Aktualnie przeglądasz kategorię Życie codzienne
Wyświetlam 1 - 4 z 437 notek

trzydniowy maraton ze służbą zdrowia i paletka książek….

  • Napisane 25 maja 2017 o 22:37

za mną trzydniowy maraton.Służba zdrowia…W piątek telefon czy matka by nie chciała wcześniej iść na usunięcie zaćmy.(czeka od lutego 2016 a zabieg miał być pod koniec listopada….) CHCIAŁA ,tzn ja zdecydowałam że chce. Mama bardzo się już męczyła z jednym okiem zdrowym a drugim mało widzącym.Dziś otrzymałam zgodę na zabieg.

Wczoraj koszmar.Koszmar w kolejce do badań!!! Około 50 osób…ale dwa okienka,podajesz skierowanie,przyklejają kody,dają numerek i pod gabinety a tam cztery stanowiska ,czyli idzie sprawnie.ALEŻ NIE !!! Bo w jednej kolejce stoją też ci co badania kupują…a ci się zastanawiają,myślą,dyskutują,przeliczają kwoty,zmieniają decyzję RATUNKU !!! 65 minut stałam,dobrze że mama miała miejsce siedzące…A potem,potem 30 minut jeszcze do gabinetu…Bo ciężarne,bo matka z dzieckiem,bo chwkto. W domu jazda bo trzeba zastrzyki ww brzuch Zdołowana tą starością jestem;/. A teraz do 29 maja i niech przejdzie spokojnie ten zabieg….

Wczoraj wieczorem zasłużony odpoczynek i czerwone wytrawne i skusiłam się na wafelki.

No to dziś…

POGODA U NAS PASKUDNA.Rankiem lało,teraz siąpi.Przyjechała paleta z książkami.Ponieważ wyglądało na to że część jest luzem,a i pudło gigant -wielkości palety robią, byle jak otoczone stretchem to cóż.Trzeba było samej ,biegiem rozładować,bo X-men w terenie …No tylko 160kg ale na tempo…Mamy takie okienko specjalne z wysuwaną półką.No i tak: rozcinam stretch,odginam karton i wyciągam książki.Niektóre luzem,jednak większość opakowana w folie lub w papier pakowy.Łatwiej się nosi ale dość ciężkie bo pakowane po 10,20 lub 5 sztuk.Schylam się do palety,wyjmuję,przechodzę kilka kroków,schylam się kładę książki na półkę,przesuwam do środka, potem ganiam na dół żeby odebrać ! Było mi chłodno…taaaa, Pot lał się pod koniec obficie.Kręgosłup też się napracował.

No i te wafelki z waniliowym kremem co wczoraj pozwoliłam sobie zjeść solidnie odpracowałam ! A ręce jeszcze drżą i nici z projektu,bo jak tu rysować cokolwiek?

Niestety,trzeba to było zrobić.Szkoda rąk, cóż….

na pocieszenie powiesiłam sobie uszytą wcześniej ŁĄKĘ:))))

Konkurs Raz na Ludowo i co z tego wynikło

  • Napisane 22 maja 2017 o 13:40

niestety,nie wygrałam.

I może ten opór materii – brak połączeń lub ceny za te połączenia zwalające z nóg to wskazówka była ?:)))

Tak wiem.Konkurs,wernisaż i wystawa organizowane były pod hasłem „Noc Muzeów ” ale dla przyjezdnych co to chcieli wpaść  , pogadać i wracać nie do przeskoczenia no chyba że wszystko załatwiało się dwa/trzy tygodnie wcześniej.No tydzień.A ja głupia myślałam że ot tak,pójdę sobie na dworzec bilety kupię i po sprawie.

No ale że tak powiem do brzegu.

Uważam nieskromnie że moje prace były niezłe.Całkiem niezłe. Tak,ciuteńkę czuję rozczarowanie ale od kiedy wiedziałam kto bierze udział to odpuściłam myśli o rywalizacji.

Dostałam bardzo dużo sympatycznych komentarzy.Wiem że moje prace mają bardzo pozytywny odbiór i ludzie je podziwiają więc…czego więcej chcieć?!?

Duże zdjęcia można zobaczyć na moim jakby…blogu branżowym czyli tu —>>>Zachodni i na fb.

Dla tych co nie mają tadaaaaaaaam – tu:

Moja ukochana praca.Szyłam,rzucałam w kąt,szyłam,zmieniałam fafnaście razy zamysł aż w końcu powstała.Nie dałam jej na konkurs tylko na wystawę,nie była oceniana i myślę że dobrze…

Modlitwa wędrownego grajka….

Obertas w pikselach – również tylko na wystawę….

I praca konkursowa – Miała baba koguta

 

A dla cierpliwych co dotarli do końca – świetny fotoreportaż z wystawy gdzie Modlitwa przepięknie została ujęta—->>>>>

FOTOREPORTAŻ

W jury zasiadło dostojne grono:

Lenka Galińska (SPP), Krystyna Wodzowa ( Cepelia), Marianna Oklejak ( autorka książki Cuda wianki ) oraz Gillian Travis ( angielska quilterka ) przyznało 3 nagrody i 4 wyróżnienia .

A tu nagrodzone i wyróżnione prace….

KONKURS NAGRODY

o tym jak tuv wybiera się do Warszawy

  • Napisane 19 maja 2017 o 09:30

tyle spraw,tyle zdarzeń notuję,czasem robię zdjęcia ale czas mija,ja nie zdążę wrzucić na blog a potem….potem stają się już zaprzeszłe i nieaktualne a emocje opadają .

Tym razem notuję bo to w sumie wydarzenie jest dla mnie spore.Szyłam prace.Szyłam na konkurs.Wysłane.Jutro wernisaż.Klik——>>>>

„RAZ NA LUDOWO”

Przemyślałam sprawę i stwierdziłam że skoro moje prace tu są ,znaczy trzeba jechać.Po ostatniej rajzie X-men stwierdził że nie,to nie dla niego wiec został mi publiczny środek lokomocji do wykorzystania.

Pociąg.

Nie jest łatwo osobie która przemieszcza się własnym samochodem z kierowcą:))) jechać gdziekolwiek inaczej.

Jednak od czego jest rozkład jazdy,prawda?

Wybrałam dwa pociągi,te które jadą najszybciej czyli  około 2,40 h ( mniej więcej bo i powyżej trzech godzin też były ) i za telefon do znajomego czy ewentualnie mnie podwiozą tam gdzie trzeba.

Bez problemu,wiwat dobrzy znajomi w Warszawie;))))

Niemniej jednak wernisaż jest na BEMOWIE. W ichniejszym Domu Kultury.No i ok,z tym że dojazd tam jest….delikatnie mówiąc mało ciekawy o czym dowiedziałam się jako zamiejscowa dopiero dwa dni temu.Znajomy posprawdzał i kiszka.Budowa metra, korki,te sprawy.Tuv najpóźniej musisz być o 14,30 bo inaczej będzie ciężko i zapomnij o wszystkim.

Dobrze.

Czyli wstęp jest teraz finał.

Otóż wernisaż rozpoczyna się o godzinie 19.00…

Dla tambylców idealnie dla przyjezdnych nieciekawie.Rozumiem Noc Muzeów ale jakby tak o 17.00?!?

Bo i tu znów się kłania moje nieobycie w temacie – nie sprawdzałam pociągów powrotnych. Jak sprawdziłam okazało się że mam – bezpośredni JEDEN ~!!! o godzinie 21.15 a potem piąta rano….

No i znów zapomnij kobieto,nie zdążymy cię odwieźć ,nocujesz u nas.Klik—->>>

Szczurze – dziękuję ślicznie !!!

No bo inaczej to znów zapomnij kobieto o wernisażu.

A w domu panika bo zadzwonili że mama ma przyspieszony zabieg – usunięcie zaćmy.Hurrra bo czekała tylko od lutego 2016 roku….i źle jej się czyta bo oczy totalnie widzą róznie.A!A!A! bo nagle wtem, na 29 maja i biegusiem do rodzinnego i badania i nerwówka,i czy ja przeżyję?!?

 

spowita słodkim zapachem czeremchy

  • Napisane 8 maja 2017 o 10:01

udała nam się pogoda wczoraj!

Wbrew zapowiedziom służb meteo było w miarę ciepło ( w pewnym momencie zdjęłam kurtkę i tylko polar i t-shirt) a nawet słonecznie pod koniec!

A zapachy…a raczej ZAPACHY wiosenne upajały.Czeremchy buchnęły kwieciem.

Na łąkach podbiały i mlecze,gdzieniegdzie nieśmiało bez.Tym razem komórki nie zapomniałam i ciut zdjęć zrobiłam.

Nie obeszliśmy Pogorii IV całej ,tylko asfaltem w jedną stronę i z powrotem ale to i tak około 8 km i wystarczy.

To jedno z moich ulubionych miejsc – nazwałam „Ptasia wyspa”-bo miejsce lęgowe dla masy ptasząt ,a na brzegu ławki ustawione i można się napawać widokami.

Babki w knajpce już nas znają i jak tylko wchodzimy to kawa się szykuje;)))).

Ruda pozowała udatnie .

Doszliśmy do mostku i zrzutu wody z Przemszy.Od dawna nie widziałam żeby tu jakaś woda płynęła a wczoraj i owszem w ilości sporej i nawet to groźnie wyglądało!

A na koniec ślady.Obstawiałam dziki ale po tropach ciężko było dojść bo rozjeżdżone przez quady i crossy i też mało ich było w sumie,nie wiem czemu bo łąka zryta solidnie.