Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'badanie'.
Wyświetlam 1 - 4 z 6 notek

zanim czymkolwiek się pochwalisz kobieto puknij się w głowę….

  • Napisane 30 października 2017 o 23:20

no to tak.

Chyba nie pisałam ale miałam dwa skierowania do specjalistów a ponieważ są ważne miesiąc musiałam się sprężyć i szybko zapisać BEZ WZGLĘDU na termin….

No to ten.Do jednego ważnego mam…..NA PAŹDZIERNIK 2018roku….A!A!A!

A do drugiego ….na MARZEC 2018 roku – ale to w porządku bo od ostatniego badania mijało 14 miesięcy znaczy mniej więcej rok.

Samochód czy też jego wrak sprzedany,odjechał w siną dal i wtem  telefon -  czy znajdzie pani czas w poniedziałek 30.10 ? Bo mamy wolny termin. NO JASNE czemu nie,skoro mnie chcą.Mija co prawda dopiero miesięcy 10 ale to też mniej więcej rok nie? ( ucieszyłam się że złe odczarowane !!! )

No to pojechałam. 30 minut przed czasem byłam,zarejestrowałam się i miałam to szczęście że nawet usiadłam bo…..ZACZĘŁO SIĘ CZEKANIE !!!

Nie ukrywam że jak minęła godzina to ciut poczułam się zirytowana ale cóż.Co zrobię jak nic nie zrobię? Jestem zależna od tego badania a robią za darmo znaczy grzecznie czekam.

Czekam.

Czekam.

Ludzie też czekają i jakby ten tego,nic się nie dzieje.W końcu jedna pani co była z jednym panem nie wytrzymała i podeszła do okienka rejestracji gdzie dowiedziała się iż tomograf….MA FOCHA I NIE TRZYMA PARAMETRÓW ….dlatego co badanie trzeba go nastrajać….Bo raz robi badanie a raz nie.

A!A!A!A!A!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

I to się zaczęło jak ja przyszłam prawdaż….

Korytarzyk w przychodni miał może ze trzy metry szerokości. Po jednej stronie 7 krzesełek rozdzielonych stoliczkiem.Po drugiej stronie dwa krzesełka,stoliczek i wieszak na ubrania wierzchnie. Mnie przypadło siedzieć na krzesełku przy stoliczku.Niestety…

Na stoliczkach stały dwulitrowe dzbanki z wodą i kubki jednorazowe.I git,no jak komuś słabo albo co , to się napije.

Koło jednego stoliczka krążyła pani.Chodziła po korytarzu w te i w tamte,po kilku minutach marszu podchodziła do stoliczka,nalewała sobie może ze trzy centymetry wody z dzbanka,wypijała i chodziła dalej.Po kilku minutach znów podchodziła do stoliczka i piła.Gdzieś raz na pół godziny chodziła do kibla oddać wodę…I jak w końcu przyszła jej kolej to siedziała w kiblu!!!!!!!!

Na stoliczku kolo mnie też stał dzbanek.Do tegoż dzbanka podchodził kurwa pan.Co kilkanaście minut.Chodził po korytarzu,potem podchodził nalewał sobie może ze trzy centymetry tej cholernej wody ciutkę rozlewając na stoliczek.

Doprawdy miałam dość tych ludzi i ledwo się powstrzymywałam żeby tą cholerną wodę wylać do kibla!!!!!!!!! W końcu wypili do dna.NARESZCIE wychlali wodę  i nastał błogi spokój…..

Przyszła moja kolej.Ufffff,leżałam już w aparacie kiedy podeszła pani i stwierdziła że ten paskudny tomograf nie chce mi zrobić zdjęcia bo….bo jestem kurwa za wysoka!!!!!!!!! (zaznaczam leżałam,tak? ) No to się skurczyłam i poszło.

Dostałam pierwszej kosmicznej i świńskim truchtem wybyłam z przychodni po badaniu by….wpaść w objęcia lodowo-śnieżnej zawiei….Miałam szal,taki bardziej wiosenny,cieniutki w kwiotki ale szeroki i długi to se łeb omotałam a chuj tam że się gapili bo wyglądałam jak baba ze wsi ale przynajmniej sople lodu mi z nosa nie wisiały no i ciemno już było….

A potem,cóż.Podjechał autobus ale ja królewna stwierdziłam że 25 minut nie będę się w nim gnieść bo zaraz mam następny który jedzie minut 7 bo omija zadupia. Tja….no to tkwiłam na tym cholernym przystanku w pośrodku wirującego białego gówna równe pół godziny.

I tym pozytywnym akcentem….

 

 

Kontakt z Obcym nastąpił

  • Napisane 5 stycznia 2017 o 21:40

ktoś widział film „Kontakt” ?

Jest taki….No taki.

Trzeba zdjąć wszystkie metalowe rzeczy.Biżuterię , guziki i takie tam.A i biustonosz,bo metalowe haftki lub fiszbiny ( a raczej druty),jednak ubranie może zostać.

Wąskie ,ruchome posłanie i wielka obręcz wkoło.Nie tunel a obręcz.Zaczyna wirować,słychać szum, uruchamia się czerwone światło.Proszę nabrać powietrze i nie oddychać!

Wziuuuuuu,wziuuuuuuuu,szuści machina ,wszystko w kolorach delikatny błękit i złamana biel.

I tak trzy razy.Nie oddychać,wolno oddychać,nie oddychać,wolno,nie oddychać już wolno.

PILNE – oznacza połowę marca.

NORMALNE – połowę czerwca.

PŁATNE – od ręki.

300zł.Tyle kosztuje wiedza i pewnie zdrowie.

I tym razem nie chodzi o RUDĄ.

notka geriatryczna nr 2

  • Napisane 17 września 2015 o 11:09

Pisałam w lipcu o badaniu poziomu witaminy D3 w organizmie.

No w końcu je zrobiłam.Koszt sporo większy od podanego przez lekarza ale sądzę że miał dość stare dane .

Pan doktor mówił że norma to : min.30-max.60 ng/ml

Normy też się zmieniły i teraz to :

35-80 ng/ml

(dzieci mają normę niższą i całkiem być może lekarz podał mi parametry dziecięce bo leczył swojego syna wit.D3 )

Pewne jest że to 35 to i tak PONIŻEJ sensownego minimum o czym się nie mówi i nie pisze podobno.

No a ja mam PONIŻEJ 35…..

Pomimo boskiego lata, mojego nasłonecznienia i zażywania owej witaminy ( jem dawkę normalną,po badaniach mam iść na dalsze konsultacje )

Kurka wodna! Jak się poczyta o skutkach braku D3 to czasem włos się jeży i nie dotyczy to dzieci!

Czyli w najbliższym czasie wędrówka do pana doktora mnie czeka.

(przy okazji powiem swoje trzy grosze mojemu rodzinnemu.Raz na rok,mógłby dobre badania fundować! )

Z wieści BARDZO DOBRYCH to : matka wychodzić zaczęła nie tylko do ogrodu ale i do sklepu!

DO SKLE PU !!!

Co prawda to aż jakieś 200 metrów w jedną i 200 metrów w  drugą stronę ale jak się nie rusza ze swojego mieszkania od lutego ?!?

***

Badanie 25(OH)D poziomu witaminy D3 kosztuje ciut więcej niż mi powiedział lekarz.

Zapłaciłam 74zł. Pani w okienku poinformowała mnie że kosztuje 70zł i trzeba być na czczo .

Wkurzyłam się czemu zatem 74zł?!? bo …. bo 4 zł liczą sobie za POBÓR PRÓBKI KRWI do badań.

Nosz kuźwa czyli badanie kosztuje 74 zł – kłamczucha jedna.

ale czy to prawda?

  • Napisane 17 stycznia 2013 o 11:36

posłałam Młodą do innego chirurga na konsultacje.(karta się znalazła,skopiowała wyniki badań) mamy niedaleko prywatną przychodnię ,korzystamy czasem z przyjmujących tam specjalistów (bo w ośrodku to wiadomo czeka się i czeka…)

Lekarz dokładnie wypytał o historię choroby,pooglądał,ponaciskał,pomacał , obejrzał wyniki i stwierdził:

KOLCZYKI!

Te kolorowe trzy kolczyki. Młoda w uszach ma ich sporo (5-6 w jednym) nie żeby jakieś tam długie i ciężkie,małe,lekkie kółeczka,fikuśnie zakończone spiralki i sztangę.Nie za bardzo mi się to kłucie podobało ale w końcu uległam – sama noszę – jednak wiem po sobie że nie każde mogę używać.Ja tylko złoto i srebro i stal chirurgiczną. W innego typu wymieniałam bigle na srebrne.

Lekarz pokazał -  symetrycznie za uszami z obu stron guzy (to dla nich biopsja była robiona),to wskazuje na zapalenie węzłów chłonnych – co stwierdziła już poprzednia lekarka. Zapalenie – bo kolczyki trują (nikiel,kadm i inne badziewie) dostaje się non stop do organizmu,węzły się bronią i otorbiają truciznę bo jej ilość jest zbyt duża by organizm wchłonął…

Młoda jest silnym alergikiem ( po mnie) i być może jej problemy z oddychaniem też się z tego wzięły…

Kolczyki wywalone i po drugim dniu po raz pierwszy od ponad trzech miesięcy obudziła się BEZ bólu…

Czy to serio czy zadziałała autosugestia?

Jestem ostrożna bo za dużo przeszliśmy.Nieprzespane noce,zamartwianie się, kilka nowych siwych włosów, bo rokowania nie były najlepsze…A tu takie proste rozwiązanie?

Wdech , wydech….Wdech,wydech…

Dobrze że trafiła na sensownego lekarza (ale oni tam mają dobrych specjalistów,bo gdzieś ci profesorowie,muszą przyjmować nie?:)) no i akurat TEN konkretny lekarz miał taką samą sytuację w życiu więc…