Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Brzozówka'.
Wyświetlam 1 - 4 z 8 notek

Chańcza przez „ch”, goły facet w lesie i znikający Leon czyli Brzozówka 2017

  • Napisane 16 sierpnia 2017 o 23:22

Ruszyliśmy w strugach rzęsistego deszczu,który skutecznie opóźnił nam wyjazd o 2 godziny z powodów łóżkowych.No bo się wstać nie chciało jak tak lało! No ale skoro samochód już załadowany a i interesy po drodze ,to trzeba było się zmobilizować.

lało,padało,siąpiło,grzmiało,błyskało aż gdzieś za Moskorzewem…

ciut się poprawiło acz

wjechaliśmy już w okolicę gdzie ptaszęta zawracają ale to nic bo chmury poczęły pękać

Były chwile niepokoju jak gdzieś na wysokości Chojnika gps zgłupiał bo nowa droga w budowie,objazdy,zjazdy i inne atrakcje , co kosztowało nas dodatkowe 20 km niepotrzebnej drogi i przysięgę X-mena że wypierdoli gpsa na śmietnik i odtąd tylko na intuicję i  pamięć będzie jeździł.

No ale w końcu u celu:)))

Chlebem i solą witani ale w postaci płynnej byliśmy

Dworska fontanna bez fontanny ale z żabką na miejscu; )

jak to bywa, staraliśmy się być pomocni gospodyni w pracach wszelakich szczególnie że o krzesła chodziło a chcieliśmy siedzieć jednak wygodnie ;)

Studnia na swoim miejscu acz dla nas egzotyka

Staw prezentował się prześlicznie !!! jejjej wszak my go pamiętamy ze słynnych połowów karasków i chyba ze czterech karpi,kiedy to woda była spuszczona w celu czyszczenia rzeczonego.

I zielony pomost….i ławeczki….marzenie ! I jak pięknie gwiazdy i drogę mleczną widać nad stawem w nocy…..

Wędkarze co to wędkowali dla samej przyjemności machania wędką dostarczyli nam karpia na przekąskę.ALeż był smaczny!

Gospodarz go osobiście smażył dla gości;)))

W końcu zaliczyliśmy sławetne baseny w Solcu. Siara wymiata;))))

Kiedy my sobie moczyliśmy zadki w solance to niejaka Zimna Zośka uprawiała przejażdżki rowerowe w celu wzmocnienia kondycji ogólnej że się tak wyrażę . Wsi spokojna,wsi wesoła a tu nagle wtem GOŁY FACET ZZA KRZAKA WYLECIAŁ !!!

No każdy by zaczął kręcić pedałami i wszedł w nadświetlną bo wiadomo co takiemu do głowy przyjedzie ?

Dlatego następnym razem Zośce postanowił towarzyszyć X-men….

Rower gospodyni,no wypisz wymaluj PINK acz szary;)

Kolejną atrakcją (goły facet cały czas na językach bo to wiadomo rozrywka przednia takie obgadywanie  acz nie wiem czy chciałabym sama takowego spotkać;)))) były DOŻYNKI .

Lokalne i chyba jedne z pierwszych  ale mielim radochę.

no i na koniec nasza GOSPODYNI w całej okazałości;))))

Ośmielam się pokazać bo pozwolenie było a i popatrzeć jest na co !

Pod wieczór spacer do bobrowej tamy….

I skrzydła anioła…..

A dnia następnego….

Wstaję ci ja z ranka,zaspana,oczęta przecieram,pełznę niedbale w promieniach słońca ku chacie gospodarzy gdy dochodzi mnie szmer rozmów całkiem niespokojnych!!!

Baba lata z telefonem przy uchu,Zośka lata bez telefonu bo….ZOŚCE skradziono samochód ,żywiciela i podwoźnika jedynego!!!

Z POSESJI.Z POSESJI GDZIE DZIKI URZĘDUJE.Z POSESJI GDZIE STAŁO JESZCZE KILKA AUT i plącze się kilka osób co najmniej !!!

No prawie że siadłam ze zdumienia….choć na początku myślałam że to żart głupi!

Ale nie.

Zośka gadała z policją przez fona a my z Gospodynią w te dyrdy miejsce przestępstwa oglądać. No nie ma!!!

Idziemy w kierunku bramy,uliczka ślepa,wrony nawet tu zawracają acz na posesji na przeciwko coś czarnego pode krzaczkiem….NO JEST CI ON TEN SKRADZIONY !!!!!!!!!

Lecę do Zośki z wieściami,ona leci nazad zdając relację policjantowi po drugiej stronie fona będącego i tylko słyszymy komendy - NICZEGO NIE DOTYKAĆ BO ŚLADY !!!

Samochodzik drzwi od strony kierowcy ma otwarte,widać że porzucony byle jak,stacyjka z flakami wisi,sporo w środku innych uszkodzeń i dewastacji ale …. SAMOCHÓD ŻYWICIEL I PODWOŹNIK JEST !!!

Potem policja,spisywanie zeznać (dobrze że gospodyni trunki pochowała od wczoraj stojące na stole bo mogli sobie pomyśleć że żarty stroimy,bo po konsumpcji mało wiele dowcipasków nam się zachciało koleżance robić… no! :))))

Wiejska policja była i z większego miasteczka policja też zjechała i technik coby ślady zabezpieczyć.proszkiem sypali,zdjęcia profesjonalne robili ,odcisków szukali cuda wianki robili.

Kradzieje beznadziejni,samochodu nie potrafili uruchomić ale laweta za rogiem czekała.Mus się wystraszyli chyba sąsiada co to w nocy wyszedł by psy uspokoić….Durni i niedouczeni kradzieje ale odcisków palców nie zostawili,widocznie z filmów o rękawiczkach na dłoniach  słyszeli;))))).

Samochodzik obecny ale uszkodzony,kierownica zablokowana nawet do nas na podwórko nie dało się wjechać bo jak? No to stał biedaczek pod tym krzaczorem,jednak udało się go  uruchomić,to znów Zośka zabłysła wsadzając śrubokręt do jednej takiej dziury;)))) i X-men wziąwszy auto na hol,na teren gospodyni wciągnął.

Wieczorem ( a było to poniedziałek przedświąteczny!!!) telefonicznie namierzony super mechanik podjechał,sprawdził komputrem co tam miał do sprawdzenia i rzekł że Zośka na tym śrubokręcie do domu zajedzie…

WIELKIE UFFFFFFFFFFF ale strach był żeby panowie lebiegi złodziejskie czasem nie wrócili….W nocy co który siku za stodołę szedł robić to od razu posesję leciał przebadać i sprawdzał czy samochodzik stoi….STAŁ !

Pogoda cudności się zrobiła bo wszak nad Brzozówką to nie pada deszcz choćby wokół huragan szalał i pojechaliśmy ochłonąć po akcji kradziejskiej nad CHAŃCZĘ  pobrodzić w wodzie,złapać słoneczka  i takie tam…

Było pięknie…

 

A potem to już powrót do domu i do rzeczywistości…

 

wyprawa do Nigdziebądź…

  • Napisane 27 lipca 2016 o 23:18

Pogoda nam nie bardzo dopisywała jednak ludzie już tak. Dwa dni.Tylko niecałe dwa dni a tyle wrażeń!

Wybraliśmy nietypową trasę kierując się na Olkusz a potem na Rabsztyn.

W pewnym momencie – tak,to już ten klimat;)

Jadąc tam gdzie wrony zawracają ,pomyślałam że może by tak odwiedzić—->>>> KLIKAMY—->>>  STRADÓW

Też na zagubionym jednak warto zobaczyć bo wieś słynie z wykopalisk archeologicznych i największego polskiego grodziska!!! Ten powiew wieków….magii czar…I nawet pochmurne niebo robiło nastrój.Jak tam powietrze pachniało! W pobliżu nikogo,dziko,ponuro,wietrznie,trochę jak „Wichrowe wzgórza” . I jakie widoki…

W Stradowie,koło drewnianego kościółka.Tam zaraz w dole ,skręca się w lewo na wykopaliska.

Byliśmy sami.Samiutcy!

Wszystko porośnięte już trawą.Ścieżka na wały ( 18 metrów wysokie ! ) pięknie wystrzyżona.Samo centrum grodziska miało 1,hektara!

A potem do Buska Zdroju.Do tej pory nie było okazji zwiedzić .Podobał mi się Park Zdrojowy.Z powodu pogody pustawy.

Długa aleja robiła fantastyczne wrażenie.

W tym czasie odbywał się Festiwal Chopinowski.Mieliśmy przyjemność trafić na próbę. Ktoś ćwiczył,ktoś korygował.Kiedy zorientowali się że pojawiło się więcej słuchaczy dali niewielki koncercik.Bardzo mi się podobało;).

I jeszcze zdjęcia z parku:

W centrum Buska jedliśmy przepyszne pierogi! Polecamy;). I co mnie mocno zdziwiło nie można było płacić kartą.

Każdy prosił o gotówkę !

Jeszcze jeden krótki postój bo X-men widział bociana który okazał się ….bocianem;)))

A potem….potem dojechaliśmy do celu;))))

tu spaliśmy w Brzozówce.Och ta stodoła;))))

I jak było ciepło w nocy ! No niesamowicie ciepło pomimo nieciekawej aury.

prawda jak tam uroczo?

A i zwiedziliśmy komórkę ,bo cudo tam stało;)

Pyszne rzeczy jedliśmy :

Od czasu do czasu towarzyszyło nam zwierzątko;)

Poznałam nowych,czadowych ludzi.Spotkałam się ze starymi znajomymi.Nie było czasu na internet,choć kilka razy zajrzałam pomimo groźnego ostrzeżenia !

I wróciliśmy na łono….

 

 

Wsi spokojna czyli wracając z Nałęczowa…

  • Napisane 10 czerwca 2016 o 17:18

zajrzeliśmy do pewnej znajomej…Do Brzozówki.

Gdzieś tam na końcu świata,nieopodal Kurozwęk i Szydłowa.

To była tylko chwila,nie chciało się wracać do domu ale mamy nadzieję nawiedzić gospodynię latem i zrehabilitować się dłuższym pobytem ;).

A oto  grządki:

Nieodmiennie mnie fascynują ;).

A oto nie,nie pole poległych tylko gaj winorośli:

A to,takie czerwone to letni prysznic.Bombowa sprawa.W zeszłym roku zasłonki nie było .

No i staw.A raczej STAW.W zeszłym roku pomagalim oczyszczać i ryby wyławialiśmy,oj była zabawa .

W tym oglądamy ogrom prac,pionierskich prac jakie właścicielka wykonała by otrzymać to co w duszy gra.

no jakżeby inaczej.W tle Rudka pławiąca swe ciało w chłodnej wodzie.

 

No właśnie,co z sunią ?

Ano bierze antybiotyk ( na bazie ampicyliny ), apetyt jej wrócił,schudła ( kto by nie schudł ),jeszcze nie do końca jest sobą ale KURDY DRŻYJCIE !!!***

 

*** – co z tymi kurami?

w Nałęczowie spaliśmy w chacie gdzie na tyłach był niewielki ogródek z kartoflanym zagonem.Teren opadał ku strumykowi.Tam też chodziłam z Rudą by sobie pomoczyła futro w wodzie,bo upał.

Razu pewnego chodziła tam sobie kura gospodarza. ( schowane były w gospodarstwie za drogą ale kurze nie przetłumaczysz że goście itepe)

Rudka kury nigdy nie widziała więc…cóż….pogoniła.

I wpadła kura między ludzi,za kurą Rudka,narobiły zamieszania i pognały dalej.Niestety nie widziałam bo gnałam za nimi ale drugą stroną ogródka nie chcąc gospodyni w szkodę butami wchodzić i kartofli zdeptać.

Za to zobaczyłam córkę gospodarzy która mnie dopadła i stwierdziła że PIES ZAGRYZŁ KURĘ.

?!?!?!?
no  chyba miał szybkość naddźwiękową i gdzie on bo nie ma ? Ani psa nie ma ani kury nie ma ?

—aaaaaaaa to nie ten pies, nie dziś i nie ta kura —- rzekła córka gospodarzy….

 

jak ja nie lubię tych lekarzy

  • Napisane 24 maja 2016 o 09:56

kilka następnych dni mam nadzieję spędzić wśród ludzi którzy chyba choć trochę mnie lubią,dużo i ciekawie gadają,i  takie tam ;).

To czas ładowania baterii…

Droga daleka ale cóż.

Chyba jednak pojedziemy.

Ja z pewną pielgrzymką po raz drugi.

Tym razem też mam o co.

Sprawa mamy załatwiona ,wizyta 30 maja.

Cóż.30 maja ja też mam wizytę ale jakby kilka szczebli wyżej bo w katowickiej klinice okulistycznej.

Tłumy jakie tam się przewalają są przygnębiające.

Stanę w jakiejś gigantycznej,na 100 osób co najmniej kolejce do rejestracji i będę się modlić by zdążyć na czas  się zameldować.Termin mam umówiony ale trzeba się odhaczyć.

I może wtedy ciśnienie mi opadnie bo jak do tej pory to niekoniecznie .

Może będę robić zdjęcia a może nie.

No to nara.