Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'lekarz'.
Wyświetlam 1 - 4 z 35 notek

mówcie mi chaos a najlepiej katastrofa

  • Napisane 7 października 2017 o 22:30

na początku był chaos….

A nie,to tylko ja wywinęłam orla na zalanej po kostki posadzce.Na Kartoflisku przypomnę.

złamany ząb

potem wypadek czyli spokojny dzień i BUM!!!

potem wybaczcie chyba był czwartek ale nic z tego dnia nie pamiętam.

A potem nastąpił piątek,piąteczek ,piątunio kiedy to X-men wolał się spionizować bo na leżąco złamany mostek  bardziej boli ( w zasadzie napierdala) .Uwierzcie na słowo. I zabrał się za przenoszenie naszego sklepu internetowego (tego drugiego) na nowy serwer. Bo czas gonił,na homie mieliśmy miejsce wykupione do 2 października tylko.

Jeśli ktoś uważa że to tylko pstryk i już,to jest w grubym błędzie. najgorzej idzie ze zdjęciami.A mamy ich na serwerze około 20 tys….DWADZIEŚCIA TYSIĘCY zdjęć towarów.

Sobota to ogromna nerwówka bo niby sklep przeniesiony z nie ma żadnych gifów.NIE MA.No to po co ten sklep skoro nic nie widać? A do tego nasza domena zaparkowana u lokalnego dostawcy internetu.To ostatnia z rzeczy jaką jeszcze u niego mieliśmy. I ją trzeba też było przenieść żeby sklep zaczął działać tzn pokazywać zdjęcia.

eeeee,no ale sobota,co nie ? Lud pracujący na zakupach,wyższa klasa na wypoczynku,prostaczki nie mają internetów  i jak tu się czegoś dowiedzieć? Oj tam , mieliśmy szczęście i zadzwonił do nas człowiek w odpowiedzi na maila z tym że człowiek nie umiał pomóc. No tak,on pracuje tu gdzie trzeba i dlatego dzwoni ale nie umie wytłumaczyć,pomóc a szefa nie ma bo łykend. Jedyne co może zrobić to podać telefon komórkowy szefa.

Hehehe, no to podał a X-men zadzwonił. – „PANIE,JA WŁAŚNIE WSIADAM DO SAMOLOTU „- zawarczał szef.

A za przeproszeniem chuj mnie obchodzi tak? Pewne rzeczy w tym pomoc techniczna 24/h są opłacone a my mamy awarię,tak? I dlaczego pracownik nie umie pomóc? I jeśli nie umie pomóc to po co siedzi,tak?

Szef się rozłączył po chwili sms z hasełkiem do panelu .W podtekście daję wam i spadajcie,ja mam urlop.I to był nasz ostatni kontakt z szefem byłym dostawcą internetu….pa,pa…ZROBIONE zakrzyknął X-men i poszliśmy spać,bo pora była mocno wieczorna.A zapomniałam popsuł się czajnik elektryczny.Miał miesiąc….

Niedziela - znów problemik ze zdjęciami. RATUNKU,jak ja mam pracować brzęczałam X-menowi nad uchem.NO JAK ?!?  Chłop robił co mógł.

Się okazało że …hmmm…nasz totalcommander NIE widzi pewnych zdjęć.A jak on nie widzi to i sklep nie widzi ( za cholerę nie wiem czemu bo na serwerze były ) Niedziela to również mój spacer z Rudką do serwisu by obejrzeć samochód….No i te 12 km ciut nadwyrężyło jej łapy. Ale za to pazury starła bo były za długie;>>>>

Poniedziałek – kto na boga lubi poniedziałki?!? Ranek pełen wrażeń u rodzinnego bo się mu kurwa zbiorowo zwaliliśmy na kark;>>>  Potem użeranie się ze znikającymi zdjęciami i ….I PADŁA MASZYNA DO SZYCIA. Tzn jakoś tam szyła ale nie szyła. X-men miał zajęcie a ja też bo kombinowałam co z moją ELNĄ zrobić.Wyszło ze najprościej pojechać do serwisu do Krakowa.I nawet znajoma się zgodziła mnie odebrać z dworca,podwieźć gdzie trzeba i takie tam. Jednak w końcu ta opcja upadła,bo serwis nie gwarantował że zrobią od ręki.

Wtoreczek -Apteka mi ściagnęła szczepionkę dla mamy aż z Łodzi czyli tam i z powrotem do przychodni…jakie to głupie uczucie kiedy pod dom podjeżdża taryfa by zawieźć nas 400 metrów dalej .Czterysta metrów dalej jest przychodnia!!! Ale matka stwierdza że nie dojdzie i co mam zrobić?!?    Miotanina ze znikającymi zdjęciami ,X-men zabawiał się w pisanie pierdyliarda CV,pakowanie maszyny,załatwianie papierologii stosowanej , robienie księgowości i takie tam pomniejsze rzeczy czyli kolejny dzień zapełniony po brzegi.

Środa – miałam w końcu iść na spirometrię ale obudziliśmy się wszyscy za późno i cóż. Przepadło.Niemniej jednak chociaż zdjęcia udało się opanować.Wyprostowane. X-men pisał pierdyliard CV,ja szyłam czyli dzień jak co dzień.

Czwartek – zadzwonił klient z pytaniem o towar który właśnie oglądał na stronie sklepu internetowego i …i kurwa NIE MÓGŁ GO ZOBACZYĆ !!! Rozumiecie? 20 tys zdjęć a ten dopadł akurat tego uszkodzonego!!!! Zęby wbiłam w słuchawkę ale grzecznie sobie poradziłam bo….Bo jak nie to….I znów zdjęciowa kołomyja.jak pragnę podskoczyć,jak jeszcze raz usłyszę że zdjęcia się nie otwierają albo zamiast fotela samochodowego stoi jak byk NOCNIK to normalnie wyjdę z siebie !!! Czwarteczek to też dzień  wizyty – wywalczonej – wizyty u chirurga ( bo rodzinny przecież kurwa nie może wypisać L-4 na dwa tygodnie np.Bo ja się nie muszę psze pani znać na złamanych mostkach nie ? ) .

No to X-men poszedł .I siedział tam…I dzwonił – tuv ja już czekam pół godziny a tylko dwie osoby przyjęła ,po co mam tu siedzieć,idę do domu co? AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!

Nawrzeszczałam do słuchawki,siedź tam !!! Chcesz to cholerne L-4 to siedź!!! No ale ona przyjmuje do  trzeciej, a jak będę musiał też siedzieć do trzeciej? To będziesz SIEDZIAŁ zawarczałam.RAZ na kilkanaście lat chyba możesz?!?

Wszedł kolo 12.00.Raptem półtorej godziny czekania.Lekarka spojrzała i rzekła – I CO JA MAM Z PANEM ZROBIĆ ?- a idź pan po L-4,pielęgniarka wypisze….A potem pisał CV….i wysyłał rzecz jasna.

Piąteczek – długi poranek w ZUS-ie. Ale owocny.Będzie jakieś wypadkowe wypłacone.Uffff. I znów pisał CV a ja wisiałam na telefonie,na fb, na mailu gdyż zamówiłam niezbędny dla mnie towar w łódzkiej hurtowni a on ci nie przyszedł!!!

Zamówiłam 03.10 a w piąteczek był  już 06!!! na piechotę by przylazł!!! I dlaczego nie odpowiadają na maile? I dlaczego wisi zamówienie jako oczekujące? I dlaczego telefon do nich się zaciął?

Otóż …otóż UWAGA – mają totalną awarię…AWARIĘ.Padły systemy .I to od wtorku!!! Dokładnie w dniu kiedy zamawiałam towar…i niestety mogą cokolwiek zrealizować dopiero w połowie przyszłego tygodnia.JEŚLI się powiedzie naprawa….Hurtownia z oddziałami w terenie.No kuźwa mogę jechać do Pszczyny ale CZYM ? Pociągiem?!? no jasne,czemu nie ale potem zapierdalać na koniec miasta bo to przy trasie i nie staje tam żaden bus a potem co ? Z belą która ma 170cm i średnicę 0,5 metra brać na plecy i zapierdalać znów na dworzec?!?

Uszyłam coś dla klientki i mus iść na pocztę wysłać. No trzeba.Z taką dość sporą a nawet bardzo sporą paką.Dobrze że lekka.Nie no do autobusu ? Przecież to w sumie miły spacer lekko licząc około 15 minut .Idę….jestem już za domem kawałek LEJE. Nie ,nie pada LEJE strugi deszczu bez szans otworzyć parasol ale mam kurciochę w sam raz na taką pogodę.jakieś 500 metrów dalej…jak nożem uciął. No ale ja wyglądam jakbym z rzeki wyszła….Paka też….

Wracam nie pada ale jakieś 500 metrów przed domem zaczyna….i ….

Sobota – poszłam na spacer z Rudką.Pogoda ładna, słońce świeci….no a potem LAŁO.LAŁO i LAŁO i jak doszłam do furtki …. przestało…i wyszło słońce…

No to jestem ten chaos i awaria.Co mam jeszcze komu popsuć? Hmmmm moze zrobić z tego biznes ?

trzydniowy maraton ze służbą zdrowia i paletka książek….

  • Napisane 25 maja 2017 o 22:37

za mną trzydniowy maraton.Służba zdrowia…W piątek telefon czy matka by nie chciała wcześniej iść na usunięcie zaćmy.(czeka od lutego 2016 a zabieg miał być pod koniec listopada….) CHCIAŁA ,tzn ja zdecydowałam że chce. Mama bardzo się już męczyła z jednym okiem zdrowym a drugim mało widzącym.Dziś otrzymałam zgodę na zabieg.

Wczoraj koszmar.Koszmar w kolejce do badań!!! Około 50 osób…ale dwa okienka,podajesz skierowanie,przyklejają kody,dają numerek i pod gabinety a tam cztery stanowiska ,czyli idzie sprawnie.ALEŻ NIE !!! Bo w jednej kolejce stoją też ci co badania kupują…a ci się zastanawiają,myślą,dyskutują,przeliczają kwoty,zmieniają decyzję RATUNKU !!! 65 minut stałam,dobrze że mama miała miejsce siedzące…A potem,potem 30 minut jeszcze do gabinetu…Bo ciężarne,bo matka z dzieckiem,bo chwkto. W domu jazda bo trzeba zastrzyki ww brzuch Zdołowana tą starością jestem;/. A teraz do 29 maja i niech przejdzie spokojnie ten zabieg….

Wczoraj wieczorem zasłużony odpoczynek i czerwone wytrawne i skusiłam się na wafelki.

No to dziś…

POGODA U NAS PASKUDNA.Rankiem lało,teraz siąpi.Przyjechała paleta z książkami.Ponieważ wyglądało na to że część jest luzem,a i pudło gigant -wielkości palety robią, byle jak otoczone stretchem to cóż.Trzeba było samej ,biegiem rozładować,bo X-men w terenie …No tylko 160kg ale na tempo…Mamy takie okienko specjalne z wysuwaną półką.No i tak: rozcinam stretch,odginam karton i wyciągam książki.Niektóre luzem,jednak większość opakowana w folie lub w papier pakowy.Łatwiej się nosi ale dość ciężkie bo pakowane po 10,20 lub 5 sztuk.Schylam się do palety,wyjmuję,przechodzę kilka kroków,schylam się kładę książki na półkę,przesuwam do środka, potem ganiam na dół żeby odebrać ! Było mi chłodno…taaaa, Pot lał się pod koniec obficie.Kręgosłup też się napracował.

No i te wafelki z waniliowym kremem co wczoraj pozwoliłam sobie zjeść solidnie odpracowałam ! A ręce jeszcze drżą i nici z projektu,bo jak tu rysować cokolwiek?

Niestety,trzeba to było zrobić.Szkoda rąk, cóż….

na pocieszenie powiesiłam sobie uszytą wcześniej ŁĄKĘ:))))

o jej ,zaraz Święta? I forsycja kwitnie ?

  • Napisane 11 kwietnia 2017 o 22:01

a chwastów w naszym ekhm,ogrodzie multum.I to ten rodzaj nie do wyplewienia znów się rozpełznął…Cóż.Zamiast trawniczka będziemy mieli chwastowisko,bo kto to ogarnie?

Pogoda taka sobie.Czasem słońce ale ogólnie zimno i deszczowo i ponuro.

A my znów powoli dochodzimy do siebie po nocy z niedzieli na poniedziałek. Niedzielę mieliśmy dość nerwową z mocno napiętym planem, bo trzeba było popracować nad banerami reklamowymi.Stare wyglądały mocno niewyględnie i raczej straszyły niż zapraszały potencjalnych klientów.W sobotę zrobiłam,przygotowałam wszystko a potem przyszła Młoda i okazało się że niekoniecznie to jest to czego ona oczekiwała i co się nadaje ( bo miała się zająć wydrukiem ).

Młoda studiuje zaocznie.Weekendy zajęte i miała czas po południu ,musieliśmy zdążyć.

W dowód wdzięczności i pomocy dziecku X-men miał ją odebrać po pracy ( tak,po zajęciach jeszcze na kilka godzin poszła do pracy),wszystko ustalone a tu wtem,nagle telefon – tato zabierzesz mnie wcześniej tak koło 22 bo muszę jechać na SOR.

E,a co się dzieje pytam? X-men nie wiedział,  pojechal.

NIE ma ich,nie ma ich,nie ma ich….dochodziła 24 jak przyjechali.

Młoda – złamany nos…A!A!A! ( złamała przez przypadek na zajęciach sportowych )

Nie wiem jak to było,bo każdy z nich złożył inne zeznania ale wylądowali na izbie przyjęć miejskiego szpitala  gdzie i owszem, najpierw swoje odczekali a potem lekarz dyżurny zrobił rtg,spojrzał i rzekł – jestem ortopedą,nic nie pomogę,laryngologa nie mamy,dał skierowanie do przychodni i stwierdził że może tam pójść w ciągu trzech dni,bo nos wytrzyma….

Nosz kurwa!

Pielęgniarki na korytarzu podpowiedziały im by jechali do górniczego,tam wszak urazówka i zwożą takie przypadki ale Młoda jak my kiedyś – nie chciała ,bo będzie innym miejsce zajmować ,wytrzyma ,da radę i jutro do przychodni.

X-men miał wyjazd w trasę o SZÓSTEJ RANO !

Wykąpał się, położył zmęczony okrutnie ale ja marudziłam i marudziłam.

Dziewczyna ze złamanym nosem i co ? W przychodni lekarka co najwyżej wyśle się do laryngologa hwg!!! I będzie się miotała po mieście z tym cholerny bólem ,krzywym nosem i opuchniętą twarzą?!? Młoda jak poczytała to i owo w internecie to już chciała jechać gdziekolwiek by mieć to od ręki za sobą .

X-men zwlókł się z łóżka,i pojechali….

Na urazówce lekarze się wściekli,że dziewczynę bez pomocy miejski odesłał do domu.Ponoć wyzwiska pod ich adresem latały gęsto ( widocznie takie numery odchodzą często ).

Nastawili nosek – wkładają taki metalowy pręt i nie,nie jest to bezbolesne ani miłe,wkładają taki usztywniacz by nie uległ ponownemu przesunięciu.Na szczęście nie poszły naczynia krwionośne ani nie było to złamanie otwarte i chyba operacji nie będzie.

Wrócili po 2 w nocy a X-men w drogę o szóstej rano…Pojechał dwie godziny później ale ledwo wstał;/.Ja też zmęczona bo jak tu spać jak oni tam ?

Dziś Młoda była na kontroli.Wróciła po pięciu godzinach bo….

awaria wydawania numerków !!!

Nosz….usztywnienie wyjęte,jest dobrze ale nadal paskudnie boli.Nosek opuchnięty,jest też siniak;/.

Dostała jakieś leki ale p.bólowych woli nie brać,bierze tylko te na opuchliznę i coś tam jeszcze.

I z tym biednym nosem była na zajęciach,a potem w pracy….

W przyszłym tygodniu jeszcze jedna kontrola.Biedne te moje dziecko.

A , smak się zaciera ,w zasadzie jeszcze bez smaku o ile masz na coś ochotę.

I tak prosz pańśtwa mamy kolorowo…

z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu

  • Napisane 30 stycznia 2017 o 11:24

zdjęcie było piękne.

Acz niepokoił mnie ten obcy w płucach,bo słuszny był całe 3 cm i jego dwaj krewni.Krewni to jakieś podrostki , jednak…

Dziś wywalczona wizyta,przegląd,wgląd i …. ale to nic takiego.Cóż.Pani choruje od urodzenia,to zwłóknienia i zrosty i pozapalne.

I było się tak martwić ?

Kolejna tomografia za rok.

A mnie ubyło 20 lat jednak ten i ów siwy włos pozostał.

To naprawdę dobra wiadomość.