Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'Brzozówka'.
Wyświetlam 1 - 4 z 7 notek

wyprawa do Nigdziebądź…

  • Napisane 27 lipca 2016 o 23:18

Pogoda nam nie bardzo dopisywała jednak ludzie już tak. Dwa dni.Tylko niecałe dwa dni a tyle wrażeń!

Wybraliśmy nietypową trasę kierując się na Olkusz a potem na Rabsztyn.

W pewnym momencie – tak,to już ten klimat;)

Jadąc tam gdzie wrony zawracają ,pomyślałam że może by tak odwiedzić—->>>> KLIKAMY—->>>  STRADÓW

Też na zagubionym jednak warto zobaczyć bo wieś słynie z wykopalisk archeologicznych i największego polskiego grodziska!!! Ten powiew wieków….magii czar…I nawet pochmurne niebo robiło nastrój.Jak tam powietrze pachniało! W pobliżu nikogo,dziko,ponuro,wietrznie,trochę jak „Wichrowe wzgórza” . I jakie widoki…

W Stradowie,koło drewnianego kościółka.Tam zaraz w dole ,skręca się w lewo na wykopaliska.

Byliśmy sami.Samiutcy!

Wszystko porośnięte już trawą.Ścieżka na wały ( 18 metrów wysokie ! ) pięknie wystrzyżona.Samo centrum grodziska miało 1,hektara!

A potem do Buska Zdroju.Do tej pory nie było okazji zwiedzić .Podobał mi się Park Zdrojowy.Z powodu pogody pustawy.

Długa aleja robiła fantastyczne wrażenie.

W tym czasie odbywał się Festiwal Chopinowski.Mieliśmy przyjemność trafić na próbę. Ktoś ćwiczył,ktoś korygował.Kiedy zorientowali się że pojawiło się więcej słuchaczy dali niewielki koncercik.Bardzo mi się podobało;).

I jeszcze zdjęcia z parku:

W centrum Buska jedliśmy przepyszne pierogi! Polecamy;). I co mnie mocno zdziwiło nie można było płacić kartą.

Każdy prosił o gotówkę !

Jeszcze jeden krótki postój bo X-men widział bociana który okazał się ….bocianem;)))

A potem….potem dojechaliśmy do celu;))))

tu spaliśmy w Brzozówce.Och ta stodoła;))))

I jak było ciepło w nocy ! No niesamowicie ciepło pomimo nieciekawej aury.

prawda jak tam uroczo?

A i zwiedziliśmy komórkę ,bo cudo tam stało;)

Pyszne rzeczy jedliśmy :

Od czasu do czasu towarzyszyło nam zwierzątko;)

Poznałam nowych,czadowych ludzi.Spotkałam się ze starymi znajomymi.Nie było czasu na internet,choć kilka razy zajrzałam pomimo groźnego ostrzeżenia !

I wróciliśmy na łono….

 

 

Wsi spokojna czyli wracając z Nałęczowa…

  • Napisane 10 czerwca 2016 o 17:18

zajrzeliśmy do pewnej znajomej…Do Brzozówki.

Gdzieś tam na końcu świata,nieopodal Kurozwęk i Szydłowa.

To była tylko chwila,nie chciało się wracać do domu ale mamy nadzieję nawiedzić gospodynię latem i zrehabilitować się dłuższym pobytem ;).

A oto  grządki:

Nieodmiennie mnie fascynują ;).

A oto nie,nie pole poległych tylko gaj winorośli:

A to,takie czerwone to letni prysznic.Bombowa sprawa.W zeszłym roku zasłonki nie było .

No i staw.A raczej STAW.W zeszłym roku pomagalim oczyszczać i ryby wyławialiśmy,oj była zabawa .

W tym oglądamy ogrom prac,pionierskich prac jakie właścicielka wykonała by otrzymać to co w duszy gra.

no jakżeby inaczej.W tle Rudka pławiąca swe ciało w chłodnej wodzie.

 

No właśnie,co z sunią ?

Ano bierze antybiotyk ( na bazie ampicyliny ), apetyt jej wrócił,schudła ( kto by nie schudł ),jeszcze nie do końca jest sobą ale KURDY DRŻYJCIE !!!***

 

*** – co z tymi kurami?

w Nałęczowie spaliśmy w chacie gdzie na tyłach był niewielki ogródek z kartoflanym zagonem.Teren opadał ku strumykowi.Tam też chodziłam z Rudą by sobie pomoczyła futro w wodzie,bo upał.

Razu pewnego chodziła tam sobie kura gospodarza. ( schowane były w gospodarstwie za drogą ale kurze nie przetłumaczysz że goście itepe)

Rudka kury nigdy nie widziała więc…cóż….pogoniła.

I wpadła kura między ludzi,za kurą Rudka,narobiły zamieszania i pognały dalej.Niestety nie widziałam bo gnałam za nimi ale drugą stroną ogródka nie chcąc gospodyni w szkodę butami wchodzić i kartofli zdeptać.

Za to zobaczyłam córkę gospodarzy która mnie dopadła i stwierdziła że PIES ZAGRYZŁ KURĘ.

?!?!?!?
no  chyba miał szybkość naddźwiękową i gdzie on bo nie ma ? Ani psa nie ma ani kury nie ma ?

—aaaaaaaa to nie ten pies, nie dziś i nie ta kura —- rzekła córka gospodarzy….

 

jak ja nie lubię tych lekarzy

  • Napisane 24 maja 2016 o 09:56

kilka następnych dni mam nadzieję spędzić wśród ludzi którzy chyba choć trochę mnie lubią,dużo i ciekawie gadają,i  takie tam ;).

To czas ładowania baterii…

Droga daleka ale cóż.

Chyba jednak pojedziemy.

Ja z pewną pielgrzymką po raz drugi.

Tym razem też mam o co.

Sprawa mamy załatwiona ,wizyta 30 maja.

Cóż.30 maja ja też mam wizytę ale jakby kilka szczebli wyżej bo w katowickiej klinice okulistycznej.

Tłumy jakie tam się przewalają są przygnębiające.

Stanę w jakiejś gigantycznej,na 100 osób co najmniej kolejce do rejestracji i będę się modlić by zdążyć na czas  się zameldować.Termin mam umówiony ale trzeba się odhaczyć.

I może wtedy ciśnienie mi opadnie bo jak do tej pory to niekoniecznie .

Może będę robić zdjęcia a może nie.

No to nara.

 

kiedy ranne wstają zorze…

  • Napisane 11 lipca 2015 o 11:13

dostaje się smsy od córki z gór!

-”mamo zadzwoń ,tylko się nie zdziw i potakuj jak będę mówić.”

A!A!A!

każda matka by stanęła na baczność i telefon wykonała,bo co to tam się dzieje? Ano nic, tylko Młoda chciała się wymiksować elegancko z pewnej znajomości zadzierżgniętej na szlaku by dalej znów maszerować samotnie.

Nie,no fajny kolega ale nuuuuuuuuuuuuuuuuuuudnyyyyyyyyyyyyy…

Latoś wiśnie nie obrodziły ,są u sąsiadki całe drzewka obsypane aż gałęzie się gną , zbierać nie ma raczej zamiaru ale pozwolić byśmy oberwali też niekoniecznie ma chęć.Kiedyś tam dali ale od tej pory nigdy już taka miła nie była.Szkoda bo aż żal.X-men pojechał na targ by zdobyć choć trochę,bo zamarzyło nam się ubiegłoroczne wino;).

I tak przeglądają zdjęcia stwierdziłam że nie pokazałam tu wszystkich z poprzedniego pobytu na głuchej wsi a są ciekawe bo okoliczności przyrody też były niezłe.Zresztą być całkiem może że niektóre z nich będą nie do powtórzenia…

jadąc do Brzozówki lasami,bocznymi drogami mijamy takie cudo:

fantastyczne! Pełno latających ptaszków , główek wystających ze skarpy,świergotu.

Potem wiadomo baza główna:

skąd nasze drogi powiodły do ” PAŁACU DZIĘKI.”

Durna nazwa ale cóż.Historyczna. Obecny właściciel sporo już w ów pałacyk pracy włożył,chucha,dmucha,pielęgnuje,no stara się odtworzyć dawne klimaty,nie tylko sam ale i przy pomocy sponsorów.Jeden mankament – spróbujcie dojechać…A!A!A! szukaliśmy dojazdu przez godzinę,bo gospodyni nasza i owszem tam była ale raz ostatni dziesięć lat temu…

Tubylce nie zawsze zorientowani ( jakże to tak???) prowadzili na manowce lub też cierpliwie tłumaczyli ale wiecie,przy piątym zakręcie w lewo ,zapominałam co było na początku .Ale metodą prób i błędów dotarliśmy.

(swoją szosą czemu nie dogadali się choćby  z kilkoma gospodarzami coby na płotach wywalić WIELKIE STRZAŁKI KIERUNKOWE ?!? Nie każdemu turyście się chce szukać igły w stogu siana…)

Odwiedziliśmy również  SZYDŁÓW

ALe upał był okrutny i pojechaliśmy dalej.Dalej czyli do KUROZWĘK.

 

Pięknie odrestaurowany kompleks pałacowy z niewielkim parkiem i …………STADEM BIZONÓW

o to stado toczą się obecnie boje z urzędnikami,partią zielonych i cholera wie czym i kim jeszcze…Głupota albo zawiść ludzka nie zna granic.

To się nazywa SAFARI z bizonami.Samego pałacu nie zwiedzaliśmy,upał te sprawy a i sporo autokarowych wycieczek,które uważały że mają pierwszeństwo przed nami,turystami indywidualnymi.

Niemiły zgrzyt gdy czekaliśmy na „traktorowózdrabiniasty” bo kierownik jednej z nich nie pozwolił nam wsiąść bo to JEGO WYCIECZKA. No zainterweniował ktoś z obsługi kompleksu i dosadził pasażerów bo wóz miał puste miejsca.Myśmy się nie załapali ale potem podesłali jeszcze jeden i szło już zgrabniej.

Jedna z krów/samic rodziła tak że było ciekawie.

Trochę mnie zmroziło,jak potem przewodniczka ( - przy każdym wozie ktoś obsługi był,bo ogrodzenie potężne, bramy które trzeba otwierać,zamykać,dopilnować by porządek był,pilnowanie turystów coby przez przypadek nie wyszli z wozu itepe )  steki i inne pyszności z mięsa bizonów… Nie,nie poszliśmy próbować ale sporo osób tak.

Jest też tam sklep z wyrobami mięsnymi  z tych zwierząt ale też nie skorzystaliśmy.

Opłaty:

wejście na teren – 2zł

całokształt – 19zł

safari – nie pamiętam;) ale chyba najdroższe

jest jeszcze zwiedzanie palacu

minizoo

Na terenie jest kawiarenka, budki też gdzie można spokojnie zjeść.

KUROZWĘKI SAFARIBIZON