Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Pogoria IV'.
Wyświetlam 1 - 4 z 17 notek

Pogoria IV to nie Solina ale…

  • Napisane 16 lipca 2017 o 21:02

należy lubić to co się ma.

Pogoda wymarzona.Czasem chmurka,zazwyczaj słońce.Raniutko schabowe usmażyłam,niech X-men ma jak lubi,spakowałam do plecaczka razem z pomidorkami i wodą oraz żarciem dla Rudej i hajda w drogę.

No samochodem ale postawiliśmy w zupełnie innym miejscu,stosunkowo daleko od IV a kilometr od III i tuptamy.

Było pięknie.Zajrzeliśmy tu i tu…

a potem znów na III….;)))

w knajpce kupiliśmy frytki i z kotletami i pomidorkami   jedzenie było że hej:).

Rudka też miała swoje i wszyscy zadowoleni.

Pieseł nam się coś okrutnie zmęczył ale chyba najbardziej tym że ciągle na smyczy szedł.Niestety ludzi sporo,rowerzystów jeszcze więcej i trzeba pilnować zwierzaka.

Szczególnie że na wejściu bardzo niemiły i dość drastyczny wypadek. Rowerzysta wpadł na rowerzystkę.No nie wiem jak to się mogło stać? Starsza kobieta leżała na ziemi, chłopak/mężczyzna w karetce już, druga karetka dojeżdżała,policja,świadkowie,krew na asfalcie…Podobno ona jechała prawidłowo,on zaszalał.Nooooo z tym to się mogę zgodzić.Niestety , prosta droga,idealny asfalt szaleją tam czasem „mężczyźni” na swych wypasionych rowerach…Ba! Nawet nie czasem. Wjeżdżają w tłum, na czwartego,piątego,pędzą nie patrząc na nic, a przecież tu sporo dzieci jeździ,ludzie też rekreacyjnie czyli powoli kręcą i trzeba się pilnować by zdążyć zahamować jakby co !!!

kontakt z naturą w nadmiarze,czyli jak tuv na rowerze jechała…

  • Napisane 31 maja 2017 o 16:12

noteczkę dedykuję —->>>>DEM     

Nie.nie cała noteczkę ale jej końcówkę jak najbardziej…..

W sobotę … wycieczka do Chorzowa.A raczej do Parku Kultury i Wypoczynku;))).Było miło i przyjemnie.

Fajne te stwory.Tu komar.

W Wesołym,odnowionym miasteczku jeszcze nadal coś budują.

nie wchodziliśmy do ZOO

ale idąc wzdłuż płotów i ogrodzeń ciutkę zobaczyć można. Na przykład…OSŁA:))))

Nie był zbyt towarzyski a na końcu olał wszystko moczem,hmmmm

flamingi też były.Ciekawi mnie czemu nie odlatują skoro mogą?!? Tylko jeden czerwony;))))

bPiękna pogoda zachęcała do korzystania z ławek…

X-men zgłodniał, kiełbaski co rusz z grilla i ine frykasy a ja miast obiadku deser zjadłam.

Hmmm,nie polecam,mam śmietanowstręt (nie,nie było złe,było pyszne ale mnie zemdliło od tej słodyczy;)).

Stadion ma być ponoć ukończony po wakacjach.Zobaczymy.

Po powrocie spacer z Rudką i …chyba nie powinnam chodzić gdzieś dalej w trampkach.No za płasko pewnie miałam i wtem,nagle prawe kolano znów odmawia współpracy;/.

Dziś pogoda jak drut, na rowery ale najpierw w samochód i na Pogorię IV.

Tam wypakowaliśmy pojazdy i każde ruszyło w swoją stronę.ja tym razem tylko po asfalcie ale spokojnie jakieś 8 może 10 km zrobiłam,bo nawracałam dwa razy.Na koniec jak zwykle do knajpki. Popilim,pojedlim (kawa i placek po węgiersku ) ,X-men odjechał już kawałek,ja wsiadałam na rower kolano się omskło i …w pięknym stylu wylądowałam na bruku.Chciałam się zakopać pod ziemię,bo wstyd,pół klientów knajpy aż wstało by mi się przyjrzeć;/,ból jak diabli,obolałe kolano obolałe jeszcze bardziej,,skóra zdarta do krwi,łydka w siniakach,kłykcie u rąk też a do tego jakiś bachor stanął nade mną i podziwiał wyczyn…A!A!A!

spowita słodkim zapachem czeremchy

  • Napisane 8 maja 2017 o 10:01

udała nam się pogoda wczoraj!

Wbrew zapowiedziom służb meteo było w miarę ciepło ( w pewnym momencie zdjęłam kurtkę i tylko polar i t-shirt) a nawet słonecznie pod koniec!

A zapachy…a raczej ZAPACHY wiosenne upajały.Czeremchy buchnęły kwieciem.

Na łąkach podbiały i mlecze,gdzieniegdzie nieśmiało bez.Tym razem komórki nie zapomniałam i ciut zdjęć zrobiłam.

Nie obeszliśmy Pogorii IV całej ,tylko asfaltem w jedną stronę i z powrotem ale to i tak około 8 km i wystarczy.

To jedno z moich ulubionych miejsc – nazwałam „Ptasia wyspa”-bo miejsce lęgowe dla masy ptasząt ,a na brzegu ławki ustawione i można się napawać widokami.

Babki w knajpce już nas znają i jak tylko wchodzimy to kawa się szykuje;)))).

Ruda pozowała udatnie .

Doszliśmy do mostku i zrzutu wody z Przemszy.Od dawna nie widziałam żeby tu jakaś woda płynęła a wczoraj i owszem w ilości sporej i nawet to groźnie wyglądało!

A na koniec ślady.Obstawiałam dziki ale po tropach ciężko było dojść bo rozjeżdżone przez quady i crossy i też mało ich było w sumie,nie wiem czemu bo łąka zryta solidnie.

 

i po majówce acz nie było tak źle;)

  • Napisane 3 maja 2017 o 21:37

We wtorek pracowaliśmy ale że pogoda nie dopisywała,nie miałam obiekcji ,zresztą szyłam zamówienie.

Dziś trzeba było coś wymyślić i padła propozycja Pogoria IV pieszkom i na około.Znaczy samochodem dojeżdżamy a potem gnamy z Rudą do kompletu.Bo co do roweru to się nie możemy dogadać.X-men chce z domu a ja bym chciała dojechać a potem pojeździć tak na pierwszy raz.A na dokładkę jego rower szwankuje.Wysłużył się, trzeba by remontu ale u nas to chętnych brak.Pojechał do serwisu w zeszłym roku to focha strzelili bo panie my tylko markowe.No co za ludzie?

Pogoda bez deszczu ale niskie chmury i takie ołowiowe…Horyzont zamglony ale nie było zimno.Prawie zaraz kurtki zdjęliśmy bo za ciepło ale wracać do samochodu bez sensu i się je niosło.Chwilami nawet jakieś przebłyski słońca bo widziałam swój cień.Szło się przyjemnie i nawet szybko.Do czasu.Ostatnie 6 km człapałam zmęczona,X-men się wysforował do przodu ale oj tam.My z Rudką doszłyśmy powoli do knajpki gdzie już czekało zamówienie;).

Aparatu nie zabrałam,komórki zapomniałam,zdjęć ni ma.Trudno.

W domu padliśmy na łóżko,Rudka na posłanie a kot padł z nami do towarzystwa;))))

I tak sobie leżymy,gadamy,śpimy,wstajemy na herbatkę,czasem na siku a za oknem deszcz…