam po marketową puszkę żarcia. Się rzuciła ! Wiem,galareta tuczy i samo zło ale zaczęła jeść!  A z 16 kg zjechała do 12 kg czyli straciła 1/4 wagi!!!!!!

No to jej kupuję.Chodzi na spacery , nie biega,nie skacze podchodzi do innych psów – czyli chce kontaktu,jednak nie ma siły się bawić . Nadal problemy ze wstawaniem i częścią zadnią.

Po spacerze leżymy w słoneczku;)

Miesiąc temu polowanie na wiewiórkę;)))) Och,ach a ja tam na dole!

Dziś w innym miejscu też wiewiórka, no nie śpi,skacze to tu to tam a Rudka gania od drzewa do drzewa;)

i znów smuteczek ale i październik nie rozpieszcza

  • Napisane 18 października 2016 o 13:51

był kolejny zlot znajomych.Tym razem to „Kartoflisko”—–>>>> KLIK —— jak nazwa wskazuje pod znakiem kartofla i potraw z niego odbył się jak co roku zresztą.

Mieliśmy jechać jednak ,cóż to moje nadciśnienie… Przemyślałam i doszłam do wniosku że :

1.na nocleg nie mogę zostać bo kto ze mną wytrzyma?!? Pobudki nocne bo leki także moczopędne,mierzenie ciśnienia,pobranie leku potem siedzenie i czekanie aż opadnie a jak nie to kolejna dawka leków.A jak poszybuje pomimo tego hen w górę to gdzie ja na SOR będę jechać?

2.Pić nie mogę. Jeść nie za bardzo bo żołądek po dawce leków wysiadł;/. nawet z herbatą czy kawą musiałam bardzo uważać bo płyny…

Jednak chciałam chociaż na kilka godzin, bo przecie blisko !.

Ciśnienie nie chciało;/.

Byłam wykończona nieprzespane noce,w dzień co czas jakiś mierzenie – bo czułam jak mi rośnie;/.

Późnym wieczorem,w sobotę zmierzyłam i – OSŁUPIENIE. Poszłam budzić X-mena bo chyba ciśnieniomierz się popsuł. X-men mierzy – no jest dobry !

Ciśnienie nareszcie opadło na 98/70…- Mam cichą nadzieję że ktoś spośród zebranych na Kartoflisku myślał o mnie ciepło i wypił za zdrowie?

W niedzielę spaliśmy do południa i reszta dnia też w łóżku.Tylko X-men się poświęcił i zrobił placki ziemniaczane coby mi żal nie było;).

Jednak nie mogę odżałować zupy kurkowej LOKATY,nigdy jej nie spróbowałam.Zawsze coś stało na przeszkodzie…

Teraz ciśnienie utrzymuje się na poziomie 115/80 czyli nie jest źle.

I czym to wytłumaczyć?!? Czym ten nagły i paskudny skok wyjaśnić? Bo na boga pogoda pogodą ale bez przesady.

A co z RUDKĄ ?

Falowanie.Sinusoida.Raz lepiej ,raz gorzej.Raz gorączka i kulawizna i sunia osowiała,nie je,chudnie. Raz lepiej ale bez szaleństw.

W piątek dostała zastrzyk sterydowy.Niestety po zastrzyku nie jest w stanie przez godzinę chodzić,a nawet stać!

Lekarz po kolejnym badaniu stwierdził że – badania są rewelacyjnie dobre.NIC jej nie dolega, zrobił jej dodatkowe rtg klatki piersiowej – nie płaciłam, to było dla lekarza ważne, i też nic !

Dał mi namiar?!? Jaki taki,namiar na jedna z najlepszych w Polsce lekarek znających się dogłębnie na baeszjozie,komplikacjach po jej przebyciu i takich innych chorobach.

Jest we Wrocławiu. Znalazłam namiary w internecie i tel. ale czy prawdziwy ? Okaże się jutro jak będę dzwonić.Wiem gdzie ma obecnie gabinet ale czy tam bywa ona czy jej pracownicy ?

No i jak tam jechać ? Ale mus jest.

Wczoraj nie dzwoniłam bo jeszcze z mamą do lekarza i ja po odbiór wyników ale wszystko u mnie również gra.

Keratynina i mocz w porządku znaczy nerki ok.