Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Ruda'.
Wyświetlam 1 - 4 z 11 notek

Dawno nie było o tej Rudej

  • Napisane 20 listopada 2017 o 22:52

życie się toczy.Czas nie stoi w miejscu.

Nie ma się źle ten nasz rudy piesek.Jednak od dnia wypadku jakoś rzadko z nią wychodzę na dłuższe spacery. Najpierw byłam wykończona psychicznie, potem fizycznie też,potem się miotałam a w końcu przyszła choroba.

X-men szukał pracy,jeździł na spotkania i przynosił jakieś dziwaczne wirusy do domu.Jeden z nich rozłożył mnie na łopatki.Chorowałam krótko ale bardzo intensywnie.Antybiotyk był w użyciu niestety.W zasadzie nie pamiętam środy i czwartku. Jest już lepiej jednak jestem słaba.

X-men dostał pracę ,wszak chciał coś zmienić w swoim życiu. Zależało mu na pracy z samochodem służbowym.

I ma.

Nieee, nie myślcie sobie że schwytał byka za rogi i mamy na bogato. Samochód służbowy ma GPS zamontowany.Nie,nie taki co pokazuje trasę tylko taki co pokazuje że auto zostało uruchomione i gdzie pracownik w danej chwili się znajduje.Jako służbowy służy wyłącznie do pracy w terenie i z tego X-men jest rozliczany. Jeśli by chciał użyć auta w celach prywatnych przełącza GPS na tryb – „jazda własna” – szefostwo to widzi i jest rozliczany z kilometrów.Płaci się jakiś tam ryczałt od przejechanych kilometrów i oczywiście koszt paliwa.No i nie daj boh jak coś się stanie nawet nie z twojej winy.Auto ma wszystkie ubezpieczenia ale i tak ci potrącą z wypłaty.

Z tego też powodu potrzebowaliśmy jednak swojego własnego samochodu.Wiedzieliśmy że musi mieć wykop,bo wolny to już przerobiliśmy z marnym skutkiem;(. No i jest,szału nie ma bo dysponowaliśmy ograniczonym budżetem czyli kwotą wypłaconą nam z AC…..W zasadzie stoi w garażu ale w soboty zy ewentualnie po powrocie X-mena z terenu pozwala pozałatwiać masę spraw.

Na razie X-men się stara czyli jeździ i pracuje w nadziei na wypłatę.Musimy ten czas przeżyć.Ja szyję. Ostatnio mocno się natrudziłam nad pewną (skądinąd piękną pracą  )ale teraz już wiem jak słabo ją wyceniłam.Czasami nie warto rzucać ceny z sufitu bo jesteś zaskoczona telefonem.

Nasz wspólny czas został mocno ograniczony.Przynajmniej coś się dzieje i nie siedzimy z założonymi rękami.

Tylko ta pogoda….

A zapomniałam, wykończyłam pedał do mojej cud maszyny.A!A!A! No to pierwszym mym krokiem kiedy poczułam się jako tako był sklep z zimowymi kurtkami .I mam. Do kolan, z kapturem,lekka i ciepła.Granatowa.HA !

złota jesień ,ładnie na dworze w weekend a w sercu otchłań

  • Napisane 2 października 2017 o 09:32

wczoraj przepiękny spacer ale trochę przeforsowałam Rudkę.

Od wypadku nie wychodziłam na spacery a ten miał całe 12 km (przynajmniej wg mapy google).

Ale tak przyjemnie nam się szło…Dopóki nie zobaczyłam naszego autka;(. Eh….spacer był do serwisu i z powrotem)….

Odbiłam na Stawiki gdzie posiedziałam przy kawie .Ciepło,jesiennie,w promieniach słońca

Dziś od rana miotanina bo rodzinny. Mama,ja i X-men.

mama bo szczepionka p/grypie od wielu lat bierze.

ja bo leki a X-men bo L-4

Się okazuje że niechętnie wypisane to L-4 bo ja nie jestem chirurgiem. Nosz….na siłę wywalczone miejsce u chirurga na czwartek. Dla matki nie ma szczepionki bo ta dobra nie do dostania i ściągają nam z Łodzi na środę !!!

Maszyna do szycia mi się do tego zbiesiła.Szyje ale nieciekawie.Mam drugą ale taką przedpotopową i dobrze  szyje ale nei takimi ściegami jak mi są potrzebne teraz i natychmiast.Wrrr i chlip. Jak ja mam teraz do serwisu zawieźć maszynę? A serwis w Krakowie.Wiem że kurierem ale to minie kilka dni.Chyba przyjdzie mi targać na plecach i busem,bo przecież X-men nie może !!!

W sobotę jeszcze odwaliłam 8 km po rolki do kasy fiskalnej;/.  Jak się ma auto o nie czujesz tej presji czasu i odległości;(.

 

i po majówce acz nie było tak źle;)

  • Napisane 3 maja 2017 o 21:37

We wtorek pracowaliśmy ale że pogoda nie dopisywała,nie miałam obiekcji ,zresztą szyłam zamówienie.

Dziś trzeba było coś wymyślić i padła propozycja Pogoria IV pieszkom i na około.Znaczy samochodem dojeżdżamy a potem gnamy z Rudą do kompletu.Bo co do roweru to się nie możemy dogadać.X-men chce z domu a ja bym chciała dojechać a potem pojeździć tak na pierwszy raz.A na dokładkę jego rower szwankuje.Wysłużył się, trzeba by remontu ale u nas to chętnych brak.Pojechał do serwisu w zeszłym roku to focha strzelili bo panie my tylko markowe.No co za ludzie?

Pogoda bez deszczu ale niskie chmury i takie ołowiowe…Horyzont zamglony ale nie było zimno.Prawie zaraz kurtki zdjęliśmy bo za ciepło ale wracać do samochodu bez sensu i się je niosło.Chwilami nawet jakieś przebłyski słońca bo widziałam swój cień.Szło się przyjemnie i nawet szybko.Do czasu.Ostatnie 6 km człapałam zmęczona,X-men się wysforował do przodu ale oj tam.My z Rudką doszłyśmy powoli do knajpki gdzie już czekało zamówienie;).

Aparatu nie zabrałam,komórki zapomniałam,zdjęć ni ma.Trudno.

W domu padliśmy na łóżko,Rudka na posłanie a kot padł z nami do towarzystwa;))))

I tak sobie leżymy,gadamy,śpimy,wstajemy na herbatkę,czasem na siku a za oknem deszcz…

Inpost ,taniocha i wiocha

  • Napisane 22 grudnia 2016 o 23:50

Młoda zamówiła prezent dla dobrej koleżanki.Wysyłka Inpostem.

Dziś dostała ifno że niestety wszystkie samochody mają zepsute i przesyłki nie będą rozwożone do paczkomatów,odbiór

w punkcie przy ulicy ….powiedzmy M.

Zadzwoniła z pracy do X-mena coby podjechał po przesyłeczkę bo nie zdąży odebrać.Numer miał ,czas miał ,więc…

Czekał….GODZINĘ. Przed nim było z 10 osób i jedna pani która już półtorej godziny czekała aż ktoś jej w magazynie odnajdzie przesyłki. Ciągle panią zwodzono.No tak,już poszła szukać ( fakt znikła taka jedna w czeluściach za drzwiami),jeszcze chwilkę itepe. W końcu babce zaczęły puszczać nerwy bo ileż można i przecież jak to bez prezentów ?!?

Na sali siedział gość który jak sam twierdził był od „trzymania porządku „. No burak nad buraki.I co tu dużo gadać,był zarzewiem konfliktu . Nastroszony,WAŻNY , niepomocny i arogancki typ.

A poszło o przesyłkę owej pani. I w końcu jakaś nowa,co to na sali się pojawiła zainteresowana sprawą ,otworzyła drzwi i …. po TRZECH minutach wyniosła obie paczki!!!

No ludzie, ja tam bym jednak piany dostała a owa pani aż rzuciła się obściskiwać litościwą duszę która jej te przesyłki wyniosła…A ta która poszła szukać 2,5 godziny temu ? A pewnie poszła sobie do domu…

I takie tam smaczki z porannego spaceru z Rudą.Sadź na drzewach , cisza, bezludzie tylko wiewiórka buszowała w konarach…

Tak,beznadziejnie szaro.Było jednak wcześnie rano,potem wyszło słońce i stała się jasność ;)