Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'rehabilitacja'.
Wyświetlam 1 - 4 z 8 notek

świętujemy,czyli leżenie martwym bykiem inaczej niż reszta świata

  • Napisane 19 czerwca 2014 o 10:35

choruję.

Nie umiem wyjść z zadziwienia,bo nie pamiętam kiedy ostatnio leżałam złożona niemocą !!!

Pogoda przepiękna !!! A ja w piernatach,no może wyczołgam się na taras.

Wiem dlaczego jestem chora – mój rehabilitant był ostro przeziębiony !!! Już mu wczoraj nawrzucałam,że to przez niego.Nie przychodzi się do pracy w takim stanie ( szczególnie że to PRZYCHODNIA ZDROWIA JEST !!!)

na początku nie pomyślałam że może to mieć wpływ na mnie , bo okaz zdrowia ostatnio ze mnie ( no oprócz tego kolanka), widać jednak stres osłabia…No i pełnia. Brak snu – trzy-cztery godziny na dobę to trochę mało i tak pewnie się wszystko nałożyło.

Chyba jutro popełznę do lekarza;/

geriatria na start,czyli o tem że tuv znowu się rehabilituje

  • Napisane 6 czerwca 2014 o 09:58

dostałam skierowanie na kolejne zabiegi. I potuptałam od razu się zapisać w mojej przychodni,( a nuż miejsca będą)

Miejsc nie było.Gorzej.Przychodnia nie dostała kontraktu na ten rok.Zbierali podpisy za tym BY JEDNAK kontrakt przywrócić ale czy to coś da? Czyli azymut Medyk i płacić…

Ok,znów moje ciasteczka będę oglądać .Tym razem zabiegi tańsze bo płacę 18 zł za : jonoferezę i prądy .Sobie poleżałam,pan mnie masował przy okazji wcierając voltaren żel.

Prądy – też z żelem bo niby lekarstwo lepiej się wchłania wtedy.Dwie płytki do kolanka ci przystawiają pod płytkami ciepły kompres,płytki do prądu podłączone znaczy się „+” i „_” i przepuszczają prąd o natężeniu np 12 amperów.JA przy takim czułam mrowienie przynajmniej.

Co prawda rodzinny jak się dowiedział – to stwierdził -  że te zabiegi dla mnie to jak muskanie kwiatkiem kolanka ,jednak ja uważam że mi pomogły ! Bóle zniknęły i to jest spory plus,bo mogę chodzić i to dużo.

Lekarz zaleca RUCH – jak boli to JAK MAM SIĘ RUSZAĆ ?!?

No i ten tego,delikatnie nadmienił że warto by schudnąć… Jednak nie przesadzałam z tym że jestem ciut bardziej obła niż dawniej;/. Ale to przez to kolano.Jak boli to siedzisz bo chodzenie to katorga…jak siedzisz i jesz to tyjesz i krąg zamknięty.

A!A!A!

kaszo jaglana witaj!

Nie powiem że przyjemnie mi się zrobiło, ale na pewno lżej na duszy jak zobaczyłam że dziś na  rehabilitacji sami młodzi czy też MŁODSI od mła…

o tym jak się wypindrzyłam , o kursach,rehabilitacji i jak zmieścić tyle treści w małej notce?

  • Napisane 29 kwietnia 2014 o 21:21

dzieje się sporo i szybko,pisać się nie chce,czas wolę poświęcać na naukę angielskiego co to mi NIE WYCHODZI.

Uczyłam się nawet sporo, powtarzałam zaprzeszłe lekcje a tu gdy braliśmy NOWY temat zupełnie zaniemogłam intelektualnie. STS kurwa…I nie,nie jestem z siebie zadowolona.Za to wypindrzyłam się jak nigdy.Buty na SPORYM obcasie ,cirka ebałt 11 cm,i tak miło dla oka zaokrąglone na czubkach że wyglądają na filigranowe (hłe,hłe a noszą numer czterdzieści i dwa…). I ta nowa tunika z H&M i stary prochowiec i cała na niebiesko i róźiowo…I ponad 1,90 cm wzrostu;))) ( jak optycznie zaliczymy do tego i kudeł na głowie to spox ze dwa metry…) NIKT MI DZIŚ NIE PODSKOCZYŁ :)

I to byłoby na tyle radości.

W niedzielę na rowerkach,zrobione około 24 km i to tylko dlatego że moja KOŚĆ OGONOWA wyje z bólu…

Nikt, podkreślam NIKT na Pogorii IV i drogach dojazdowych do,nie miał TAK GRUBEGO siodełka jak ja.

Sprężyny są, przegruba warstwa pianki i żelu też jest.I dupa…i kupa, i co tu robić ? Kiedy schodzę z roweru ciemno mi się przed oczami z bólu robi…

Uciąć kurwa ?

Pan rehabilitant ( jest ten delikatniejszy,co głaska jak trzeba) poradził bym sobie zrobiła zdjęcie rtg,bo być może mam O RANY !!! źle oną zakrzywioną lub za długą… Żadne tam podśmiechujki !!! Brat mamy miał skracaną ,i to po 40 roku życia….No kurwasz słabo mi się zrobiło ale wiem o co pytać jak pójdę do chirurga…

Spodenki świetnie się sprawdzają na rehabilitacji ( nie piszę już rehab bo Młoda rzekła że „rehab” to po angielsku odwyk więc…).Masło kakaowe robi za słońce acz w niedzielę prawdzie słońce mnie strzaskało co nieco ;).I teraz durno wyglądam z zarękawkami opalonymi i dekoltem w półokrąg prawdaż….

Mam zdjęcia pięknych okoliczności przyrody,ale trzeba je zrzucić na kompa i obrobić.KIEDY ? Chociaż by tęcza….

Może jutro.

Tyle spraw mi uciekło.Może sobie przypomnę do następnej notki ?

 

 

no i po Świętach ;)

  • Napisane 22 kwietnia 2014 o 21:02

na wstępie mojego listu podziękuję ślicznie tym co się wysilili i karteczki do nas wysłali.

DORA ! prymitywna ale świetna,bardzo lubię takie kartonowe karteczki.

No tak.Zapomniałabym o dudim!!! I jego Stasiuku – ” Nie ma ekspresów przy żółtych drogach „.;)))

No i majeczka.…nie spodziewałam się bo miłych słów było aż nadto.masa życzeń internetowych, wiadomo,Tobie składają,ty odpowiadasz jest miło i niezobowiązująco.Kiedy już wszędzie gdzie pamiętałam, lub gdzie się dało, życzyłam smacznego jajka,uśmiechu,zdrowia i innych przyjemnych rzeczy,przypomniałam sobie że u mnie PUSTO.

 

No ale dajcież spokój, za późno już było – znaczy się wątek z majtami wisiał do dziś;).

Dziś raniutko znów poczłapałam na rehab.Niemniej słowa dory dały mi do myślenia i jak tylko odczytałam komcia,pogalopowałam kupić spodenki.

I miałam szczęście ,ponieważ panowie się zmienili i tym razem był ,hmmmmm…. mężniejszy,wysoki,umięśniony blondyn.A ja bym w tych majtach….A!A!A!  Czarne spodenki rulez. Fajnie bo takie obcisłe jak legginsy,bo mogłam założyć pod spodnie;).

No i nieźle w nich wyglądam.Z tyłu…

Zdjęłam spodnie i postałam sobie czekając na pana,bo jednak zgrabnie mi w nich było.A co,niech sobie popatrzy ZANIM rozłożę swe wdzięki na leżance i się zniekształcę (czytaj rozleję po ),nie ? Blondyn był czegoś rozkojarzony i przeleżałam 10 minut na „sucho”. Znaczy się dopiero po tym czasie zorientowałam się że aparatura NIE JEST włączona…

Z początku nie zwróciłam na to uwagi bo wsłuchiwałam się w odgłosy z sąsiedniej kabiny a nie były zbyt miłe.Pan rehabilitant musiał wyjątkowo przyłożyć się do pracy przy tamtej pani,bo wszedł do mnie bez kitla,w podkoszulku,co uwydatniało jego muskulaturę.No nie wiem czemu ale trochę mnie rozczarował że nie miał „siatkowego”….:)

- o jej,no jak się to mogło stać że nie włączyłem ? – no chyba święta były zakrapiane pomyślałam złośliwie…bo i ziewał co chwilę jakieś takie podpuchnięte oczęta miał.No i laserem też mi jakoś tak robił…Wyraźnie go to nie bawi. ( tamten to muskał mnie delikatnie, z czuciem,dopytywał gdzie boli.Tego to nie obchodziło.)

Wolałam poprzedniego ale cóż…

Święta upłynęły spokojnie,rodzinnie i bardzo przyjemnie. Odwiedziliśmy teściową.Dawno jej nie widziałam i widzę różnicę, na plus. Jednak ma taki ,dziwny,nie swój wzrok.Próbuje sama popychać wózkiem inwalidzkim, i w pewien sposób się komunikować z otoczeniem. Złości się ,bo język nie jest w stanie przekazać jej myśli.Poprawnie,wręcz pięknie odmawia modlitwy ale codzienna wymiana zdań … porażka.No bo w zasadzie nie mówi.Dopiero po półgodzinnych przepychankach udało się ustalić że chce by wszyscy usiedli przy stole,jak dawniej bywało,przy herbacie i cieście.

Trafiliśmy na międzynarodową rozmowę. Jednak laptop kupiony,skype działa i M. siedzi przy kamerze. Pogadaliśmy ciut,pomachaliśmy rączkami i wróciliśmy do domu. Pięknie się zgraliśmy ze ścieżką , która do nas w odwiedziny zajrzała.

Wczoraj – pogoda przepiękna,ciepło,słonecznie,znaczy się rower w robocie.Kolano lubi rower, nie bolało;).

Pojechaliśmy na Pogorię IV. Ja tam usiadłam w kafejce a X-men postanowił objechać wokół.Nie,no spokojnie, po 40 minutach był z powrotem.Droga powrotna trochę jednak mnie wysiłku kosztowała.Tyłek do wymiany.A raczej moja biedna,obolała kość ogonowa;/. Siodełko do kitu…Muszę kupić wygodniejsze,bo nie dam rady.

I tak,święta,święta i po świętach…