Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'rower'.
Wyświetlam 1 - 4 z 18 notek

rowerowo tydzień temu

  • Napisane 16 września 2016 o 22:15

czyli Pogoria IV tam i z powrotem.

Ciężko było.Nie chciałam za bardzo ale skoro X-men wjechał na ambicję i przecież samochód w naprawie, i Rudki nie weźmiemy bo jak?

NA jechało się przyjemnie. Fotkę robiłam fonem,i nie widać dokladnie jak te mewy/rybitwy rządkiem siedzą na pomoście;)

lubię słuchać jak wiatr gra w relingach jachtów.Wzdech….

pogoda cudna ale jakaś taka…no nie do jazdy za bardzo.Słaba byłam.Nie że nogi czy tyłek bolą ale wewnętrznie mnie rozkładało;/

se wdziałam oczojebne skarpetki, co oprócz odblasków tu i ówdzie miały mnie chronić przed kierowcami

moczyliśmy nóżki.Było tak pięknie….

A potem, a potem leżałam na ławie w knajpie.Jaka ulga dla kręgosłupa! I miałam wylane co inni o tym myślą.

Inni pili piwko i nie mieli do przejechania 32 km! ( tzn ja już miałam 16 i kolejne powrotne mnie czekało)

a to co widać na stoliku,to herbatka.Z cytrynką;)

Powrotna droga była BARDZO męcząca.Ciągła się jak makaron;/. Ostanie kilometry cudem zaliczone.Udręka wielka jak nigdy,przenigdy wcześniej.

****

A i zadzwoniłam do Gliwic,do weta w celu umówienia tomografii…W końcu ( tydzień usiłowałam się dodzwonić),połączono mnie z panią doktor. Rozmowa konkretna ale…ale nic z tego nie wynikło!!! Nosz kurcze wiem że będzie to kosztowało około 600zł (ale znów usłyszałam że tomografia nie pokaże wszystkiego i pewnie trzeba będzie zrobić coś tam ,coś tam.NO JA PIERDZIU !!! )

Miała pani wet oddzwonić dziś lub jutro by się już konkretnie umówić na termin.

Dziś- milczenie owiec…

i znów Pogoria IV bo lubię,bo na piechotę i na rowerach.

  • Napisane 25 lipca 2016 o 20:54

na piechotę.Co za wyzwanie.Już kilka razy nawet sama i tym razem tylko z Rudą.

długo się szło.Bo z Rudą,bo ładne widoki,bo kilka razy przystawałam,by pies się wykąpał – ochłodził.Upał pomimo porannej godziny był.

Lubię iść tą trasą.Sama sobie narzucam tempo, zagaduję do Rudej,widzę co się zmieniło od ostatniego razu.Podglądam ludzi biegających lub jadących na rowerach. Człowieki spacerujące z psem to rzadkość.

Idę ścieżką niby dla rowerzystów ale i pieszych jednak .Idę poprawnie lewą stroną żeby ten co jedzie mi za plecami miał drogę wolną a ten co jedzie z naprzeciwka miał czas by rozsądnie mnie ominąć. Zgodnie z zasadami ale niestety niekoniecznie rowerzyści się do nich stosują.Jak taki jest na dwuśladzie to pan szos.Noooo gdyby był pieszkom to też pewnie pan ścieżki .BO TAK. Bo co z tego że idę i to z psem,i to ścisłym poboczem,wszak można zlać wyminięcie i wpasować się na w sumie czwartego na ścieżce która ma półtora metra,w porywach do dwóch szerokości a z jednej strony skarpa do Przemszy stroma a z drugiej skarpa do polderów stroma bo idziemy wałami.

Specjalnie wchodzę na taką bardzo mocno lokalną ścieżynkę ( trasa rowerowa – szlak czarny i niebieski wiedzie asfaltem,bardzo wygodny odcinek). Ścieżynka szeroka – i to nie blef – na 30 cm!!! Wokół trawa ładnie skoszona ewentualnie chaszcze na metr wysokie.Oczywiście po wale więc znów stromo na prawo i lewo.I….i rzecz jasna jakiś rowerzysta postanowił mnie tam widząc,że on też ! A co , wyzwanie prawda? Tyle tylko że się NIE DA mnie wyminąć przez dobre 10 minut bo warunki trudne.Rudka przede mną bo z nią przy nodze nie ma szans iść i taki gość jechał koło za kołem mi za plecami.Powiem że złośliwie i specjalnie zwolniłam (usprawiedliwiała mnie ta kręta ścieżynka i masakryczne pokrzywy;)). No co ? Mógł wziąć rower na plecy i boczkiem po chaszczach mnie ominąć ? MÓGŁ !

Szłam sobie też dołem ,tuż przy kanale rzeki,po kamiennym nabrzeżu,bo ostatnio zadbali by je odnowić a przynajmniej odchwaścić. Jest tam spokój i rowerzyści mogą mi nagwizdać niestety jest też trudniej,bo kamole,bo czasem kanał odpływowy i ciężko go pokonać.Jednak doszłam.I to cała.

Potem,jak miło wypić zimne,ciemne ,celtyckie piwo w oczekiwaniu aż X-men po mnie przyjedzie;))))

A w tą niedzielę przejażdżka na rowerach. Też w to samo miejsce.JEJ !!! Dwa lata nie jechałam rowerem.I tak nagle i daleko bez przygotowania….Ale dojechałam !!! Było ciężko.Chwilami bardzo.Podczas powrotu.Stwierdziłam że o 2 km za daleko.Małe ,niewielkie dwa kilometry i bez problemów bym do domu dojechała.Ale i tak dałam radę;).Kilka odpoczynków,w pewnym miejscu X-men postanowił posiedzieć na ławce dłużej – bo i tak tuv szybko cię dogonię a taka powolna jazda mnie męczy.No miał chłop rację !

Dojechałam.

A potem, po dwóch piwach,pięciu herbatach zrobiłam jeszcze wycieczkę pieszą.Z Rudką i X-menem.Bagatelka w jedną stronę 5,5km.

O jej,co to dla mnie.

na drugi raz PUKNIJ SIĘ KOBIETO W GŁOWĘ !!!

Nóg nie czułam.Powietrze nabrzmiałe upałem,lepkie,słońce dawało w kość a my po te górkę !!!

Po powrocie milion herbat – bo lubię.I wody,bo też lubię.I kąpiel bo mdlałam.I jak tu potem spać jak wszystko BOLI ?!?

niesamowity ten znaczek.Znam bo to droga św. Jakuba ale to w Hiszpanii masa dróg prowadzi do Santiago de Compostella  ale że w Polsce? A też wymyślono. Mało kto wie ,ja już tak i z ciekawości nawet zrobimy kółko po będzińskiej drodze.To zdjęcie robiłam u podnóża Zamku w Będzinie.

DROGA św.JAKUBA <<<<——- klik.

A potem:

jaki piękny i spokojny weekend

  • Napisane 8 września 2014 o 13:47

było tak:

widok z górki środulskiej przefajny:

i gadałam przez telefon a Rudka…

no nie wiem,kreta tam szukała ? ale kopców obok nie było,wykopała dziursko swojej wielkości że prawie;))))

A w niedzielę  było tak:

a jaka przepiękna droga dojazdowa !

to pod zamkiem w Będzinie.Ileż tam kaczek i gołębi !!! Ludzie dokarmiają to ptactwo ma się dobrze.

jedziesz i zapominasz że zwykły świat istnieje…

nurzasz się we wczesnojesiennym słońcu…

a na wodzie stada ptaktów szykujących się do odlotu…

 

rowerowa wycieczka do kamieniołomów w Jaworznie

  • Napisane 12 czerwca 2014 o 09:53

było świetnie !

Pogoda dopisała i choć w końcu upał był to jechaliśmy wśród lasów,nad wodą więc przyjemnie.

Oczywiście musieliśmy się zgubić.

Powiedzmy że jesteśmy…..200-300 metrów od zalewu.Prowadzi do niego szeroka betonowa droga – pozostałość po wyrobisku.I co ? I tuv skręca tuż zaraz za rogiem w ścieżkę rowerową…

W zasadzie prawidłowo acz do celu coraz dalej…No,objechaliśmy okolice;)))). X-men stwierdził że warto zawadzić o zalew w Sosinie ( wróciliśmy akurat do punktu z którego ruszaliśmy) a upal się wzmagał.

Ok,rzekłam to jedziemy wszak dzień piękny.Po 30 minutach u celu. No i miło…

Podczas powrotu się okazało że ….cóż,do miejsca z którego ruszaliśmy jest 10 minut…jak się źle patrzy na mapki…

a potem pojechaliśmy betonówką w stronę słońca i było tak…

z tego urwiska musi być wspaniały widok na okolice. Następnym razem MUSOWO zaliczamy,choć z rowerem tego nie widzę raczej.

woda ma tam niesamowity,zgodny ze zdjęciem kolor. Znajduje się tu baza nurkowa.W zalewisku zatopiono dwie koparki ale raczej je trudno z brzegu zobaczyć.

i poziomki…przepyszne,rozgrzane słońce,zez krzaczka i pachnące !!!

Ścieżki dość dobrze oznaczone,choć czasami znaki nikną i na czuja.Są trudne i łatwe trasy. Te trudne odcinki to nie za bardzo na nasze rowery.Niestety.Przydałyby się takie balonowe opony.Grubaśne,by pokonać niektóre piachy i wzniesienia.

Tuż przy granicy miast :

i to byłoby na tyle.