Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'choroba'.
Wyświetlam 1 - 4 z 14 notek

no ferie są ale to dla mnie przekleństwo raczej

  • Napisane 18 stycznia 2017 o 21:12

jak pisałam wcześniej wizytę lekarską miałam czwartego a tomografię udało mi się załatwić już piątego.

Na wyniki musiałam czekać do następnej środy ale to pikuś przy reszcie.

O 8.40 dostałam smsa że wyniki i opis do odbioru.Luz, poprosiłam X-mena by odebrał i przywiózł je ale na spokojnie,znaczy żeby specjalnie nie wracał do mnie ,tylko zrobił zaplanowaną trasę.

I to był błąd…

Potuptałam w czwarteczek Zeszły do specjalisty gdzie dowiedziałam się iż mogę wryć się z wynikami na tzw „krzywy ryj” a pani doktor powie co dalej ale pani doktor była w środę a następnym razem będzie w poniedziałek.

Rodzinny ma urlop do końca miesiąca,więc uzbroiłam się w cierpliwość ( nie myśleć, nie myśleć kurwa ) i czekałam poniedziałku.

O siódmej rano wg instrukcji zameldowałam się przed gabinetem i czekam.

Czekam.

A po półgodzinie pielęgniarka wyszła i rzekła – oooo pani doktor ma urlopik,zapomniałam wywiesić karteczki…

Ale będzie w następny poniedziałeczek….chyba.

Kurtyna

kto rano wstaje ten jest zmęczony

  • Napisane 17 marca 2016 o 23:40

źle mi.

tak mi źle że aż zatyka.Nie dzieje się nic specjalnego, ot kopię sobie Dół Mariański…

Kłopoty tu,kłopoty tam.Kto ich nie ma?

U nas słońce i pogoda.Rankiem jeszcze przymrozek lekki ale im bliżej południa tym ładniej i cieplej.

X-men ma chwilową przerwę w pracy.

Młoda wychodzi z ciężkiej grypy.Dostała L4.Od zeszłego czwartku do jutra,czyli jeszcze i weekend będzie się kurować. Nie było dobrze,koszmarna gorączka itp. Nie,nie dostała antybiotyku tylko na wzmocnienie odporności i nakazano leżenie w łóżku co uczyniła.Dziś wyszła na kilka minut z Rudką na spacer po osiedlu.Dosłownie na kilka minut i słaba. Paskudne teraz te choróbska.Ja w zeszłym roku to przeszłam, w tym natychmiast jak tylko dziecię podało że źle się czuje,jadę na srebrze. Na razie odpukać jest dobrze.

A i jeszcze od popołudnia wczoraj odcięci byliśmy od świata.Telefon głuchy (stacjonarny),internetu niet. Piany dostałam jak zgłaszaliśmy awarię (orange) – tylko automat,wybierz jedna ,wybierz 4 ,wybierz dwa ,naprawimy w ciągu 72 godzin  do widzenia……

No jakżesz?

A terminal kart platniczych? A sklep internetowy? A dostęp do banku?

No ale gdzieś w okolicach 12 w południe działa.Wdech,wydech.

spać będziesz czujna jak ptak…

  • Napisane 23 marca 2015 o 00:09

no nie wiem czy pisać, bo jak tylko wystukam – jest lepiej – zaraz coś się pierdoli. Jakby ktoś słał złe fluidy.Ale co komu moja mama wadzi?

Poczuła się lepiej acz wczesnym wieczorem już przymierza się do spania ( w sumie dobrze, organizm się regeneruje )

Wczoraj koniec dnia zarządziła o 18.00.

Bierze pastylkę na sen ,jak lekarz rzucił z przekąsem – pastylka ratująca życie… Bo tak się o nią dopominała mama ostatnio. Bo inaczej NIE ZASNĘ !!! ( całkiem być może, w pewnym wieku się ma z tym problemy).

MY również poszliśmy wcześnie spać. No ja to spałam od południa z przerwą na siku.Gdzieś koło pierwszej w nocy a dokładnie o 0.57 się wybudziłam. mam wrzucony tryb czujności na to co na górze.Sypialnię mamy dokładnie POD sypialnią matki,więc jakieś tam ruchy słyszę. No mości się na łóżku, to normalne ,nikt bez ruchu całej nocy nie prześpi.

Nagle HUK !!!

Biegiem na górę lecę a matka…leży…na ziemi, koło łóżka.Twarzą do ziemi w dość dziwnej pozie.W życiu bym nie uwierzyła że można tak bezwładnie upaść.Na szczęście kontaktowała, odezwała się.Wołam X-mena,bo mamy za nic nie poddźwignę sama ( już się o tym kiedyś przekonałam;/),wtaszczyliśmy na łóżko,przykryliśmy ,coś tam powiedziała ,zeszliśmy na dół i noc dla mnie skończona.

Rozedrgane nerwy,ręce się jeszcze trzęsą,cholera wie czy czegoś nie złamała,rano się okaże…Siadam w kuchni,grzeję mleko i tak przy kubku  przesiedziałam do trzeciej. No a rankiem zaspaliśmy. I biegusiem wpuszczałam pielęgniarkę na zastrzyk,w szlafroku, rozkudlona i ze strachem CO ZASTANĘ na górze…

Ale dobrze. Matka zdążyła się obudzić,oporządzić i coś tam zjeść.Znaczy kości w porządku,nic nie boli…Uffff.

Zaparzyłam siemię lniane ( mam odruch wymiotny na to ziele,pół życia to piłam dzień w dzień.) I wyszłam na krótkie spacero-zakupy. Jakby ciut lepiej.

No to ten,upraszam złe mzimu coby już więcej uroków nie rzucało tak?

 

a jak już dowlekłam się do apteki to mieli wszystkie witaminy B oprócz B1….

A i o Lukrecji zapomnij.

Jeszcze o pampersach.Kupiliśmy,żeby matka w nocy,pod wpływem pastylki nasennej nie chodziła do ubikacji.

ja chciałam majtki chłonne,X-men i pani aptekarska mnie zagadali a teraz kłopot,bo mama z pampersami sobie nie radzi. I jutro trzeba te majtki kupić.JEJ łatwiej będzie je włożyć i nie będzie potrzebowała mnie. A wszak o samodzielność chodzi.Jak ciężko przewidzieć pewne rzeczy.

 

 

no prosze was ,nawet się dziś wykąpałam ale seksu nie było

  • Napisane 9 marca 2015 o 12:38

od piątku wodowstręt.Ale czego chcieć przy temperaturze dochodzącej do 40 stopni? W zasadzie to nawet z łóżka nie wstawałam, z rzadka , ogromnego rzadka na siku jedynie.Co wypiłam to wypociłam.

Chociaż nie,wizyta u lekarza wieczorem.I te 15 minut przed gabinetem które dla mnie były wiecznością.A potem zamglona gorączką polazłam za X-menem do oddalonej o 300 metrów apteki chociaż  CZYNNA apteka była na prost wyjścia z SOR-u po drugiej stronie cichej uliczki…

Myję się wieczorem i rano ale tym razem….skorzystałam z tej opcji dopiero dziś.Bo dziś od wczoraj wieczór jest niby lepiej. Gorączka opadła już w niedzielę ,w południe banalne  38,4 stopnia ,pod wieczór 37, pomyślałam że noc lekką będzie a tu wot siurpryza. Człowiek mi się podzielił zdecydowanie na DWIE strony.

PRAWA – to swędzący płatek nosa.Koszmarnie swędzący.Chociaż pocierałam delikatnie ale i smarkałam nieustannie w końcu  mam krwawą pręgę. I skóra na nodze ,jakieś 15 cm nad kostką. Bolała jak diabli.Kilka razy wstawałam ale tam NIC nie było ! A czułam się jak po poparzeniu … żelazkiem np.(rankiem,po rozmowie z X-menem okazało się że kiedyś tam,jak miał koszmarne bóle kręgosłupa,przepisano mu ten  IBUPROFEN i miał dokładnie takie same objawy ! Cóż.Dobrze że ostatnią dawkę zażyłam w niedzielę w południe)

LEWA strona – to napierdalający migdał, ucho i skroń punktowo. Kolejny raz zwlekłam się i wsadziłam do ucha kompres z olejku kamforowego. I położyłam się na bolącym.Częściowo pomogło. Ale za to koszmary mi się śniły.

Jeden mocno niemiły.

postanowiłam schować się przed X-menem (?!?!?). W firmie. Oparłam się o półkę z kasą fiskalną,by nie widać było mnie przez okienko.Wszędzie ciemność, tylko na schodach światło. I słyszałam jak ten X-men schodzi i mnie szuka.

I otworzył drzwi do firmy ( w progu leżała RUDKA ?!?), spojrzał i zamknął. Po chwili kolejny raz , i znów to samo.

Widziałam go na tle schodów,wyprostowałam się, zrobiłam krok ku i rzekłam tu jestem X-menie.

A on…. kolejny raz zamknął drzwi i zgasił światło.Zrobiło się czarno,absolutnie czarno i rozpaczliwie cicho.Wołałam go, że to tylko żart był.Ale nie przyszedł….

Obudziłam się a potem dotarł do mnie przekaz snu….

Dziś i jutro mam zamknięte. Na USG nie poszłam,jutro do gin też nie idę,nie dam rady.

Mama zeszła i narzeka że słaba, że się źle czuje, że wieczorem dojść do łazienki to problem.Rozumiem ją ale nie pomogę jak sama będę słaba.Muszę wyzdrowieć.

Dziś siadłam do kompa na dłużej.Wczoraj czasem z doskoku,ale góra 10 minut i słabo.Koszmarne zawroty głowy.

Nawet jak zamknęłam oczy.Blech…

Za opiekunkę robił X-men.Kochany facet.Wstawał w nocy,poił płynami ,przynosił pomarańcze.Nic innego nie potrafiłam przełknąć. Zrobił w sobotę i w niedzielę obiad dla rodziny.W niedzielę coś tam skubnęłam w końcu, trzeba jeść by silnym być.

I tak to się toczy.