Aktualnie przeglądasz kategorię Życie codzienne
Wyświetlam 1 - 4 z 448 notek

Pogoria IV to nie Solina ale…

  • Napisane 16 lipca 2017 o 21:02

należy lubić to co się ma.

Pogoda wymarzona.Czasem chmurka,zazwyczaj słońce.Raniutko schabowe usmażyłam,niech X-men ma jak lubi,spakowałam do plecaczka razem z pomidorkami i wodą oraz żarciem dla Rudej i hajda w drogę.

No samochodem ale postawiliśmy w zupełnie innym miejscu,stosunkowo daleko od IV a kilometr od III i tuptamy.

Było pięknie.Zajrzeliśmy tu i tu…

a potem znów na III….;)))

w knajpce kupiliśmy frytki i z kotletami i pomidorkami   jedzenie było że hej:).

Rudka też miała swoje i wszyscy zadowoleni.

Pieseł nam się coś okrutnie zmęczył ale chyba najbardziej tym że ciągle na smyczy szedł.Niestety ludzi sporo,rowerzystów jeszcze więcej i trzeba pilnować zwierzaka.

Szczególnie że na wejściu bardzo niemiły i dość drastyczny wypadek. Rowerzysta wpadł na rowerzystkę.No nie wiem jak to się mogło stać? Starsza kobieta leżała na ziemi, chłopak/mężczyzna w karetce już, druga karetka dojeżdżała,policja,świadkowie,krew na asfalcie…Podobno ona jechała prawidłowo,on zaszalał.Nooooo z tym to się mogę zgodzić.Niestety , prosta droga,idealny asfalt szaleją tam czasem „mężczyźni” na swych wypasionych rowerach…Ba! Nawet nie czasem. Wjeżdżają w tłum, na czwartego,piątego,pędzą nie patrząc na nic, a przecież tu sporo dzieci jeździ,ludzie też rekreacyjnie czyli powoli kręcą i trzeba się pilnować by zdążyć zahamować jakby co !!!

Morskie Oko w Jaworznie Szczakowej

  • Napisane 11 lipca 2017 o 11:36

w niedzielę pojechaliśmy raz jeszcze do Kamieniołomów  tyle że mając już w samochodzie buty nadające się do głębszej penetracji terenu;).

Do namierzonej wcześniej ścieżki ( nie ,nie trasy rowerowej czarny szlak bo to byłoby za łatwe ) szło się jak autostradą;)))

Po lewej stronie widać też ścianę dolomitów acz mocno zalesiona.Na tym wzgórzu jest też ścieżka dydaktyczna i punkt widokowy.

Dotarliśmy do „naszej” ścieżki i zanurzyliśmy się w las po drodze podchodząc do brzegu zalewiska bo woda….a raczej jej kolor….

Po drugiej stronie mijaliśmy bazę nurków.Nie każdy tam wejść może i w sumie dobrze.Jest szlaban.Drogi sprzęt tam mają to i pilnować trzeba.

Ścieżka momentami była hardcorowa ale niepotrzebnie w sumie się wtedy wystraszyliśmy bo poboczem się szło wygodnie.najgorsze było pierwsze 100 metrów (hyhyhy pewnie specjalnie by straszyć takich „niedzielnych” czy „nieubranych” turystów)

Świetne widoczki i widoki po drodze.Brzegi kamieniołomu mają od 8 merów do 30 metrów wysokości więc wiecie…

I tak doszliśmy tu…

Jak widać po prawej wyrobisko ciągnie się dalej,czego nie widać z początku drogi…

Tu można sobie skrócić trasę schodząc w dół lub zejść obejrzeć i wrócić.Zszedł tylko X-men na przeszpiegi ale zadecydowaliśmy że idziemy dalej górą a kolejnymi schodami zejdziemy w dół i posiedzimy trochę.

Schody są tu ekstremalne…

Okazało się że jest drugie zalewisko i tu dopiero woda a raczej jej szmaragdowy kolor robi niesamowite wrażenie!!!

To węglan wapnia tak działa…

Ogromny teren i widoki fantastyczne.Obchodziliśmy drugie rozlewisko i zbliżaliśmy się do schodów…

Widać wyraźnie że od wody oddziela człowieka solidny płot.Nie jest to bezpieczne miejsce,są tu zatopione części maszyn,koparka itp.Niemniej utworzono już hm, jakby zejście do wody pewnie dla płetwonurków.

tu ja przy drugich schodach..No schodziłam stopień po stopniu! Mam ekhm,duże stopy i się słabo mieściły na schodku i to nachylenie….A!A!A!

na dole sporo ławeczek,to zalegliśmy i X-men strzelił mi fotkę ;)))

A potem znów w górę….po schodach….po tych samych schodach….

I dalej ścieżką….U już mijaliśmy turystów,spacerowiczów i rowerzystów.

Ostatni rzut na drugie zalewisko

Muszę przyznać że punkty widokowe utworzyli w najlepszych miejscach i tu było trochę zamieszania,bo spacerowicze oblegli je jak na złość;)))

Chwilami pojawiały się rozstaje,gdzie można było sobie wybrać inną drogę acz nie tak widokową jak nasza.To tzw ścieżki dydaktyczne,z całkiem ciekawymi opisami na tablicach.

I pięknymi łąkami;))) Acz myślę że ciut zaniedbane.Za mało to miejsce jest rozpropagowane !

I ostatni punkt widokowy.Bardzo fajnie urządzony,ławeczki,drewniana platforma,barierki.

I wodoooookiiii

Widać płetwonurków gdzie zalegają w tej szmaragdowej wodzie;)))).

mamy świetnie miejsce na krótkie niedzielne czy sobotnie wypady.I tam jeszcze ciut do spenetrowania.

:))))

 

 

 

do kamieniołomów ale nie za karę :)

  • Napisane 8 lipca 2017 o 22:19

dziś krotki wypad. Najpierw zalew Sosina.

Bywaliśmy tu na rowerach ,dziś przelotem i pogoda nie zachęcała to po krótkim posiedzeniu nad wodą jedziemy dalej.

A dalej to kamieniołomy Jaworzno.

o tu——->> KAMIENIOŁOMY

Było miło.Szkoda że jakoś nie pomyślałam o lepszym obuwiu.W zasadzie większość ciekawych ścieżek niedostępna,bo w sandałach iść po kamieniach czy też ostro z górki się nie da.Czyli – dokończymy zwiedzanie w najbliższym czasie.

no troszkę wiało;))).Zresztą całkiem niedługo się rozpadało.

Nasza Przemsza.Całkiem wartko i kamieniście tu płynie;))))

A tu widok z wiaduktu kolejowego.A potem to już do domu….;))))

Ruda to ma klawe życie ;)

  • Napisane 6 lipca 2017 o 18:15

żeby poniższy tekst poszedł chwilowo w niepamięć…

Spacery z Rudką są dość częste acz nie zawsze mi się chce/mam czas/pogoda sprzyja.

Tym razem wszystko było tak jak trzeba.Widoczek z Górki Środulskiej;)))

 

I wszystko byłoby super gdyby…cóż.Gdyby ludzie byli super.

A przynajmniej niektórzy.Chodzi mi o właścicieli psów maści wszelakiej.

Jestem zmęczona domyślaniem się w jakim nastroju jest akurat człowiek na końcu smyczy bez względu czy smycz jest do psa przypięta czy tworzy zwis prosty z ręki właściciela…

Po niedawnych przejściach z panem w białych butach czujność ma wzrosła. Ruda w mieście,po chodnikach porusza się li i tylko na smyczy acz w parku skoro świt niekoniecznie.Pies musi mieć chwilkę wolności,szczególnie że o pewnych zbójeckich porach nikomu nie powinien przeszkadzać.

 

A jednak bywa inaczej. Omijam szerokim łukiem człowieka z dość sporym psem ( no ze 30 cm wyższym od Rudej).Widzę że gość mi się przygląda,w końcu nie wytrzymuje i woła – mogą się nasze psy przywitać?

HA!

Jasne że tak,wołam również i podchodzimy.Psy się bawią . Gość słusznej postury o grubym karku i złotym łańcuchu nalewa do miseczki wody i poi Rudą !!! Rozmowa się toczy, jest miło !

Wyluzowana i niestety ze stępioną czujnością idę dalej – na Górkę skąd widoki a potem schodzimy w dół.

W dole jest bar sezonowy.Leżaki,piwo,huśtawki te sprawy. Pod daszkiem,w półcieniu siedzi na leżaku całkiem na oko sympatyczny człowiek płci męskiej.Obok przy słupku też w cieniu, leży jego pies.Owczarek.Młody w miarę.

Pan usadza psa hasełkiem – NIE RUSZ.

Ok, ale ,czego ja nie zauważyłam obok jest miska z wodą…Barowa miska dla wszystkich psów…Ale owczarek uważa że to jego i rzuca się na Rudą…

Pan nie reaguje,wszak moja to wina…Kuźwa ,może i moja, Ruda na smyczy ,ja za późno reaguję ale woda jest ogólnie dostępna!!! Uch jaka byłam wściekła w sumie na siebie…

Dziś w parku znów jakiś facet warczy na mnie a Ruda sobie tam mostek obwąchuje,tym razem to już kompletnie nie wyczułam o co chodzi…

A zaraz  , kilka kroków dalej,Rudka bawi się z amstafem a jego właściciel no dusza człowiek…

Chyba powinnam sama siebie wysłać na nie wiem ,na księżyc?!?