Aktualnie przeglądasz kategorię Rodzina
Wyświetlam 1 - 4 z 369 notek

Konkurs Raz na Ludowo i co z tego wynikło

  • Napisane 22 maja 2017 o 13:40

niestety,nie wygrałam.

I może ten opór materii – brak połączeń lub ceny za te połączenia zwalające z nóg to wskazówka była ?:)))

Tak wiem.Konkurs,wernisaż i wystawa organizowane były pod hasłem „Noc Muzeów ” ale dla przyjezdnych co to chcieli wpaść  , pogadać i wracać nie do przeskoczenia no chyba że wszystko załatwiało się dwa/trzy tygodnie wcześniej.No tydzień.A ja głupia myślałam że ot tak,pójdę sobie na dworzec bilety kupię i po sprawie.

No ale że tak powiem do brzegu.

Uważam nieskromnie że moje prace były niezłe.Całkiem niezłe. Tak,ciuteńkę czuję rozczarowanie ale od kiedy wiedziałam kto bierze udział to odpuściłam myśli o rywalizacji.

Dostałam bardzo dużo sympatycznych komentarzy.Wiem że moje prace mają bardzo pozytywny odbiór i ludzie je podziwiają więc…czego więcej chcieć?!?

Duże zdjęcia można zobaczyć na moim jakby…blogu branżowym czyli tu —>>>Zachodni i na fb.

Dla tych co nie mają tadaaaaaaaam – tu:

Moja ukochana praca.Szyłam,rzucałam w kąt,szyłam,zmieniałam fafnaście razy zamysł aż w końcu powstała.Nie dałam jej na konkurs tylko na wystawę,nie była oceniana i myślę że dobrze…

Modlitwa wędrownego grajka….

Obertas w pikselach – również tylko na wystawę….

I praca konkursowa – Miała baba koguta

 

A dla cierpliwych co dotarli do końca – świetny fotoreportaż z wystawy gdzie Modlitwa przepięknie została ujęta—->>>>>

FOTOREPORTAŻ

W jury zasiadło dostojne grono:

Lenka Galińska (SPP), Krystyna Wodzowa ( Cepelia), Marianna Oklejak ( autorka książki Cuda wianki ) oraz Gillian Travis ( angielska quilterka ) przyznało 3 nagrody i 4 wyróżnienia .

A tu nagrodzone i wyróżnione prace….

KONKURS NAGRODY

o tym jak tuv wybiera się do Warszawy

  • Napisane 19 maja 2017 o 09:30

tyle spraw,tyle zdarzeń notuję,czasem robię zdjęcia ale czas mija,ja nie zdążę wrzucić na blog a potem….potem stają się już zaprzeszłe i nieaktualne a emocje opadają .

Tym razem notuję bo to w sumie wydarzenie jest dla mnie spore.Szyłam prace.Szyłam na konkurs.Wysłane.Jutro wernisaż.Klik——>>>>

„RAZ NA LUDOWO”

Przemyślałam sprawę i stwierdziłam że skoro moje prace tu są ,znaczy trzeba jechać.Po ostatniej rajzie X-men stwierdził że nie,to nie dla niego wiec został mi publiczny środek lokomocji do wykorzystania.

Pociąg.

Nie jest łatwo osobie która przemieszcza się własnym samochodem z kierowcą:))) jechać gdziekolwiek inaczej.

Jednak od czego jest rozkład jazdy,prawda?

Wybrałam dwa pociągi,te które jadą najszybciej czyli  około 2,40 h ( mniej więcej bo i powyżej trzech godzin też były ) i za telefon do znajomego czy ewentualnie mnie podwiozą tam gdzie trzeba.

Bez problemu,wiwat dobrzy znajomi w Warszawie;))))

Niemniej jednak wernisaż jest na BEMOWIE. W ichniejszym Domu Kultury.No i ok,z tym że dojazd tam jest….delikatnie mówiąc mało ciekawy o czym dowiedziałam się jako zamiejscowa dopiero dwa dni temu.Znajomy posprawdzał i kiszka.Budowa metra, korki,te sprawy.Tuv najpóźniej musisz być o 14,30 bo inaczej będzie ciężko i zapomnij o wszystkim.

Dobrze.

Czyli wstęp jest teraz finał.

Otóż wernisaż rozpoczyna się o godzinie 19.00…

Dla tambylców idealnie dla przyjezdnych nieciekawie.Rozumiem Noc Muzeów ale jakby tak o 17.00?!?

Bo i tu znów się kłania moje nieobycie w temacie – nie sprawdzałam pociągów powrotnych. Jak sprawdziłam okazało się że mam – bezpośredni JEDEN ~!!! o godzinie 21.15 a potem piąta rano….

No i znów zapomnij kobieto,nie zdążymy cię odwieźć ,nocujesz u nas.Klik—->>>

Szczurze – dziękuję ślicznie !!!

No bo inaczej to znów zapomnij kobieto o wernisażu.

A w domu panika bo zadzwonili że mama ma przyspieszony zabieg – usunięcie zaćmy.Hurrra bo czekała tylko od lutego 2016 roku….i źle jej się czyta bo oczy totalnie widzą róznie.A!A!A! bo nagle wtem, na 29 maja i biegusiem do rodzinnego i badania i nerwówka,i czy ja przeżyję?!?

 

spowita słodkim zapachem czeremchy

  • Napisane 8 maja 2017 o 10:01

udała nam się pogoda wczoraj!

Wbrew zapowiedziom służb meteo było w miarę ciepło ( w pewnym momencie zdjęłam kurtkę i tylko polar i t-shirt) a nawet słonecznie pod koniec!

A zapachy…a raczej ZAPACHY wiosenne upajały.Czeremchy buchnęły kwieciem.

Na łąkach podbiały i mlecze,gdzieniegdzie nieśmiało bez.Tym razem komórki nie zapomniałam i ciut zdjęć zrobiłam.

Nie obeszliśmy Pogorii IV całej ,tylko asfaltem w jedną stronę i z powrotem ale to i tak około 8 km i wystarczy.

To jedno z moich ulubionych miejsc – nazwałam „Ptasia wyspa”-bo miejsce lęgowe dla masy ptasząt ,a na brzegu ławki ustawione i można się napawać widokami.

Babki w knajpce już nas znają i jak tylko wchodzimy to kawa się szykuje;)))).

Ruda pozowała udatnie .

Doszliśmy do mostku i zrzutu wody z Przemszy.Od dawna nie widziałam żeby tu jakaś woda płynęła a wczoraj i owszem w ilości sporej i nawet to groźnie wyglądało!

A na koniec ślady.Obstawiałam dziki ale po tropach ciężko było dojść bo rozjeżdżone przez quady i crossy i też mało ich było w sumie,nie wiem czemu bo łąka zryta solidnie.

 

i po majówce acz nie było tak źle;)

  • Napisane 3 maja 2017 o 21:37

We wtorek pracowaliśmy ale że pogoda nie dopisywała,nie miałam obiekcji ,zresztą szyłam zamówienie.

Dziś trzeba było coś wymyślić i padła propozycja Pogoria IV pieszkom i na około.Znaczy samochodem dojeżdżamy a potem gnamy z Rudą do kompletu.Bo co do roweru to się nie możemy dogadać.X-men chce z domu a ja bym chciała dojechać a potem pojeździć tak na pierwszy raz.A na dokładkę jego rower szwankuje.Wysłużył się, trzeba by remontu ale u nas to chętnych brak.Pojechał do serwisu w zeszłym roku to focha strzelili bo panie my tylko markowe.No co za ludzie?

Pogoda bez deszczu ale niskie chmury i takie ołowiowe…Horyzont zamglony ale nie było zimno.Prawie zaraz kurtki zdjęliśmy bo za ciepło ale wracać do samochodu bez sensu i się je niosło.Chwilami nawet jakieś przebłyski słońca bo widziałam swój cień.Szło się przyjemnie i nawet szybko.Do czasu.Ostatnie 6 km człapałam zmęczona,X-men się wysforował do przodu ale oj tam.My z Rudką doszłyśmy powoli do knajpki gdzie już czekało zamówienie;).

Aparatu nie zabrałam,komórki zapomniałam,zdjęć ni ma.Trudno.

W domu padliśmy na łóżko,Rudka na posłanie a kot padł z nami do towarzystwa;))))

I tak sobie leżymy,gadamy,śpimy,wstajemy na herbatkę,czasem na siku a za oknem deszcz…