Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'kot'.
Wyświetlam 1 - 4 z 7 notek

pan kotek w kąpieli

  • Napisane 4 czerwca 2014 o 10:22

wczoraj KUBA nasz kocur wparował do domu i zastygł na parapecie.Co jest grane ,do miski nawet nie doskoczył ?

( a spieszyłam się na lektorat).

jak go zobaczyłam….

MOKRY KOT.Ale nie taki zroszony,mokry,MOKRY !!!

Cały ubłocony,futerko pozlepiane,między pazurkami błocko,koszmar jakiś.Kota w ręcznik Rudej zawinęłam,wycieram,ale ręcznik w szmatkę się zamienia,biegiem do łazienki,no pomyślałam umyję w bidecie ;)))

Ale łapki rozczapierza rozpaczliwie,kto który lubił się ze mną pod prysznicem pluskać i spał  w umywalce !

No dała mu ta wczorajsza kąpiel do wiwatu…

W końcu miskę biorę i jakoś kocisko opłukałam chociaż z błota,nie nie śmierdział czyli typowa deszczówka…kałuża ?!? DÓŁ BŁOTNY  ?!?

Samochód by go tak nie zlał z KAŻDEJ STRONY i pod brzuszkiem też.

jako tako doprowadzony do porządku zaległ na naszym łożu i spał do dzisiaj !!! co jakiś czas tylko siadał i się wylizywał…

tu już porządnie wytarty

 

łazienka – pobojowisko….na szybko sprzątałam,przynajmniej podłoga jak nowa;).

No w głowę zachodzę gdzie to kocisko się zaplątało…

gdzie dwóch się kłóci tam trzeci korzysta

  • Napisane 21 stycznia 2014 o 15:46

Kubuś zdrowieje. Pani wet chyba chciała się na nas zemścić ( chlip;)) i zaordynowała pastylki jeszcze przez dni 4 !

Ale , przecież dla mnie to teraz pryszcz ! Pacyfikuję kotka międyz nogami( bez proszę zbereźnych skojarzeń !!!) i dawaj !

Miało to kocisko szczęście ogromne,że psiur nie odgryzł łapki,lub nie wyrwał z barku,bo wtedy problemy neurologiczne i … no lepiej nie myśleć co .

Na tzw .polu rodzinnym spotkanie na najwyższym szczeblu bo przyleciała amerykańska sister X-mena.Rodzeństwo cóż…skłócone w dość dziwnych konfiguracjach i problem bo ten z tym,a ta z tamtym a oni z nią nie gadają i trzeba to było naprostować .Gorzkie żale wylewano,do czegoś tam doszli acz mnie się jednak to ostateczne rozwiązanie nie podoba.

Jak nie wiadomo o co chodzi,to wiadomo że o pieniądze…

No nic,trzeba zjeść tę żabę.

Tak czy siak jedna z sióstr I. dostaje mieszkanie po, więc finansowo nie pomaga tylko sprawuje opiekę nad teściową- co oznacza siedzienie przy niej świątek,piątek.

A teściowa ? jest na Parkitce, fizycznie ciut lepiej, umysłowo nie wiadomo. Próbuje mówić ale hm, wyjęto jej sztuczną szczękę i słowa są mocno niewyraźne. Znaczny to dyskomfort dla starszej pani, jednak I.,stwierdza że szczękę trzeba czyścić, najlepiej jakimiś tam pastylkami a te trzeba KUPIĆ… i znów schody…Fizycznie nie osiagnie pełnej sprawnosci,już teraz powiedzial lekarz.Raczej opieka na pełene etat do jej śmierci.

Rodzina chce żeby chociaż potrafiła sama do ubikacji iść ale … no nie wiem.jakieś czucie w sparaliżowanej prawej stronei wraca, ale JAKIEŚ nie oznacza będzie chodzić.

jak podać kotu pastylkę i przeżyć ?!?

  • Napisane 16 stycznia 2014 o 20:46

dawno tego nie robiłam. Bo nasze koty w zasadzie nie chorują ( albo to my jesteśmy tacy… no,uważamy że zwierzyna wyleczy się sama, a niejedno ” ała” się zagoi – nie bić proszę.Dopiero ciężższe przypadki bierzemy na tapetę.)

najczęściej u weta bywaliśmy z naszym pierwszym kocurkiem – Łaciatym.Zabijaka niesłychany i bardzo kochany.Niestety otruty w lipcu 2007 roku… Tegoż samego roku tylko w listopadzie przyszedł a raczej został nam podrzucony Kubek.Zarzekałam się że już nigdy żadnego zwierza,że ja się nie nadaję,że za bardzo cierpimy po stracie.No ale skoro u nas nie,to zostawało blokowisko – czyli zielona trawka lub schronisko…No to jak mogłam go dać na poniewierkę ?!?

Dobra,jak to Klarka prawi – do brzegu marynarzu,do brzegu !

Zapomniałam jak się kotu podaje tabletkę. Ale od czego się ma znajomych ? Klarka podpowiedziała , majeczka i dora.

Noooooo ten sposób z podpachą to nie bardzo mi siępodobał bo ja alergikiem jestem,uczulenie na koteczki mam i do tego piękniście puchnę po zadrapaniu…Nie chceci widzieć jak coś takiego wygląda;>.

A nasz Kubeczke pazurki ma…

O takie:

 

Czekałam zatem na X-mena .

I slowo się rzekło,chłop wziął się do roboty.

1.szykujemy gazetkę – bo deliktwenta stawiamy na stole w kuchni.Dobre światło i wysoko i dostęp łatwy. ( nie patrzeć na paskudny stół i jeszcze paskudniejszą ścianę za nim.Stół woła o malowanie a ściana o tynkowanie,bo X-men piękny parapet wmurował tylko potem …. musiał odpocząć;>).Gazeta to ” Fakt „,matka czyta i przyniosła by też popatrzeć co to się będzie dzialo ;)

2.sadzamy lekuchno jeszcze otumanionego koteczka na gazecie.

3.bierzemy  część pastylki i kładziemy obok,coby koteczek widział co go czeka;)

4. trzymajac pastylkę między palcami prawej ręki, lewą trzymamy za kark.Resztką wolnych palcow prawej dłoni usiłujemy rozewrzeć PASZCZĘ.

5.no niby wsadziliśmy , to teraz trzeba przytrzymać pyszczek i masować po gardle coby koteczek rzeczoną pastylkę połknął! Koteczek rzecz jasna wierzga ,ruchem posuwistym przesuwając się z gazetki na stół.

pragnę zwrócić uwagę szanowenej publicznosci na PAZURY rozpaczliwie rozłożone ,co wskazuje jakżesz nasz Kubeczk się zapierał…

Ufffffffffffff wysapał X-men przełknął! no fatycznie mlaskanie słychać było.

Niestety ekhm, pastylka została znaleziona na futrze Kubunia,gdyż albowiem przykleiła się X-m,enowi do palców…za cholerę nie wiem CO ON TEMU KOTU PODAŁ ?!?

6.ponawiamy próbę podania pastyleczki ,prawdaż…

Kociatko nam się nadal zapierało i to baaaardzo skutecznie…Pazury rulez.

7.SUKCES !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! pastylka podana kocio połyka…

No bidulek,bidulek…

Ale teraz to KTO CHĘTNY ?!? bierzemy 5 zeta za błyskawiczne wsadzenie pastylki do pyska:DDDD

 

 

 

 

no tak,przecież był trzynasty !

  • Napisane 14 stycznia 2014 o 21:21

i co z tego że nie piątek?

Poniedziałek zaczął się sukcesem.

X-men musiał,niestety MUSIAŁ zrobić przegląd. Najpierw pojechał wymienić costam i zrobili mu to od ręki.Przyjemnie.

Wrócił do domu po nie wiem co i pojechał na przegląd. Za nim z ulicy wyjechał taki jeden napalony gość co to pisk hamulców,smród palonej gumy i on musi bo się udusi.

No i wyprzedził,bo X-men BEZ przeglądu jechał naprawdę ostrożnie.Wyprzedził i …. HALT !!! panowie niebiescy zatrzymali ciutkę dalej gościa ( niedaleko skrzyżowania na którym kiedyś Moda została potrącona,tam jest prosty kawałek i większość rozpędza się nadmiernie  i niestety dochodzi do wielu wypadków ).

A ucieszony X-men pojechał dalej,na przegląd;). Szybciorem mu zrobili ( o samochód dbamy,bo skoro ciągle w trasie to inaczej nie można prawda? )

I to byłoby na tyle miłych wieści.Potem to przejscia teściowej w szpitalu i kot… Kubeczek.Kocur nasz . Coś mnie niepokoiło,bo gdzie jest ? nie widzałam od rana ( a bardzo rankiem na poddaszu szyłam i nie widziałam kto go wypuszccza ,czy wpuszcza.) Znalazł się w pokoju Młodej.Sobie spał. Koty lubią spać więc alarm odwołany.A szkoda…

Wieczorem, gdzieś koło 22 dopiero zauwazyliśmy że Kubek kuleje i to bardzo. bardzo,bardzo bym rzekła.Naszykowałam posłanie, położyłam u wezgłowia łóżka i spać. Rankiem, wyszełd nawet na dwór mocno kuśtykając i się załatwił pod moją kontrolą. Po wszystkim zaniosłam dziada do domu, i znów na posłanie. Nosek suchy, futerko robi się coraz brzydsze , trzeba do weta koniecznie !

Nie pije,nie je.Cięgiem śpi lub też przysypia.Niedobrze. Dziśsiedzialam jak na szpilkach, w końcu po 18 ,  X-men wrócił i pędem do weta. No nie jest dobrze stwierdził pan.

Wcześniej wyczaiłam ślady zębów psich…Musiał walczyć, pies kłapnął paszczą bo ślady rozległe , kot usiłował wyszarpnąć łapkę co mu się udało ! ( koty zapędzone w kozi róg,siadają na tylnych łapkach i bronią się przednimi. ) Łapa spuchnięta bardzo…

Kubeczek dostał kilka zastrzyków.Do tego sterydy. Gorączka spora bo 44,5 stopnia;/. Ale i tak był dosć aktywny,rozglądał się pilnie ( co ze mną robią ?!? ) i ugryzł pana weta jak mu badał  łapkę…Rozerwał rękawiczkę ,bestia !

Siadam przy nim,delikatnie głaszczę, zanioslam do miski z wodą ale nie chciał pić. I jeść też nie , choćpan wet zapewniał że ożywi się mocno po zastrzykach;/.Z tym że Kubek nigdy nie chorował,a dostał przeciwbólowy.Pewnie to go tak uśpiło…

Jutro znów do weta i zastrzyki i oględziny i oby było łatwiej;/.