Wyświetlam 5 - 8 z 3640 notek

i po majówce acz nie było tak źle;)

  • Napisane 3 maja 2017 o 21:37

We wtorek pracowaliśmy ale że pogoda nie dopisywała,nie miałam obiekcji ,zresztą szyłam zamówienie.

Dziś trzeba było coś wymyślić i padła propozycja Pogoria IV pieszkom i na około.Znaczy samochodem dojeżdżamy a potem gnamy z Rudą do kompletu.Bo co do roweru to się nie możemy dogadać.X-men chce z domu a ja bym chciała dojechać a potem pojeździć tak na pierwszy raz.A na dokładkę jego rower szwankuje.Wysłużył się, trzeba by remontu ale u nas to chętnych brak.Pojechał do serwisu w zeszłym roku to focha strzelili bo panie my tylko markowe.No co za ludzie?

Pogoda bez deszczu ale niskie chmury i takie ołowiowe…Horyzont zamglony ale nie było zimno.Prawie zaraz kurtki zdjęliśmy bo za ciepło ale wracać do samochodu bez sensu i się je niosło.Chwilami nawet jakieś przebłyski słońca bo widziałam swój cień.Szło się przyjemnie i nawet szybko.Do czasu.Ostatnie 6 km człapałam zmęczona,X-men się wysforował do przodu ale oj tam.My z Rudką doszłyśmy powoli do knajpki gdzie już czekało zamówienie;).

Aparatu nie zabrałam,komórki zapomniałam,zdjęć ni ma.Trudno.

W domu padliśmy na łóżko,Rudka na posłanie a kot padł z nami do towarzystwa;))))

I tak sobie leżymy,gadamy,śpimy,wstajemy na herbatkę,czasem na siku a za oknem deszcz…

Urodzinowy wypad z broszką w tle

  • Napisane 1 maja 2017 o 21:24

Pogoda dopisała fenomenalnie! Chciałam wycieczki i tak trochę sterowałam chęciami X-mena;)). A Młoda z ochotą się przyłączyła i dziś rano ruszyliśmy do Bielska-Białej.

Ja z zamiarem wjechania a oni wejścia na Szyndzielnię i Klimczok.No nie dałabym rady.Czas potrenować bo widzę żem słaba i takie eskapady dają mi w kość.

Poszli.Ja cóż , musiałam stanąć w kolejce do kolejki….PIĘĆDZIESIĄT MINUT stałam! No luuuudzie.Gdyby nie obawa że będę lazła dwa dni pod górę to bym jednak potuptała za rodzinką. Jadąc już na górę wsłuchiwałam się w rozmowę turystów i jakoś nie bardzo im wierzyłam aż dojechaliśmy na szczyt….

Ten cień to ja;) Turyści robili sobie zdjęcia z panią Premier ale ja jakoś nie parłam…

Kiedy byłam na wysokości schroniska telefon od rodzinki – Gdzie jesteś,bo my już leżymy na Klimczoku i podziwiamy widoki.A!A!A!

Cóż.Pognałam do przodu;). Było PIĘKNIE ! Miejscami zalegał ostatni śnieg ale tylko miejscami.Pogoda na rozpięty polar i lekki t-shirt pod spodem.Bomba.Opalił mi się nos;)

jak dolazłam to nagle brak sieci i miotanina po schronisku i wkoło .W środku nagle ze słońca,okulary fotochromy nie zdążyły się rozjaśnić i deptałam ludkom po palcach bo mało co widziałam przez te na 85% zaszarzone szybki;>>>>.Kolejka i do jedzenia przerastała moją cierpliwość,siadłam na murku i czekałam sama nie wiem na co.Bo Sieci jak nie było tak nie było.Wtem nagle zadzwonił X-men że leżą sobie na szczycie pod masztem i podziwiają widoki.

JAK TO !!! A gdzie moja obiecana kawa i czemu nie czekali w schronisku jak było ustalone?

Zeszli do mnie,Młoda miała resztkę herbaty w termosie a X-men wodę mineralną w butelce;))).I namówili bym się wczołgała na szczyt….Na zdjęciu nie widać jakie to pionowe podejście!!!

No ale widooooooooki….Pilsko , Babia i Tatry!!!!!!!!!!

Ten z tym niebieskim ciągle w kadrze ale cóż.Ludzi mrowie a mrowie…

Widok na Bielsko jak rzadko podobno;)))

A kolejka nówka sztuka,po remoncie,nowe wagoniki itepe.

A potem X-men z Młodą zeszli a ja mimo chęci ,zjechałam . I dobrze bo bym się pewnie wlekła …

A na koniec bardzo smaczny obiad :

No piękną zimę mamy co nie ?

  • Napisane 19 kwietnia 2017 o 09:36

W drugi dzień świat Junior biegał sobie z jajami;))))

—>     WIELKANOCNA DZIESIĄTKA

Było całkiem fajnie orzekł ale oznaczenie fatalne a to bieg terenowy był! I błoto i kałuże i pod górkę i na dół,no co kto lubi i nie cierpi też.Już na rozgrzewce pobłądził ze trzy razy.Ciut organizatorzy polegli.

My siedzieliśmy w domu tylko spacerki poczyniliśmy żeby przepalić to i owo co się zjadło i wypiło;)

Wczoraj jeszcze byłam na całkiem udanym spacerze z Rudą choć X-men po powrocie z trasy był bardzo zmęczony fatalnymi warunkami a samochód wyglądał tak:

No nie powiem,radary miałyby chyba pewien problem by zrobić dobrą fotkę do albumu;).’

Gdzieś na bocznej drodze ( – korek w okolicach Częstochowy był gigantyczny,samo miasto zakorkowane również,objeżdżał zadupiami ) miał szczęście bo auto przed nim szalało po drodze ,robiąc zgrabne piruety aż w końcu zatrzymało się w poprzek drogi….Wdech,wydech. Ominął.

Dziś nie wyszłam z Rudką na spacer ,bo nawet ona nie wykazywała chęci .No w zadymkę? Brrrr.A śniegu coraz więcej acz widać ze to taki co łatwo się topi.OBY.Szkoda mi tylko drzewek owocowych ,nie wiem czy będą wiśnie tego roku;/.

Wielkanoc dzień pierwszy….

  • Napisane 16 kwietnia 2017 o 21:09

Śniadanie było.Nasza niewielka rodzina się zintegrowała jak zwykle,Młoda pięknie przystroiła stół,Junior pomagał i naciął forsycji do wazonu,X-men zrobił przepyszną sałatkę a ja dyrygowałam;))).

Pogoda nie zachęcała ale ,ale, ale…w końcu wyszło słońce ! No to się zebraliśmy i pojechaliśmy na rodzinną wycieczkę.Trasa Mirów- Bobolice ponownie zaliczona.

No pięknie ! Mirów za plecami,szliśmy tym razem górą.Pogoda cudna,ludzi niet,wiater duł niemożebnie ale byliśmy odpowiednio przygotowani.NO PRAWIE.

Po drodze zaliczaliśmy kolejne piękne widoki i skałki;).

Nie wygląda że jest WYSOKO.A jest…

Na horyzoncie zaczęły się gromadzić podejrzane chmury….

I tak dotarliśmy do Bobolic.

Wracaliśmy dołem,żółtym szlakiem,wzdłuż skałek. Junior znalazł DRZWI DO INNEGO WYMIARU

Niebacznie przez nie przeszedł i ….i dobrze że dotarliśmy do jaskini…

Za naszymi plecami rozszalało się lodowe piekło.kawałki zlodowaciałego śniegu wykonywały w powietrzu deliryczne pląsy miotane porywami szalonego wiatru….

Junior niestety dał nieopatrznie hasło do powrotu .Fakt,była chwila przerwy ale potem piekło rozpętało się na nowo…Cóż….krioterapia.Moje dżinsy mogły spokojnie stanąć w kącie były tak mokre,zimne i zlodowaciałe.No,nie tylko moje…Młoda poślizgnęła się na błocku i wywinęła artystycznego orła,co niestety nie było miłe bo jej spodnie ….jej spodnie też mogły same stać,acz do tego jako gliniana rzeźba…Dobrze że mieliśmy w bagażniku tekturę ( ochrona siedzeń oraz reklamówki…).Kurtki ,solidne kurtki p/deszczowe zaczęły przemakać.Niestety miałam wziąć trapery ale skoro reszta brała lekkie buty sportowe to…Woda w butach to i tak pestka w porównaniu z tymi mokrymi spodniami…

Nie muszę pisać że jak ruszyliśmy to się kuźwa przejaśniło ?!?