Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'mama'.
Wyświetlam 1 - 4 z 49 notek

demony szaleją ale czas notkę wrzucić

  • Napisane 21 października 2017 o 09:31

X-men powoli dochodzi do siebie.

Złamany mostek z przemieszczeniem to nie takie hop,siup i nie da się zabandażować,zamknąć w pancerzu czy unieruchomić.Nadal kaszle. Z opadającej poduszki powietrznej uchodzi gaz,rozprężając się skrapla.

Czujesz wilgoć i myślisz cholera jestem ranny….Ale nie to tylko wilgoć. Gaz poszedł w płuca i stąd ten niemiły kaszel.Każde kaszlnięcie czy też kichnięcie takie wiecie „od serca” – to paskudny ból. Na początku musiałam go trzymać za klatę,podchodziłam od tyłu,obejmowałam i tak jakoś szło.

Mamy AC i część polisy wypłacili nam po tygodniu. Druga część to wartość wraku. No i albo go zabieramy i męczymy się sami albo wystawiają na swojej platformie do sprzedaży .( za ile pójdzie to już inna kwestia.Różnicę miedzy wyceną a ceną sprzedaży mają nam potem dopłacić). ALE TO CZAS ZMARNOWANY. Cóż,znaleźli niezły sposób na opóźnienie wypłacenia polisy…Dlaczego X-men się zgodził? Bo nie miał siły się tym zająć,bo chciał mieć to z głowy bo….

Szukamy pracy.

Szukamy samochodu.

I jedno i drugie dołujące. jak znaleźć samochód w dwa tygodnie ?!? I niedrogi,i pewny i  raczej kombi lub mały dostawczy?!? Jak jeździć po komisach,kupcach itepe jeśli klata boli ? Sił brak,zniechęcenie ogarnia , no kaszana.

Z pracą tak samo. X-men chce zmienić bo swojej ma serdecznie dość.Nie ma na to już siły a wypadek dał nam sporo do myślenia. I to niewesołego myślenia.

Czasem ktoś się odezwie i nawet chce i dzwoni ale X-men stwierdził że on może harować fizycznie bo robił to nie raz i się takiej pracy nie boi ale nie za tak niską stawkę na godzinę i do tego dalekim dojazdem bo mu się wszystko buntuje w środku!

Znajoma użyczyła samochodu i dzięki temu zaczął ogarniać teren. Martwię się jak wyjeżdża bo jak pisałam nie czuje się najlepiej ale co zrobić? Pieniądze trzeba z terenu  ściągnąć, bo kontrahenci niełaskawi do płacenia a dzwonił i prosił i przedstawiał sytuację. No ale co potem? Bez samochodu jak bez ręki i kółko się zamyka.

Ja się poważnie zastanawiam nad wyjazdem za granicę. Pierdolić to wszystko.Jechać póki siły są. Ale co z mamą?
A co z resztą? Dzieci mi nie płaczą;))))) Ale mama…potrzebuje opieki.

I tak sobie żyjemy.

mówcie mi chaos a najlepiej katastrofa

  • Napisane 7 października 2017 o 22:30

na początku był chaos….

A nie,to tylko ja wywinęłam orla na zalanej po kostki posadzce.Na Kartoflisku przypomnę.

złamany ząb

potem wypadek czyli spokojny dzień i BUM!!!

potem wybaczcie chyba był czwartek ale nic z tego dnia nie pamiętam.

A potem nastąpił piątek,piąteczek ,piątunio kiedy to X-men wolał się spionizować bo na leżąco złamany mostek  bardziej boli ( w zasadzie napierdala) .Uwierzcie na słowo. I zabrał się za przenoszenie naszego sklepu internetowego (tego drugiego) na nowy serwer. Bo czas gonił,na homie mieliśmy miejsce wykupione do 2 października tylko.

Jeśli ktoś uważa że to tylko pstryk i już,to jest w grubym błędzie. najgorzej idzie ze zdjęciami.A mamy ich na serwerze około 20 tys….DWADZIEŚCIA TYSIĘCY zdjęć towarów.

Sobota to ogromna nerwówka bo niby sklep przeniesiony z nie ma żadnych gifów.NIE MA.No to po co ten sklep skoro nic nie widać? A do tego nasza domena zaparkowana u lokalnego dostawcy internetu.To ostatnia z rzeczy jaką jeszcze u niego mieliśmy. I ją trzeba też było przenieść żeby sklep zaczął działać tzn pokazywać zdjęcia.

eeeee,no ale sobota,co nie ? Lud pracujący na zakupach,wyższa klasa na wypoczynku,prostaczki nie mają internetów  i jak tu się czegoś dowiedzieć? Oj tam , mieliśmy szczęście i zadzwonił do nas człowiek w odpowiedzi na maila z tym że człowiek nie umiał pomóc. No tak,on pracuje tu gdzie trzeba i dlatego dzwoni ale nie umie wytłumaczyć,pomóc a szefa nie ma bo łykend. Jedyne co może zrobić to podać telefon komórkowy szefa.

Hehehe, no to podał a X-men zadzwonił. – „PANIE,JA WŁAŚNIE WSIADAM DO SAMOLOTU „- zawarczał szef.

A za przeproszeniem chuj mnie obchodzi tak? Pewne rzeczy w tym pomoc techniczna 24/h są opłacone a my mamy awarię,tak? I dlaczego pracownik nie umie pomóc? I jeśli nie umie pomóc to po co siedzi,tak?

Szef się rozłączył po chwili sms z hasełkiem do panelu .W podtekście daję wam i spadajcie,ja mam urlop.I to był nasz ostatni kontakt z szefem byłym dostawcą internetu….pa,pa…ZROBIONE zakrzyknął X-men i poszliśmy spać,bo pora była mocno wieczorna.A zapomniałam popsuł się czajnik elektryczny.Miał miesiąc….

Niedziela - znów problemik ze zdjęciami. RATUNKU,jak ja mam pracować brzęczałam X-menowi nad uchem.NO JAK ?!?  Chłop robił co mógł.

Się okazało że …hmmm…nasz totalcommander NIE widzi pewnych zdjęć.A jak on nie widzi to i sklep nie widzi ( za cholerę nie wiem czemu bo na serwerze były ) Niedziela to również mój spacer z Rudką do serwisu by obejrzeć samochód….No i te 12 km ciut nadwyrężyło jej łapy. Ale za to pazury starła bo były za długie;>>>>

Poniedziałek – kto na boga lubi poniedziałki?!? Ranek pełen wrażeń u rodzinnego bo się mu kurwa zbiorowo zwaliliśmy na kark;>>>  Potem użeranie się ze znikającymi zdjęciami i ….I PADŁA MASZYNA DO SZYCIA. Tzn jakoś tam szyła ale nie szyła. X-men miał zajęcie a ja też bo kombinowałam co z moją ELNĄ zrobić.Wyszło ze najprościej pojechać do serwisu do Krakowa.I nawet znajoma się zgodziła mnie odebrać z dworca,podwieźć gdzie trzeba i takie tam. Jednak w końcu ta opcja upadła,bo serwis nie gwarantował że zrobią od ręki.

Wtoreczek -Apteka mi ściagnęła szczepionkę dla mamy aż z Łodzi czyli tam i z powrotem do przychodni…jakie to głupie uczucie kiedy pod dom podjeżdża taryfa by zawieźć nas 400 metrów dalej .Czterysta metrów dalej jest przychodnia!!! Ale matka stwierdza że nie dojdzie i co mam zrobić?!?    Miotanina ze znikającymi zdjęciami ,X-men zabawiał się w pisanie pierdyliarda CV,pakowanie maszyny,załatwianie papierologii stosowanej , robienie księgowości i takie tam pomniejsze rzeczy czyli kolejny dzień zapełniony po brzegi.

Środa – miałam w końcu iść na spirometrię ale obudziliśmy się wszyscy za późno i cóż. Przepadło.Niemniej jednak chociaż zdjęcia udało się opanować.Wyprostowane. X-men pisał pierdyliard CV,ja szyłam czyli dzień jak co dzień.

Czwartek – zadzwonił klient z pytaniem o towar który właśnie oglądał na stronie sklepu internetowego i …i kurwa NIE MÓGŁ GO ZOBACZYĆ !!! Rozumiecie? 20 tys zdjęć a ten dopadł akurat tego uszkodzonego!!!! Zęby wbiłam w słuchawkę ale grzecznie sobie poradziłam bo….Bo jak nie to….I znów zdjęciowa kołomyja.jak pragnę podskoczyć,jak jeszcze raz usłyszę że zdjęcia się nie otwierają albo zamiast fotela samochodowego stoi jak byk NOCNIK to normalnie wyjdę z siebie !!! Czwarteczek to też dzień  wizyty – wywalczonej – wizyty u chirurga ( bo rodzinny przecież kurwa nie może wypisać L-4 na dwa tygodnie np.Bo ja się nie muszę psze pani znać na złamanych mostkach nie ? ) .

No to X-men poszedł .I siedział tam…I dzwonił – tuv ja już czekam pół godziny a tylko dwie osoby przyjęła ,po co mam tu siedzieć,idę do domu co? AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!

Nawrzeszczałam do słuchawki,siedź tam !!! Chcesz to cholerne L-4 to siedź!!! No ale ona przyjmuje do  trzeciej, a jak będę musiał też siedzieć do trzeciej? To będziesz SIEDZIAŁ zawarczałam.RAZ na kilkanaście lat chyba możesz?!?

Wszedł kolo 12.00.Raptem półtorej godziny czekania.Lekarka spojrzała i rzekła – I CO JA MAM Z PANEM ZROBIĆ ?- a idź pan po L-4,pielęgniarka wypisze….A potem pisał CV….i wysyłał rzecz jasna.

Piąteczek – długi poranek w ZUS-ie. Ale owocny.Będzie jakieś wypadkowe wypłacone.Uffff. I znów pisał CV a ja wisiałam na telefonie,na fb, na mailu gdyż zamówiłam niezbędny dla mnie towar w łódzkiej hurtowni a on ci nie przyszedł!!!

Zamówiłam 03.10 a w piąteczek był  już 06!!! na piechotę by przylazł!!! I dlaczego nie odpowiadają na maile? I dlaczego wisi zamówienie jako oczekujące? I dlaczego telefon do nich się zaciął?

Otóż …otóż UWAGA – mają totalną awarię…AWARIĘ.Padły systemy .I to od wtorku!!! Dokładnie w dniu kiedy zamawiałam towar…i niestety mogą cokolwiek zrealizować dopiero w połowie przyszłego tygodnia.JEŚLI się powiedzie naprawa….Hurtownia z oddziałami w terenie.No kuźwa mogę jechać do Pszczyny ale CZYM ? Pociągiem?!? no jasne,czemu nie ale potem zapierdalać na koniec miasta bo to przy trasie i nie staje tam żaden bus a potem co ? Z belą która ma 170cm i średnicę 0,5 metra brać na plecy i zapierdalać znów na dworzec?!?

Uszyłam coś dla klientki i mus iść na pocztę wysłać. No trzeba.Z taką dość sporą a nawet bardzo sporą paką.Dobrze że lekka.Nie no do autobusu ? Przecież to w sumie miły spacer lekko licząc około 15 minut .Idę….jestem już za domem kawałek LEJE. Nie ,nie pada LEJE strugi deszczu bez szans otworzyć parasol ale mam kurciochę w sam raz na taką pogodę.jakieś 500 metrów dalej…jak nożem uciął. No ale ja wyglądam jakbym z rzeki wyszła….Paka też….

Wracam nie pada ale jakieś 500 metrów przed domem zaczyna….i ….

Sobota – poszłam na spacer z Rudką.Pogoda ładna, słońce świeci….no a potem LAŁO.LAŁO i LAŁO i jak doszłam do furtki …. przestało…i wyszło słońce…

No to jestem ten chaos i awaria.Co mam jeszcze komu popsuć? Hmmmm moze zrobić z tego biznes ?

niemożliwe już piątek?

  • Napisane 6 października 2017 o 09:31

wiatr nie narobil ,przynajmniej u nas ,żadnych szkód. Wieczorem tylko palety porozrzucał na podjeździe a ciężkie są !

Czekamy na decyzję z PZU ,samochód już jest wrzodem na tyłku w serwisie VW i chcą byśmy go jak najszybciej zabrali.

A tamci nie nie dają przyzwolenia i tak jesteśmy w zawieszeniu.

X-men martwi się.Martwi.M A R T W I .

Z realnego punktu widzenia cóż….lata własnej działalności nie sprzyjały robieniu np.kursu spawacza,nie?

Mamie pomogło moczenie nóg w occie i skórki sloninki;)))) dodatkowo smaruje teraz jeszcze gęsim smalcem (blech) od jednej takiej BABY ZE WSI:)

Ale za to ma jakieś zawirowania z ciśnieniem co mnie mocno martwi;/.

Ja wysłałam maszynę do naprawy i już wiem że dziś mi ją odsyłają .Uczę się być mobilna inaczej.Czyli korzystać z komunikacji miejskiej. Zresztą spacery też dobrze robią .

W poszukiwaniu skóry ze słoniny…

  • Napisane 10 września 2017 o 18:09

Od dwóch dni szukamy.

Albo słoniny ze skórą albo i skóry samej.Zapomnij….A po co mi? Ano chcę pomóc mamie,niestety wyhodowała gigantyczne ostrogi piętowe,nic nie może jej pomóc,ból okrutny – no wiem,odciąć pięty ale Kopciuszkiem nie jest…

I wyczytałam stary,ludowy sposób.Okłady ze skóry.Brrr,blech i inne takie.ALE JAK NIC NIE POMAGA?!?

Pastylki p/bólowe niestety również słabo działają…

Objeździliśmy wczoraj wszystko co otwarte.Na pomoc wezwałam Chorzowską bo wiem że ma różne takie miejsca tajemne gdzie być może coś da się załatwić. Dziś miał być rejs po marketach ale….ale po drodze zawadziliśmy o MUZEUM ŚLĄSKIE.

Dziś otwarto genialne wystawy i był „DZIEŃ ZA 1 zł i oglądamy wszystko”.

Aż mnie głowa rozbolała od natłoku wrażeń i informacji i obrazów wszelakich.

Jeździmy tam od kiedy powstała nowa część na terenie po dawnej kopalni „Katowice”. Obserwujemy jak otwierają dla zwiedzających kolejne części obiektu.Opodal,po drugiej stronie ogromnego parkinu jest Filharmonia oraz budynek CKM i SPODEK.Warto przyjechać na cały dzień ,bo zwiedzania jest….!!!

Od dawna kręci mnie ten widok….

Spodek….LATAJĄCY TALERZ którym to projektem Warszawa kiedyś wzgardziła…

Ale spojrzyjmy w stronę przeciw położną….

Niestety, winda nieczynna z powodu awarii albo wiecie,za 1zł wjazd na górę nieopłacalny…

Wchodzimy…

Niesamowite zwały betonu,żelastwa i świateł.Zimne wnętrza idealnie nadają się na galerię sztuki nie tylko nowoczesnej. Zwiedzamy wystawę ->>>”GALERIA SZTUKI POLSKIEJ 1800-1945

I kilka innych….Nie ma zdjęć ,po prostu się NAPAWAŁAM.

Hyhyhy,była też taka jedna: .—>>>NIE JESTEM JUŻ PSEM !

A potem….a potem….A POTEM —>>>> „ŚWIATŁO HISTORII.Górny Śląsk na przestrzeni dziejów

Jest to wystawa stała i z całego serca zachęcam bo jest świetna. Mam takiego jednego znajomego dla którego powinna być bardzo ważna Piotr Opolski do tablicy! A i Chorzowski też;))))

Tą część zwiedzania opiszę na blogu—>>> KNEZIA by was tu nie zamęczać wielką ilością zdjęć a jednocześnie zakończyć zgrabnie wędrówkę.

Niemniej jednak nie oprę się i wrzucę dla jednej takiej Marchevki zdjęciunio….

Nas jeszcze zainteresowała wystawa—>>>> PRZEMYSŁ ŚLĄSKI co prawda dopiero co uruchomiona,i dotykać nie wolno bo się pani pobrudzi albo i wypadek będzie…

Tak,doprowadzaliśmy dziewczynę pilnującą do apopleksji bo nas fascynują urządzenia TEJ wielkości !!!

A to tylko ułamek tych tam maszynerii;))))

Potem tylko lansik dla MARCHEVKI znów;))))

ZGADNIESZ CO TO ZA RURA?!?

Pożegnalny totem;)))

I zapraszam do Knezia ;)

***

Sporym zaskoczeniem był system przejść PRZED wejściem do kas muzeum.Otóż…. była bramka jak na lotnisku! Plecaczek położyłam na taśmie i przez coś tam przejechał,komórki,klucze włożyłam do kuwety i wtedy mogłam przejść przez bramkę.Pokazałam strażniczce wisior,i metalową klamrę paska.Ufff

I dopiero kasa i bilety.Chyba ta ostrożność z powodu wystawy artystycznej.No bo obrazy Malczewskiego,Chełmońskiego,Kossaka,Podkowińskiego,instalacje Kantora i Hasiora i wielu innych uznanych artystów….(nie, nie wszystkie i nie,nie  najsłynniejsze.Nie.Ale i tak cenne…