Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Pogoria IV'.
Wyświetlam 1 - 4 z 15 notek

spowita słodkim zapachem czeremchy

  • Napisane 8 maja 2017 o 10:01

udała nam się pogoda wczoraj!

Wbrew zapowiedziom służb meteo było w miarę ciepło ( w pewnym momencie zdjęłam kurtkę i tylko polar i t-shirt) a nawet słonecznie pod koniec!

A zapachy…a raczej ZAPACHY wiosenne upajały.Czeremchy buchnęły kwieciem.

Na łąkach podbiały i mlecze,gdzieniegdzie nieśmiało bez.Tym razem komórki nie zapomniałam i ciut zdjęć zrobiłam.

Nie obeszliśmy Pogorii IV całej ,tylko asfaltem w jedną stronę i z powrotem ale to i tak około 8 km i wystarczy.

To jedno z moich ulubionych miejsc – nazwałam „Ptasia wyspa”-bo miejsce lęgowe dla masy ptasząt ,a na brzegu ławki ustawione i można się napawać widokami.

Babki w knajpce już nas znają i jak tylko wchodzimy to kawa się szykuje;)))).

Ruda pozowała udatnie .

Doszliśmy do mostku i zrzutu wody z Przemszy.Od dawna nie widziałam żeby tu jakaś woda płynęła a wczoraj i owszem w ilości sporej i nawet to groźnie wyglądało!

A na koniec ślady.Obstawiałam dziki ale po tropach ciężko było dojść bo rozjeżdżone przez quady i crossy i też mało ich było w sumie,nie wiem czemu bo łąka zryta solidnie.

 

i po majówce acz nie było tak źle;)

  • Napisane 3 maja 2017 o 21:37

We wtorek pracowaliśmy ale że pogoda nie dopisywała,nie miałam obiekcji ,zresztą szyłam zamówienie.

Dziś trzeba było coś wymyślić i padła propozycja Pogoria IV pieszkom i na około.Znaczy samochodem dojeżdżamy a potem gnamy z Rudą do kompletu.Bo co do roweru to się nie możemy dogadać.X-men chce z domu a ja bym chciała dojechać a potem pojeździć tak na pierwszy raz.A na dokładkę jego rower szwankuje.Wysłużył się, trzeba by remontu ale u nas to chętnych brak.Pojechał do serwisu w zeszłym roku to focha strzelili bo panie my tylko markowe.No co za ludzie?

Pogoda bez deszczu ale niskie chmury i takie ołowiowe…Horyzont zamglony ale nie było zimno.Prawie zaraz kurtki zdjęliśmy bo za ciepło ale wracać do samochodu bez sensu i się je niosło.Chwilami nawet jakieś przebłyski słońca bo widziałam swój cień.Szło się przyjemnie i nawet szybko.Do czasu.Ostatnie 6 km człapałam zmęczona,X-men się wysforował do przodu ale oj tam.My z Rudką doszłyśmy powoli do knajpki gdzie już czekało zamówienie;).

Aparatu nie zabrałam,komórki zapomniałam,zdjęć ni ma.Trudno.

W domu padliśmy na łóżko,Rudka na posłanie a kot padł z nami do towarzystwa;))))

I tak sobie leżymy,gadamy,śpimy,wstajemy na herbatkę,czasem na siku a za oknem deszcz…

i znów Pogoria IV bo lubię,bo na piechotę i na rowerach.

  • Napisane 25 lipca 2016 o 20:54

na piechotę.Co za wyzwanie.Już kilka razy nawet sama i tym razem tylko z Rudą.

długo się szło.Bo z Rudą,bo ładne widoki,bo kilka razy przystawałam,by pies się wykąpał – ochłodził.Upał pomimo porannej godziny był.

Lubię iść tą trasą.Sama sobie narzucam tempo, zagaduję do Rudej,widzę co się zmieniło od ostatniego razu.Podglądam ludzi biegających lub jadących na rowerach. Człowieki spacerujące z psem to rzadkość.

Idę ścieżką niby dla rowerzystów ale i pieszych jednak .Idę poprawnie lewą stroną żeby ten co jedzie mi za plecami miał drogę wolną a ten co jedzie z naprzeciwka miał czas by rozsądnie mnie ominąć. Zgodnie z zasadami ale niestety niekoniecznie rowerzyści się do nich stosują.Jak taki jest na dwuśladzie to pan szos.Noooo gdyby był pieszkom to też pewnie pan ścieżki .BO TAK. Bo co z tego że idę i to z psem,i to ścisłym poboczem,wszak można zlać wyminięcie i wpasować się na w sumie czwartego na ścieżce która ma półtora metra,w porywach do dwóch szerokości a z jednej strony skarpa do Przemszy stroma a z drugiej skarpa do polderów stroma bo idziemy wałami.

Specjalnie wchodzę na taką bardzo mocno lokalną ścieżynkę ( trasa rowerowa – szlak czarny i niebieski wiedzie asfaltem,bardzo wygodny odcinek). Ścieżynka szeroka – i to nie blef – na 30 cm!!! Wokół trawa ładnie skoszona ewentualnie chaszcze na metr wysokie.Oczywiście po wale więc znów stromo na prawo i lewo.I….i rzecz jasna jakiś rowerzysta postanowił mnie tam widząc,że on też ! A co , wyzwanie prawda? Tyle tylko że się NIE DA mnie wyminąć przez dobre 10 minut bo warunki trudne.Rudka przede mną bo z nią przy nodze nie ma szans iść i taki gość jechał koło za kołem mi za plecami.Powiem że złośliwie i specjalnie zwolniłam (usprawiedliwiała mnie ta kręta ścieżynka i masakryczne pokrzywy;)). No co ? Mógł wziąć rower na plecy i boczkiem po chaszczach mnie ominąć ? MÓGŁ !

Szłam sobie też dołem ,tuż przy kanale rzeki,po kamiennym nabrzeżu,bo ostatnio zadbali by je odnowić a przynajmniej odchwaścić. Jest tam spokój i rowerzyści mogą mi nagwizdać niestety jest też trudniej,bo kamole,bo czasem kanał odpływowy i ciężko go pokonać.Jednak doszłam.I to cała.

Potem,jak miło wypić zimne,ciemne ,celtyckie piwo w oczekiwaniu aż X-men po mnie przyjedzie;))))

A w tą niedzielę przejażdżka na rowerach. Też w to samo miejsce.JEJ !!! Dwa lata nie jechałam rowerem.I tak nagle i daleko bez przygotowania….Ale dojechałam !!! Było ciężko.Chwilami bardzo.Podczas powrotu.Stwierdziłam że o 2 km za daleko.Małe ,niewielkie dwa kilometry i bez problemów bym do domu dojechała.Ale i tak dałam radę;).Kilka odpoczynków,w pewnym miejscu X-men postanowił posiedzieć na ławce dłużej – bo i tak tuv szybko cię dogonię a taka powolna jazda mnie męczy.No miał chłop rację !

Dojechałam.

A potem, po dwóch piwach,pięciu herbatach zrobiłam jeszcze wycieczkę pieszą.Z Rudką i X-menem.Bagatelka w jedną stronę 5,5km.

O jej,co to dla mnie.

na drugi raz PUKNIJ SIĘ KOBIETO W GŁOWĘ !!!

Nóg nie czułam.Powietrze nabrzmiałe upałem,lepkie,słońce dawało w kość a my po te górkę !!!

Po powrocie milion herbat – bo lubię.I wody,bo też lubię.I kąpiel bo mdlałam.I jak tu potem spać jak wszystko BOLI ?!?

niesamowity ten znaczek.Znam bo to droga św. Jakuba ale to w Hiszpanii masa dróg prowadzi do Santiago de Compostella  ale że w Polsce? A też wymyślono. Mało kto wie ,ja już tak i z ciekawości nawet zrobimy kółko po będzińskiej drodze.To zdjęcie robiłam u podnóża Zamku w Będzinie.

DROGA św.JAKUBA <<<<——- klik.

A potem:

peron 9 i 3/4 oraz biegniemy z rozwianym włosem po piasku srebrzystym

  • Napisane 19 czerwca 2016 o 20:29

marzyłam o tym od stycznia bodajże.

Pogoria IV,pogoda przepiękna,słońce,upał i woda się srebrzy w oddali a ja na tej skarpie stoję ze psem i zaczynam biegnąc ku wodzie !

Dziś miało się spełnić. X-men musiał po towar z samego ranka (tak ,niektórzy pracują i w niedzielę ),no to ja z nim i Rudką.Zostawił nas w Wojkowicach Kościelnych a dokładniej przy plaży przy zbiorniku——->>> klikamy —->>>>Kuźnicy Warężyńskiej.

Skarpa.Godzina 8 rano minut piętnaście.CUDNIE.Bezchmurne niebo,niestety ludzie obrodzili (ależ o tej porze w niedzielę?!?),stoimy,patrzymy,odpinam smycz,Rudeńka to sru w dół krzyczę,robię krok i ……….

Noga zawisa ….nad pięknym białym piaseczkiem,skrzącym się w promieniach porannego słoneczka potłuczonymi kawałkami szklanych butelek…..

kurwa jego mać!

pogięło tych ludzi? Spędzają tu wywczasy,czasem widać dachy aut lepiej niż wodę a robią sobie takie numerasy?!?

Trudno robić butelkę o PIASEK, nawet jak samochód kołami najedzie to w piasku raczej nie rozbije! Czyli że to co ? CELOWE?

W końcu schodzimy w dół,ale ostrożnie.Pięknie.

Rudka szalała.Było fantastycznie! Zdobyłam kij , można było znaleźć uschnięte gałęzie,niestety w końcu rzuciłam za daleko ,na głęboką wodę a pieseł nie miał ochoty na ekstremalne pływanie i już.

A potem spacerkiem do knajpki.

Z licznymi przystankami,bo pomimo wczesnej pory cieeeeepło a nawet gorąco!

Jakbym wygrała w totka,to natentychmiast się wynoszę w podobne okoliczności przyrody!!!

I zapraszam stada znajomych ;))))))))))))))))

Skróciłam sobie drogę przez lasek drogą piaszczystą a tam….a tam ,wtem na dróżce siedziało sobie pisklę sójeczki:).

No szybciutko i byle jak zdjęcie zrobiłam bo bałam się że Rudka zauważy, a tego bym nie chciała.

W knajpce – nie rozumiem czemu nie ma namiarów w googlach – w Ratanicach tuż nad zalewem <<—————

bardzo lubimy tam siadywać,personel przemiły,się starają,zimne piwo PRZEPYSZNE CELTYCKIE CIEMNE mają ( i nie tylko ) i WODĘ DLA PSA. I dobre lody i jakieś przekąski ;))).

dwa wypiłam,lody gałkowe zjadłam – mlask.X-men dobrą kawę parzoną wypił i pojechaliśmy do domu.( tam się spotkaliśmy,bo on wracał z interesów a ja ze spacerku – spacerek ,bo 4 km zrobiłam;)

W domu zostawiamy Rudkę i jedziemy dalej,bo X-men zaproponował wypoczynek niedzielny nad zalewem DZIEĆKOWICE w IMIELINIE.( w pierwszej chwili wpisałam Dzierżno co było błędem !!! )

Tu link do artykułu – klikać – ——->>>>> zalew Dziećkowice——-artykuł który wyjaśnia dlaczego są tam zasieki.Być może nie na całym obszarze ale…

Niestety,to znów rozczarowanie.Kiedyś tam rowerowo z innego punktu widzenia też nie byliśmy zadowoleni.Ale dziś czara goryczy się dopełniła.Chciałam posiedzieć w miłej knajpce NAD ZALEWEM.

ZAPOMNIJ TAK?

Cały zbiornik otoczony betonowym murem,zwieńczonym metalowym płotem.Mało ? Płot wykończony drutem kolczastym….Jest to miejsce….PRYWATNE !!! Czujecie państwo? PRYWATNY ZALEW w mieście i to nie Polaka tylko miliardera hinduskiego któremu dynda sprzedaż dla miasta tego terenu….. jedyny jachtklub zasiekami otoczony,brama na pilota,niewielka furtka tylko do biura,niemiło.

Jednak w środku stada ludzi…JAKIM CUDEM? ( z artykułu- link powyżej -  wiem o „cywilizowanym” wejściu na teren ale nam nie dane było go zobaczyć )

No to wjechaliśmy w taką jedną drogę która szybko zmieniła się w leśną a potem w hardcorową ścieżynę…

Obok Przemsza całkiem pełna wody,chaszcze,powalone drzewa,nieprzyjemnie ale X-men prze do przodu ,nie?

W końcu zmęczeni postanawiamy się zatrzymać,skupisko aut mówi że tu musi być przejście nad wodę.

Wysiadamy i…………………….. konsternacja.PŁOT JEST A GDZIE PRZEJŚCIE ?!?

heheheh jak na PERON 9 i 3/4;))))

otóż tubylcy wygrzebali dziurę w ziemi…..Pod płotem….

resztka X-mena widoczna w dole.

No wlazłam za nim.W bielusieńkich getrach….kurwa…

potem ścieżynka i jak tu trafić nazad? Znaczyliśmy gałązkami odwrót bo nici nie mielim.

bez sensu.Owszem, w końcu wyszliśmy nad wodę.Śliczne okoliczności przyrody.Ludziów krocie ale ci mieli własne obozowiska pełne wszystkiego….

Zawróciliśmy do samochodu,jak dobrze że X-men zostawiał znaki…

Potem knajpka przy trasie,ruch spory,masa ludzi,dania robione na bieżąco !!! pochwała dla kucharzy ! Smaczne i świeże niestety, obłożenie tak duże że w końcu kolejni klienci musieli czekać GODZINĘ na posiłek i wielu rezygnowało…

Generalnie NIE  POLECAM wycieczki jeśli nie macie wynajętego campingu,nie jesteście członkiem jachtklubu lub też nie macie grilla,namiotu i pełnego ekwipunku by przeczołgać się przez dziurę….

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz