Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'awaria'.
Wyświetlam 1 - 4 z 12 notek

Hrabia na 6kW i przeciekający samochód….

  • Napisane 26 listopada 2017 o 22:48

na naszym osiedlu domków ciepło dostarcza firma TAURON.Jesteśmy jakby solą w oku dla nich,bo część sąsiadów już czas temu zrezygnowała z ich usług przechodząc na gaz. Znaczy za dużo z nami roboty,kosztów ubocznych a płacimy za mało,bo taki pierwszy lepszy ,10-pięteowy blok pobiera ciepła sporo więcej.

I w zeszłym roku przebąkiwali a w tym pod koniec sezonu grzewczego robili już poważne zagrywki by ZBYĆ NA NAS CIEPŁOCIĄG !!!

Ba,słali pisma jakoby MY jesteśmy właścicielem onego i musimy sami dbać i naprawiać ewentualne awarie.

Wiecie co to znaczy?

Jakoś się wybroniliśmy jako osiedle,nadeszły wakacje znaczy się spokój.(fv płynęły wiadomo,nawet w wakacje postojowe płacimy).

No i przyszedł chłodek. I puścili ciepło a po dwóch tygodniach przyszło pismo….

Otóż zauważyli w wymiennikowni że mamy ubytek wody w sieci,czyli jest PO NASZEJ STRONIE WYCIEK i że mamy go sobie naprawić i nam doliczają straty wody do fv. CZAROWNIE. (kurcze ale to jednak chyba tym razem nie ja ,co nie?!? )

Akurat X-men,po wypadku ale już jako tako na chodzie był dostępny to potuptał z jednym bardziej rozgarniętym sąsiadem szukać tego wycieku.W kanałach sucho! (sąsiad  kurdupel i zdrowy ,to wchodził).

W końcu poszli do majstra który urzęduje w wymiennikowni na dzielni i podlega mu ten teren.mają swoje urządzenia,podjechali sprawdzili i zaznaczyli gdzie jest przeciek.Dość płytko usytuowany znaczy można swoimi siłami zrobić.Wykopać półmetrowy dołek,oni za literka podjadą i zaspawają.

I tu wtrącił się HRABJA.

(HRABJA ma podbór 6kW na dom!!! bo kurwa oszczędza i woli siedzieć w chłodzie i smrodzie ale poboru ciepła nie zwiększy….Tak jak kilkoro innych sąsiadów.MY mamy największy pobór bo całe 16kW.Sensowy sąsiad 12kW i MY oraz ON ponosilibyśmy największe koszty utraty wody z sieci!!! Bo takie pismo nam Tauron,tfu przysłał.)

I siał defetyzm i zabronił robić cokolwiek,i powiedział że będzie słał pisma i takie tam podchody do rzecznika praw (X-men jechał akurat na szkolenie i nie mógł nic więcej zrobić a potem praca mu się zaczęła i jakby tak wypadł z obiegu sąsiedzkiego).

W końcu ponoć znaleźli starą umowę ( mnie wtedy tu nie było na miejscu zresztą dziadkowie mieszkali i rządzili) z 1981 roku która wyraźnie określa ze SIEĆ NALEŻY DO TAURONU !!!

W końcu przyjechali i zrobili.No i się okazało że…..drugi i to SPORY wyciek był koło HRABJEGO który bronił się dlatego przed sąsiedzką naprawą,bo by musiał „swój” wyciek naprawiać za SWOJE pieniądze prawdaż….

Teraz chyba będziemy słali pisma by nam zwrócono pieniądze za utratę medium ( koło 100 ton wyciekło….)

a tera samochód.

No kupilim. W komisie,gdzie dają gwarancję.Nie najmłodsze to auto.I nawet ciut dla nas za drogie i leciutki kredycik X-men wziął  ( jak pracę dostał,bo ma nadzieję że damy radę a on do swojej pracy potrzebuje pilnie! – jak pisałam firmowym nie może ).

Cud,miód i orzeszki. Podpisywał wieczorem,kiedy ze szkolenia wrócił,podesłali samochód by go zawieźć do komisu,no wypas nie?

Ciemno było,był zmęczony (jechał nowym służbowym autem spod Warszawy w deszczu do tego ) to chciał na szybkiego wszystko załatwić.

KOŁO ZAPASOWE JEST – spytał się gościa ?
JEST – padła odpowiedź.

No ale ja sieję defetyzm i ostatnio zapytałam A NA PEWNO JEST ?!?

Zdenerwowany X-men wczoraj zajrzał i ….. NIE MA !!! KURWA NIE MA !!!

Tja….już chciał pruć ryj im tam no ale rozebrał pół bagażnika i stwierdził ze MIEJSCA N KOŁO TEŻ NIE MA…..

Jest tylko flaszka…zalakowana….

Zadzwonił do brata który się ZNA a brat rzecze – flaszka jest? A kompresorek obok jest?

No jest jakieś maleństwo.

No to żeś se kolego kupił LIMUZYNĘ ,byznesmen jedzie takim autem i w dupie ma zmianę koła!!!

Ma flaszkę z żelikiem, ma kompresorek,to sobie podpompuje i zjeżdża do najbliższego servisu gdzie mu liczą 2 euro za wymianę gównianych nakrętek (śruby zamiast łbów mają nakrętki ,po ich odkręceniu trzeba dać nowe ) a jest ich w kole 5 sztuk a potem biorą kasę za zmianę opony,no i samą oponę…. A!A!A!

 

A na koniec kwaituszek.

nasze nowe/stare autko….PRZECIEKA….I nie da rady jeździć w deszczu. X-mena reklamacja niby przyjęta ale samochód nadal nie jest przerejestrowany a do tego KTO ma pojechać rankiem do tego komisu bo ja nie mam prawa jazdy;((((.

Nie no normalnie jutro kupuję białą szałwię.

mówcie mi chaos a najlepiej katastrofa

  • Napisane 7 października 2017 o 22:30

na początku był chaos….

A nie,to tylko ja wywinęłam orla na zalanej po kostki posadzce.Na Kartoflisku przypomnę.

złamany ząb

potem wypadek czyli spokojny dzień i BUM!!!

potem wybaczcie chyba był czwartek ale nic z tego dnia nie pamiętam.

A potem nastąpił piątek,piąteczek ,piątunio kiedy to X-men wolał się spionizować bo na leżąco złamany mostek  bardziej boli ( w zasadzie napierdala) .Uwierzcie na słowo. I zabrał się za przenoszenie naszego sklepu internetowego (tego drugiego) na nowy serwer. Bo czas gonił,na homie mieliśmy miejsce wykupione do 2 października tylko.

Jeśli ktoś uważa że to tylko pstryk i już,to jest w grubym błędzie. najgorzej idzie ze zdjęciami.A mamy ich na serwerze około 20 tys….DWADZIEŚCIA TYSIĘCY zdjęć towarów.

Sobota to ogromna nerwówka bo niby sklep przeniesiony z nie ma żadnych gifów.NIE MA.No to po co ten sklep skoro nic nie widać? A do tego nasza domena zaparkowana u lokalnego dostawcy internetu.To ostatnia z rzeczy jaką jeszcze u niego mieliśmy. I ją trzeba też było przenieść żeby sklep zaczął działać tzn pokazywać zdjęcia.

eeeee,no ale sobota,co nie ? Lud pracujący na zakupach,wyższa klasa na wypoczynku,prostaczki nie mają internetów  i jak tu się czegoś dowiedzieć? Oj tam , mieliśmy szczęście i zadzwonił do nas człowiek w odpowiedzi na maila z tym że człowiek nie umiał pomóc. No tak,on pracuje tu gdzie trzeba i dlatego dzwoni ale nie umie wytłumaczyć,pomóc a szefa nie ma bo łykend. Jedyne co może zrobić to podać telefon komórkowy szefa.

Hehehe, no to podał a X-men zadzwonił. – „PANIE,JA WŁAŚNIE WSIADAM DO SAMOLOTU „- zawarczał szef.

A za przeproszeniem chuj mnie obchodzi tak? Pewne rzeczy w tym pomoc techniczna 24/h są opłacone a my mamy awarię,tak? I dlaczego pracownik nie umie pomóc? I jeśli nie umie pomóc to po co siedzi,tak?

Szef się rozłączył po chwili sms z hasełkiem do panelu .W podtekście daję wam i spadajcie,ja mam urlop.I to był nasz ostatni kontakt z szefem byłym dostawcą internetu….pa,pa…ZROBIONE zakrzyknął X-men i poszliśmy spać,bo pora była mocno wieczorna.A zapomniałam popsuł się czajnik elektryczny.Miał miesiąc….

Niedziela - znów problemik ze zdjęciami. RATUNKU,jak ja mam pracować brzęczałam X-menowi nad uchem.NO JAK ?!?  Chłop robił co mógł.

Się okazało że …hmmm…nasz totalcommander NIE widzi pewnych zdjęć.A jak on nie widzi to i sklep nie widzi ( za cholerę nie wiem czemu bo na serwerze były ) Niedziela to również mój spacer z Rudką do serwisu by obejrzeć samochód….No i te 12 km ciut nadwyrężyło jej łapy. Ale za to pazury starła bo były za długie;>>>>

Poniedziałek – kto na boga lubi poniedziałki?!? Ranek pełen wrażeń u rodzinnego bo się mu kurwa zbiorowo zwaliliśmy na kark;>>>  Potem użeranie się ze znikającymi zdjęciami i ….I PADŁA MASZYNA DO SZYCIA. Tzn jakoś tam szyła ale nie szyła. X-men miał zajęcie a ja też bo kombinowałam co z moją ELNĄ zrobić.Wyszło ze najprościej pojechać do serwisu do Krakowa.I nawet znajoma się zgodziła mnie odebrać z dworca,podwieźć gdzie trzeba i takie tam. Jednak w końcu ta opcja upadła,bo serwis nie gwarantował że zrobią od ręki.

Wtoreczek -Apteka mi ściagnęła szczepionkę dla mamy aż z Łodzi czyli tam i z powrotem do przychodni…jakie to głupie uczucie kiedy pod dom podjeżdża taryfa by zawieźć nas 400 metrów dalej .Czterysta metrów dalej jest przychodnia!!! Ale matka stwierdza że nie dojdzie i co mam zrobić?!?    Miotanina ze znikającymi zdjęciami ,X-men zabawiał się w pisanie pierdyliarda CV,pakowanie maszyny,załatwianie papierologii stosowanej , robienie księgowości i takie tam pomniejsze rzeczy czyli kolejny dzień zapełniony po brzegi.

Środa – miałam w końcu iść na spirometrię ale obudziliśmy się wszyscy za późno i cóż. Przepadło.Niemniej jednak chociaż zdjęcia udało się opanować.Wyprostowane. X-men pisał pierdyliard CV,ja szyłam czyli dzień jak co dzień.

Czwartek – zadzwonił klient z pytaniem o towar który właśnie oglądał na stronie sklepu internetowego i …i kurwa NIE MÓGŁ GO ZOBACZYĆ !!! Rozumiecie? 20 tys zdjęć a ten dopadł akurat tego uszkodzonego!!!! Zęby wbiłam w słuchawkę ale grzecznie sobie poradziłam bo….Bo jak nie to….I znów zdjęciowa kołomyja.jak pragnę podskoczyć,jak jeszcze raz usłyszę że zdjęcia się nie otwierają albo zamiast fotela samochodowego stoi jak byk NOCNIK to normalnie wyjdę z siebie !!! Czwarteczek to też dzień  wizyty – wywalczonej – wizyty u chirurga ( bo rodzinny przecież kurwa nie może wypisać L-4 na dwa tygodnie np.Bo ja się nie muszę psze pani znać na złamanych mostkach nie ? ) .

No to X-men poszedł .I siedział tam…I dzwonił – tuv ja już czekam pół godziny a tylko dwie osoby przyjęła ,po co mam tu siedzieć,idę do domu co? AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!

Nawrzeszczałam do słuchawki,siedź tam !!! Chcesz to cholerne L-4 to siedź!!! No ale ona przyjmuje do  trzeciej, a jak będę musiał też siedzieć do trzeciej? To będziesz SIEDZIAŁ zawarczałam.RAZ na kilkanaście lat chyba możesz?!?

Wszedł kolo 12.00.Raptem półtorej godziny czekania.Lekarka spojrzała i rzekła – I CO JA MAM Z PANEM ZROBIĆ ?- a idź pan po L-4,pielęgniarka wypisze….A potem pisał CV….i wysyłał rzecz jasna.

Piąteczek – długi poranek w ZUS-ie. Ale owocny.Będzie jakieś wypadkowe wypłacone.Uffff. I znów pisał CV a ja wisiałam na telefonie,na fb, na mailu gdyż zamówiłam niezbędny dla mnie towar w łódzkiej hurtowni a on ci nie przyszedł!!!

Zamówiłam 03.10 a w piąteczek był  już 06!!! na piechotę by przylazł!!! I dlaczego nie odpowiadają na maile? I dlaczego wisi zamówienie jako oczekujące? I dlaczego telefon do nich się zaciął?

Otóż …otóż UWAGA – mają totalną awarię…AWARIĘ.Padły systemy .I to od wtorku!!! Dokładnie w dniu kiedy zamawiałam towar…i niestety mogą cokolwiek zrealizować dopiero w połowie przyszłego tygodnia.JEŚLI się powiedzie naprawa….Hurtownia z oddziałami w terenie.No kuźwa mogę jechać do Pszczyny ale CZYM ? Pociągiem?!? no jasne,czemu nie ale potem zapierdalać na koniec miasta bo to przy trasie i nie staje tam żaden bus a potem co ? Z belą która ma 170cm i średnicę 0,5 metra brać na plecy i zapierdalać znów na dworzec?!?

Uszyłam coś dla klientki i mus iść na pocztę wysłać. No trzeba.Z taką dość sporą a nawet bardzo sporą paką.Dobrze że lekka.Nie no do autobusu ? Przecież to w sumie miły spacer lekko licząc około 15 minut .Idę….jestem już za domem kawałek LEJE. Nie ,nie pada LEJE strugi deszczu bez szans otworzyć parasol ale mam kurciochę w sam raz na taką pogodę.jakieś 500 metrów dalej…jak nożem uciął. No ale ja wyglądam jakbym z rzeki wyszła….Paka też….

Wracam nie pada ale jakieś 500 metrów przed domem zaczyna….i ….

Sobota – poszłam na spacer z Rudką.Pogoda ładna, słońce świeci….no a potem LAŁO.LAŁO i LAŁO i jak doszłam do furtki …. przestało…i wyszło słońce…

No to jestem ten chaos i awaria.Co mam jeszcze komu popsuć? Hmmmm moze zrobić z tego biznes ?

Ciepło,ogrzewanie,awaria i kapiący zawór

  • Napisane 21 września 2017 o 13:05

mantruję o ciepło.

Mają włączyć ogrzewanie jutro ( bo nasze domki muszą słać petycję z ponad 50% podpisów że chcemy….) i wtem,nagle się okazuje że zawór odcinający nas od sieci głównej CIEKNIE a rurociąg już napełniony…Dzwoni Grzesiek raniutko,dyspozytor przyjmuje zgłoszenie (sama wymiana 5 minut!!! ale musi być woda spuszczona z odcinka czyli ONI są potrzebni;/).

Sprawa zgłoszona,czekamy na fachowca.Czekamy….Grzesiek nie pojechał a trasę bo jak? Ty kobieto sama nie zmienisz a nie wiem czy ten zawór jest ich czy nasz i czy ewentualnie będą chcieć to zrobić.No nie pojechał i ekhm,się wk@!#%!!!$!!! Przed chwilką fachowiec był…I nic nie zrobił gdyż ciepło JUŻ PUSZCZONE i sąsiedzi marzną i się nie da.Ale czemu dopiero teraz przyszedł?!?

Bo ten k!@#$#@!!! dyspozytor podał mu ZŁY numer telefonu !!!!!!!!!!! Jedną cyfrę się pomylił….A!A!A! A fachowiec dzwonił od rana,no i pani telefon wyłączony ~! Dobrze że jednak podszedłem….A!A!A! i zostaliśmy z tym kapiącym zaworem…rany….mam nadzieję że jednak nic gorszego się nie stanie bo….uwaga – NIE MA zaworów odcinających konkretnego użytkownika.NIE MA !!! I jak nam będą robić ,to całe osiedle ma zimno…

SKS czyli jak to z każdej strony dzwonią że już czas…

  • Napisane 6 września 2017 o 09:45

Mamy trochę sprzętu komputerowego w domu i firmie.

Z łezką w oku wspominam pierwszy „komputer” Commodore kupowany w Pewexie za waluty wymienialne i to stojąc w kolejce bo właśnie rzucili…A!A!A!

Potem było już zdecydowanie bogaciej bo nowoczesny komp i jakie to oprogramowanie a potem modem i internet!

Dzieci zafascynowane że rodzice POTRAFIĄ i mają takie cudo i jakie to dźwięki ten modem wydaje łącząc się ze światem…

Modem był krótko.Szybko przyszło łącze telefoniczne a i baza komputerowa rosła.Nowe oprogramowania, szybkości,potem wielkie halo LAPTOK (pisownia zamierzona):))) kupiony dla syna bo przecież studia.

No , potem jeszcze było jako tako w porównaniu do TERAZ .

Teraz to jesteśmy w ariergardzie mocium panie;/. No też na „a” co nie?:)))) (awangarda- ariergarda )

Jechaliśmy do tej pory na X-peku bo przyjazny dla nas. Jedne z lapków ma a raczej miał Vistę,nic nowszego u nas nie uwidzisz. No i w pewnym momencie tenże laptop zaczął sobie ze mną pogrywać.

On ci został oddelegowany do obsługi klientów. Wchodzę na stronę naszego internetowego sklepu i mogę im pokazywać różne rzeczy których akurat nie mam u siebie ale mogę ściągnąć w ciągu dajmy na to jednego dnia.To działa,klienci zadowoleni ja również. I dnia pewnego otwierałam firmę ale jakoś odbierałam telefon chyba i zapomniałam włączyć od razu laptopa.Nie był potrzebny do popołudnia. Niestety jak chciałam pokazać klientom coś tam to…..włączyłam i było w porządku ale nie było internetu! Wrrrrrr kombinowałam,sprawdzałam kable NIC.

Potem jak już wyszli X-men odkrył że taki jeden prztyczek nie był włączony.A on odpowiada za łącze internetowe.W życiu bym się nie domyśliła i na pewno go nie ruszałam ale być może przy zamykaniu dnia poprzedniego przez przypadek ktoś go nacisnął bo w takim niedogodnym miejscu jest.

ZAPAMIĘTAŁAM.

Najpierw włączałam laptopa,potem szłam otworzyć firmę, potem sprawdzałam internet….

Kolejnego razu klienci od razu weszli i ro laptopa a ….internetu NIE MA. Wkurw potężny…..

Potem się okazało że laptop potrzebuje czasu,CZASU by go załadować….(około 2-3 minut aż wszystko się wgra)

ZAPAMIĘTAŁAM.

Najpierw laptop.Włączyć,odczekać,sprawdzić przycisk,sprawdzić internet – działa,otworzyć firmę.

Grało pięknie aż do momentu takiego jednego kiedy rano działało,potem nikomu nie pokazywałam a pod wieczór przyszedł klient a tu nie ma internetu bo nie .Okazało się że problemy miał dostawca i była gruba awaria ale klient już sobie poszedł.Awarię usunięto po dwóch dniach!!!

ZAPAMIĘTAŁAM.

Przed otwarciem,po otwarciu ,w ciągu dnia latam i sprawdzam.DZIAŁA.

Przychodzi klient i ….internet jest ale naszej strony NIE MA !!!

Się okazało że …. serwer na której ona jest padł ,mieli awarię…..KURWA MAĆ !!!

Teraz sobie myślę że to jakiś specjalny sort klientów czasem przychodzi i wszystko zawodzi;/.

Po tych perypetiach X-men który mi średnio z początku wierzył tak się wkurzył że ….przeszliśmy na LINUXA:))))

No i mamy jakiegoś KALEGO i jak do tej pory odpukać działa dobrze .Laptop chodzi na pendrive,tam ma zapisane co i jak i niestety wszystko po wyłączeniu zapomina,to muszę wchodzić na hasełko do internetu ale potem hula.

Kilka dni temu padł nam główny komputer za to;/.

Kopie wszelakie robione ale outloocka odtworzyć nie na da się;/. BO NIE ,gdyż teraz w tych nowszych systemach jest inna poczta i nie jest skorelowana ze starą.I wywala komunikat,sorry się nie da….(X-men jakoś to ogarnął )

Stary sprzęt, co z tego że dobry i programy przyjazne.Stary.

Eh,wszędzie dzwonią że my nie nadążamy…wzdech….