Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'chirurg'.
Wyświetlam 1 - 4 z 7 notek

no i co doktorku ileś tam tym razem lajcik

  • Napisane 8 lipca 2015 o 10:45

wczoraj byłam na badaniu przepływów metodą Dopplera.

Zapisałam się już dawno ale nawet prywatnie nie zawsze się da SZYBKO.

Znaleziony lekarz przyjmował w przychodni na drugim końcu miasta i to tylko raz w tygodniu .

Pół godziny tuptania w tym upale ? Cóż. Czasem trzeba się poświęcić.

Przychodnia maleńka nad tzw wyraz.

Ciasnota koszmarna.No i duchota , bo w takich jak wczoraj warunkach trudno egzystować w kilkanaście osób w korytarzyku metrowej szerokości,gdzie jeszcze stoją krzesła i siedzą pacjenci.Podeptałam pewną panią ale to naprawdę niechcący!

Byłam pierwsza do pana doktora ,no tak jakoś się złożyło szczęśliwie.Na okazję tę i tak, pod wpływem uszyłam sobie sukieneczkę;)

Ładna prawda?

Bo wiecie przepływy nożne to kiecunię łatwiej zadrzeć niż spodzień zdejmować.I że tak powiem przewiewniej w upał.

No pan przejechał wajchą , na ekranie widziałam coś , o czym z przejęciem opowiadał muszę przyjąć  na wiarę bo dla mnie ten szaro/czarno/biały monitor to plątanina czegoś z czymś.

No nie jest źle ale dobrze też nie.

Miałam rację szwankują mi zastawki żylne ,tam pod kolanami czyli jak wraca krew to część niestety rozpływa się po organizmie…

Pan potem zrobił szeroki wykład o …. no O ?!?

O WPŁYWIE NIEDOBORU WITAMINY D NA NASZE ZDROWIE.

Summa summarum mam zrobić takie oto badanie:

25(OH)D

czyli oznaczenie ilości witaminy D w organizmie.

I tu uwaga – normy podawane przez laboratoria to podobno oszustwo.Są zgodne z okólnikiem ministerstwa, jednak okólnik uzgadniany jest z firmami farmaceutycznymi którym wcale a wcale nie chodzi o nasze dobro.

Czyli jak mi pokaże wynik 30 co jest podobno dolną granicą NORMY oznaczać będzie że sytuacja jest kryzysowa ( bo organizm się sypie ale oj tam,będziemy leki wciskać pacjentce po co ma być zdrowa tanim kosztem? tanim do wit.D kosztuje na miesiąc 7 zł…..)

Poczytajcie sobie o tej witaminie.Przyjęłam do wiadomości,badanie kosztuje około 35 zł ,da się przeżyć.

No a MŁODA w górach!

Samotna wyprawa w Gorce.Wczoraj do Rabki i na Turbacz.Dziś przebieżka do Nowego Targu i z powrotem na Turbacz. Rany,oby jej tylko burze nie zaskoczyły.

 

 

 

 

 

 

Prawie Bezgłowy Nick,wiedźma w odwiedzinach i awantura o weta…

  • Napisane 6 sierpnia 2014 o 17:24

Dziś byłam na kolejnym planowym zabiegu usuwania znamion.

Powyrastały takie prawie że mi robiąc naszyjnik na szyi.I jeszcze sterczały wredoty jedne. No to ciach.

Panie zaordynowały „laserjeta” acz po konsultacji z panią doktor. Lekarka obejrzała,oj tam, pewnie że chlastać ,to i do zabiegu potuptałam.

Układ gabinetu chirurgicznego wygląda tak: zabiegowy, lekarski i na samym końcu ” poważnie zabiegowy” czy też chirurgiczny.Wszystko to łączy korytarzyk a do tego można z każdego pomieszczenia wyjść osobnymi drzwiami.

Jest to istotne,bo ….

Na środku stoi kozetka lekarska ,pod ścianami aparaty w tym rzeczony laserjet.Stoi też parawan,no i wiadomo ,szafki z lekami,sprzętem,jeszcze umywalka i takie tam rzeczy. Ba,nad umywalką jest nawet lustro.

Ci co na zabieg, to wchodzą przez zabiegowy.Do chirurga ,środkowymi drzwiami ale bywa że się kuźwa mylą…A jak wchodzą do chirurga to też potrafią zajrzeć do „poważnie zabiegowego” bo to takie ciekawe co się tam dzieje .

Pamiętałam że ostatnio robiono mi szybciutko laserjetem,nic się nie rozbierałam ( tylko podciągnęłam bluzkę pod brodę ,czyli komfort był.A tym razem na szyi więc getry i tunika z dekoltem,pomyślałam,będą idealnym zestawieniem.Niestety, proszę zdjąć tuniczkę bo na gołe ciałko mus podkładkę przyłożyć.

Podkładają pod jedną stronę człowieka taką no nie wiem, podkładkę jak pod mysz komputerową – podłączona ci jest ona do tego tam laserjeta.A potem dopiero tną.Pewnie działa jak elektroda.Zastrzyki p/bólowe dostałam i do roboty.

Tylko że laser odmówił pracy !!!

Rany,porozbierały mnie bardziej – bo może w staniku metalowe haftki ekranują wrrrr , no i od razu kurwasz ciekawski jakiś pacjent zajrzał…a panie parawanu nie rozstawiły przy wejściu -  tam drzwi nie ma.

A panie się ze mną mordowały dalej.No nie działa. Już w akcie desperacji chciały mnie chlastać skalpelem bo szkoda znieczulenia prawdaż…

Po dziesięciu minutach i wielu,wielu próbach( bolało ! )  laser zaskoczył.Pomocną okazała się zmiana igły na nową.

( – ja natomiast całkiem poważnie zastanawiałam się czy czasem to wypite srebro koloidalne do niedziałania aparatury się nie przyczyniło:)))) – żarcik taki jakby co -

Rzeźnia…no rzeźnia…panie nie pamiętały już które miałam znieczulone a które nie.To tak jakbyście golili ostrą żyletą gołą skórę…krew się polała ale oj tam.Jestem zaklajstrowana z prawa i z lewa i śmieję się sama z siebie że jak odkleję to główka poleci;).

Panie poleciły mi środek do dezynfekcji ranek pozabiegowych :  „octenisept”

Poprzednim razem nie za pamiętałam nazwy  i robiłam wodą utlenioną  na przemian z  rivanolem.Pięknie się goiło – ranki są maluteńkie,no nic prawie ale są.Jednak ta tuż pod biustem,gdzie ciągle ocierał się stanik ślimaczyła się lekko. No zobaczymy jak to nowe cudo pomoże – jest w sprayu.

Co do nowych i dodajmy drogich cud mam uczucia mieszane bo zażywam na moje kłopoty niejaki : „Cyclo3Fort”

Bez recepty ci on.I od razu mi lekarz rodzinny przepisał, a teraz i pani chirurg.Dopiero w zabiegowym zauważyłam że : parawan ma to logo na sobie,i kilka innych przydasi. I teraz pytanie – przepisują bo dobry,czy dlatego że prezenty?

Dobrze że posiadam kudły i jeszcze apaszka na szyi jakoś zamaskowałam plastry.

Acz głową nie mogę za bardzo ruszać.No i do pracy.A tam klientka.

Nie,no tak mnie wkurzyła na wejściu że wrrr. Kupiła dwa dni temu koszulkę dla noworodka ale musi ją zwrócić bo ….KOTKI są na rysunku.KOTKI !!! a chłopak nie może mieć kotków !!!

Zła zawarczałam – pewnie siekiera i piła na obrazku by się pani bardziej wydały odpowiednie ?

No nic.Wymieniła na coś innego,jeszcze dokupiła,mojej kąśliwej uwagi jakby niezrozumiała. I tak sobie pogadałyśmy…Wie pani ile ja mam lat zapytała ?

No dla prawnuka kupuję….?!?!?!?

A idzie mi SIEDEMDZIESIĄTY ROKNosz kuźwa NIE MOŻ LI WE !!! niemożliwe !

Przyjrzałam jej się z prawa i z lewa i z góry bom wyższa…NIE MOŻ LI WE !!!. Żadnych prawie że zmarszczek !!! cera zdrowa…bez plam…I fizycznie pracowała…Nie to wybryk natury albo WIEDŹMA !

A na koniec awanturka o weta.

Bo Kubunia zachorował.A raczej ma problem z uchem.Ponieważ ostatnio , jak go pies pogryzł dość późno jechałam z nim do weta ( bo w 99 % sam dojdzie do siebie,czasem wystarczy wyczyścić,przetrzeć albo i dać spokój ) i okazało się że naprawdę PÓŹNO bo źle było, to teraz jak „krzyczał ” i trzepał głową ( tak koty potrafią krzyczeć ! ) to furda do transporterka i do weterynarza.Ale …. ten nasz tani od 10 rano,a tu X-men wyjazd w teren,ja praca…To pojechaliśmy do prywatnej ,dość drogiej kliniki z której zresztą mamy Rudkę.

Hmmmm,świerzbowca się nabawiło kocisko. Przeczyściła ucho,zakropliła, dała leki i …. skasowała 157 zł.

A!A!A!

X-men wkurzył się co nieco…A raczej bardziej niż nieco…. I jak teraz pani wetka zadzwoniła że trzeba do kontroli i czy termin aktualny to … powiedział że rezygnujemy…

Cóż…rozumiem go .Leki mamy, kot zdrów, wiem że jeszcze trzeba podawać ( 21 dni żyje to bydlę ) a na kontrolę już do taniego pojedziemy.No było mi ciut głupio, i gdyby to poważniejsza sprawa była to na pewno bym protestowała.Bo u tamtego 50zł byśmy zapłacili za wszystko,więc…

NAJLEPSZA . I czemu mam być skromna ?

  • Napisane 28 maja 2014 o 22:43

najlepsza dziś byłam na komputerach.Tralalalalala :)

Co prawda współpracowałam z X-menem ale POTEM stworzyłam wykres którego on nie potrafił ! (po prostu udało mi się wejść w odpowiednie zakładki,zaznaczyć co trzeba i takie tam. HA ! wiem,że z formuł może kuleję ale taka rzecz też mnie CIESZY:))) A reszta….cóż rząd pierwszy – pan zwątpił i stwierdził że nie jest im w stanie wytłumaczyć PROSTO i ŁOPATOLOGICZNIE blokowania kolumn i wierszy w exelu. Żeby wiecie,takie sprytne tabelki tworzyć co to liczą za nas;)

I mnie i X-mena zwolnił wcześniej żeby z resztą popracować;)))).Bo myśmy skończyli wszystkie zadania PRZED czasem ! param,pam,pam.

A reszta dnia? eeee znaczy jego początek,to wizyta u chirurga.

Bez problemu się zarejestrowałam – kolejki nie było i TO POWINNO dać mi do myślenia…Taśma w drukarce się skończyła kiedy pani usiłowała przygotować mi druki recept…Taaaaa.

Nic to ,potuptałam pod gabinet a tam…koszmar jakiś;/. 7,25 rano.Luuuuudaaaaa….kiedy oni przyszli ?!? Lekarka przyjmuje od 7,30 ale… przyszła o 8,00.Czyli pół godziny na niewygodnej twardej ,drewnianej ławce zaliczone.Ilość ludzi ale ZA MNĄ radośnie rośnie.W końcu kolejka rusza,ale wiadomo,chirurg,badania,ogląda zdjęcia rtg,czyta wyniki biopsji u wielu,planuje leczenie i takie tam,to TRWA !

Godzina 9,18 – jestem 6…SZÓSTA !!!!!!!!!!! czyli nieźle prawda ? Ale wchodzą również pacjenci przez gabinet zabiegowy. Lekarka czasem do nich wychodzi albo ,co gorsze oni idą do niej …Godzina 10,18 jestem ….SZÓSTA !!!!!!!!!!!! Kurwa tyłek mnie boli, człowiek cierpi w tej kolejce a i ludzie nie wszyscy mili.

Podniosłam się na chwilę ,rozprostować kości, nie do końca wstałam,opierałam się o swój kawałek ławki a już babka do mnie przepraszam chcę usiąść…Zła byłam i pytam,gdzie ? NA MNIE ? (młodsza ode mnie,żeby nie było… i nie powiedziała że źle się czuje czy coś.Nie powiedziała również żebym się posunęła – ławka była na trzy osoby,a siedziały na niej dwie  ) W końcu machnęłam ręką,i przeszłam kawałek dalej mówiąc – proszę, mogę postać.

Wiecie że babon NIE usiadł ?….. Znalazłam sobie miejsce gdzie indziej (babon też gdzieś tam usiadł ),najpierw pospacerowawszy po korytarzu , delikatnie się przeciągając ,bo ,no nie szło wytrzymać ! – strach iść przed przychodnię, na dwór bo jeszcze powiedzą że nie stałam w tej cholernej kolejce !

Gdzieś koło 10,30 potuptałam do kibelka – ostatecznie w przychodni byłam już 3,5 godziny! A tam…. myślałam że mnie zemdli…Kłęby, KŁĘBY papierosowego dymu…Kuźwa pacjentki łaziły tam na dymka !!!!!!!!! Zamiast na dwór,słonecznie,ciepło i przyjemnie … Wracam a babon…Przesiadł się na MOJE miejsce…

W końcu moja kolej.Wyniki biopsji ok, w porządku znaczy.Gorzej z kolanami.Cóż…

Dostałam skierowanie na kolejne zabiegi.

A w międzyczasie dzieci wykąpały Rudkę , X-men porobił drobne naprawy przy samochodzie i tak o ,minął dzień.

prawo Murphy’ego jak zwykle działa

  • Napisane 21 maja 2014 o 22:52

pani chirurg  sobie wzięła urlop.I cóż w niepewności nadal.Dzień był zaplanowany jako „lekarski” czyli zamykamy bo potem kurs komputerowy. Dzień wcześniej zadzwonił klient czy może w środę – czyli w dzień „lekarski” odebrać zamówione rzeczy bo tak mu najbardziej pasuje.( nadmienię że czekały na niego od 30 kwietnia…)

Dziadek,bo to dziadek fundował dzieciom,czyli nowo narodzonemu wnukowi to i owo dzwonił w sumie trzy razy by jednak wymóc/zachęcić/skłonić nas do otwarcia dziś firmy.

Niestety.X-men rusza z rańca w trasę,specjalnie nie będzie przesuwał wyjazdu,jego też gonią terminy.

Wróciłam z ośrodka zła, otwarłam sklep bo co,ale do dziadka nie dzwoniłam.

Po pewnym czasie dzwoni X-men – jest godzina 10.15.

Tuv- zacięła mi się drukarka, mam gdzieś zapisane jak ją zresetować,możesz sprawdzić?

Poszukiwania nic nie dały.W domu była Młoda to do niej potuptałam po pomoc.

Szukając w internecie, dyskutując,doszli wspólnie z X-menem do wniosku że drukarka padła na ament i niestety musi się z trasy cofnąć…

Dobrze że stało się to blisko domu ( w sensie 20 km a nie np 60….). Dlaczego? a bo wkurw niebotyczny już był,bo bez drukarki nie wydrukuje faktury a bez faktury nie odbierze pieniędzy…I jakby jeszcze z tak daleka na pusto wracał ?!? Chybaby pogryzł kierownicę …

No nic. Przyjechał – to mówię,jest wcześnie dzwonimy do dziadka niech sobie towar odbierze.

I co ?

Ano nico.Przyjął do wiadomości że jesteśmy i …. się nie pojawił.

A co z drukarką?

X-men doszedł z Młodą że to pewnie kartridż.

Padła nagle,bez zapowiedzi.Może coś tam się świeciło ostrzegawczo ,ale X-men drukuje fv i natychmiast ją wyłącza by oszczędzać baterię. No ale drukuje na czarno,znaczy bez kolorów.Czarny wkład jest obecny i pełen więc?

Tam gdzie napełniają kartridże facet stwierdził że CZARNY JEST PEŁEN ale kolorowy nawalił w sensie że pusty i pewnie mu się jakiś tam drucik przepalił bo ONE TAK MIEWAJĄ…

I drukarka nie drukuje ,bo pomimo że drukujemy używając TYLKO czarnego,to kolorowy też jest używany by….CZERŃ BYŁA CZARNIEJSZA !!! (bardziej kurwa aksamitna,pełniejsza itpe).

A dlaczego ? BO TAK.

Bo niby czemu ma działać? Ona ma generować koszty przecież. Pusty – należy kupić nowy.I nie,nie napełnić stary.Kupić nowy oryginalny i już.

i tak nam się dzień pogubił.Ale na komputerach było fajnie.Coś wiedziałam (oprócz X-mena jako jedyna:))),potrafiłam zrobić i nic nie musiał mi facet tłumaczyć !!! (wystarczył jego wykład )

Szkoda tylko że takie gigantyczne korki są jak jedziemy.KOSZMARNE ! Dziś prawie że cała droga w korkach !!!

I w takim upale;/