Aktualnie przeglądasz kategorię praca
Wyświetlam 1 - 4 z 91 notek

trzydniowy maraton ze służbą zdrowia i paletka książek….

  • Napisane 25 maja 2017 o 22:37

za mną trzydniowy maraton.Służba zdrowia…W piątek telefon czy matka by nie chciała wcześniej iść na usunięcie zaćmy.(czeka od lutego 2016 a zabieg miał być pod koniec listopada….) CHCIAŁA ,tzn ja zdecydowałam że chce. Mama bardzo się już męczyła z jednym okiem zdrowym a drugim mało widzącym.Dziś otrzymałam zgodę na zabieg.

Wczoraj koszmar.Koszmar w kolejce do badań!!! Około 50 osób…ale dwa okienka,podajesz skierowanie,przyklejają kody,dają numerek i pod gabinety a tam cztery stanowiska ,czyli idzie sprawnie.ALEŻ NIE !!! Bo w jednej kolejce stoją też ci co badania kupują…a ci się zastanawiają,myślą,dyskutują,przeliczają kwoty,zmieniają decyzję RATUNKU !!! 65 minut stałam,dobrze że mama miała miejsce siedzące…A potem,potem 30 minut jeszcze do gabinetu…Bo ciężarne,bo matka z dzieckiem,bo chwkto. W domu jazda bo trzeba zastrzyki ww brzuch Zdołowana tą starością jestem;/. A teraz do 29 maja i niech przejdzie spokojnie ten zabieg….

Wczoraj wieczorem zasłużony odpoczynek i czerwone wytrawne i skusiłam się na wafelki.

No to dziś…

POGODA U NAS PASKUDNA.Rankiem lało,teraz siąpi.Przyjechała paleta z książkami.Ponieważ wyglądało na to że część jest luzem,a i pudło gigant -wielkości palety robią, byle jak otoczone stretchem to cóż.Trzeba było samej ,biegiem rozładować,bo X-men w terenie …No tylko 160kg ale na tempo…Mamy takie okienko specjalne z wysuwaną półką.No i tak: rozcinam stretch,odginam karton i wyciągam książki.Niektóre luzem,jednak większość opakowana w folie lub w papier pakowy.Łatwiej się nosi ale dość ciężkie bo pakowane po 10,20 lub 5 sztuk.Schylam się do palety,wyjmuję,przechodzę kilka kroków,schylam się kładę książki na półkę,przesuwam do środka, potem ganiam na dół żeby odebrać ! Było mi chłodno…taaaa, Pot lał się pod koniec obficie.Kręgosłup też się napracował.

No i te wafelki z waniliowym kremem co wczoraj pozwoliłam sobie zjeść solidnie odpracowałam ! A ręce jeszcze drżą i nici z projektu,bo jak tu rysować cokolwiek?

Niestety,trzeba to było zrobić.Szkoda rąk, cóż….

na pocieszenie powiesiłam sobie uszytą wcześniej ŁĄKĘ:))))

Konkurs Raz na Ludowo i co z tego wynikło

  • Napisane 22 maja 2017 o 13:40

niestety,nie wygrałam.

I może ten opór materii – brak połączeń lub ceny za te połączenia zwalające z nóg to wskazówka była ?:)))

Tak wiem.Konkurs,wernisaż i wystawa organizowane były pod hasłem „Noc Muzeów ” ale dla przyjezdnych co to chcieli wpaść  , pogadać i wracać nie do przeskoczenia no chyba że wszystko załatwiało się dwa/trzy tygodnie wcześniej.No tydzień.A ja głupia myślałam że ot tak,pójdę sobie na dworzec bilety kupię i po sprawie.

No ale że tak powiem do brzegu.

Uważam nieskromnie że moje prace były niezłe.Całkiem niezłe. Tak,ciuteńkę czuję rozczarowanie ale od kiedy wiedziałam kto bierze udział to odpuściłam myśli o rywalizacji.

Dostałam bardzo dużo sympatycznych komentarzy.Wiem że moje prace mają bardzo pozytywny odbiór i ludzie je podziwiają więc…czego więcej chcieć?!?

Duże zdjęcia można zobaczyć na moim jakby…blogu branżowym czyli tu —>>>Zachodni i na fb.

Dla tych co nie mają tadaaaaaaaam – tu:

Moja ukochana praca.Szyłam,rzucałam w kąt,szyłam,zmieniałam fafnaście razy zamysł aż w końcu powstała.Nie dałam jej na konkurs tylko na wystawę,nie była oceniana i myślę że dobrze…

Modlitwa wędrownego grajka….

Obertas w pikselach – również tylko na wystawę….

I praca konkursowa – Miała baba koguta

 

A dla cierpliwych co dotarli do końca – świetny fotoreportaż z wystawy gdzie Modlitwa przepięknie została ujęta—->>>>>

FOTOREPORTAŻ

W jury zasiadło dostojne grono:

Lenka Galińska (SPP), Krystyna Wodzowa ( Cepelia), Marianna Oklejak ( autorka książki Cuda wianki ) oraz Gillian Travis ( angielska quilterka ) przyznało 3 nagrody i 4 wyróżnienia .

A tu nagrodzone i wyróżnione prace….

KONKURS NAGRODY

o jej ,zaraz Święta? I forsycja kwitnie ?

  • Napisane 11 kwietnia 2017 o 22:01

a chwastów w naszym ekhm,ogrodzie multum.I to ten rodzaj nie do wyplewienia znów się rozpełznął…Cóż.Zamiast trawniczka będziemy mieli chwastowisko,bo kto to ogarnie?

Pogoda taka sobie.Czasem słońce ale ogólnie zimno i deszczowo i ponuro.

A my znów powoli dochodzimy do siebie po nocy z niedzieli na poniedziałek. Niedzielę mieliśmy dość nerwową z mocno napiętym planem, bo trzeba było popracować nad banerami reklamowymi.Stare wyglądały mocno niewyględnie i raczej straszyły niż zapraszały potencjalnych klientów.W sobotę zrobiłam,przygotowałam wszystko a potem przyszła Młoda i okazało się że niekoniecznie to jest to czego ona oczekiwała i co się nadaje ( bo miała się zająć wydrukiem ).

Młoda studiuje zaocznie.Weekendy zajęte i miała czas po południu ,musieliśmy zdążyć.

W dowód wdzięczności i pomocy dziecku X-men miał ją odebrać po pracy ( tak,po zajęciach jeszcze na kilka godzin poszła do pracy),wszystko ustalone a tu wtem,nagle telefon – tato zabierzesz mnie wcześniej tak koło 22 bo muszę jechać na SOR.

E,a co się dzieje pytam? X-men nie wiedział,  pojechal.

NIE ma ich,nie ma ich,nie ma ich….dochodziła 24 jak przyjechali.

Młoda – złamany nos…A!A!A! ( złamała przez przypadek na zajęciach sportowych )

Nie wiem jak to było,bo każdy z nich złożył inne zeznania ale wylądowali na izbie przyjęć miejskiego szpitala  gdzie i owszem, najpierw swoje odczekali a potem lekarz dyżurny zrobił rtg,spojrzał i rzekł – jestem ortopedą,nic nie pomogę,laryngologa nie mamy,dał skierowanie do przychodni i stwierdził że może tam pójść w ciągu trzech dni,bo nos wytrzyma….

Nosz kurwa!

Pielęgniarki na korytarzu podpowiedziały im by jechali do górniczego,tam wszak urazówka i zwożą takie przypadki ale Młoda jak my kiedyś – nie chciała ,bo będzie innym miejsce zajmować ,wytrzyma ,da radę i jutro do przychodni.

X-men miał wyjazd w trasę o SZÓSTEJ RANO !

Wykąpał się, położył zmęczony okrutnie ale ja marudziłam i marudziłam.

Dziewczyna ze złamanym nosem i co ? W przychodni lekarka co najwyżej wyśle się do laryngologa hwg!!! I będzie się miotała po mieście z tym cholerny bólem ,krzywym nosem i opuchniętą twarzą?!? Młoda jak poczytała to i owo w internecie to już chciała jechać gdziekolwiek by mieć to od ręki za sobą .

X-men zwlókł się z łóżka,i pojechali….

Na urazówce lekarze się wściekli,że dziewczynę bez pomocy miejski odesłał do domu.Ponoć wyzwiska pod ich adresem latały gęsto ( widocznie takie numery odchodzą często ).

Nastawili nosek – wkładają taki metalowy pręt i nie,nie jest to bezbolesne ani miłe,wkładają taki usztywniacz by nie uległ ponownemu przesunięciu.Na szczęście nie poszły naczynia krwionośne ani nie było to złamanie otwarte i chyba operacji nie będzie.

Wrócili po 2 w nocy a X-men w drogę o szóstej rano…Pojechał dwie godziny później ale ledwo wstał;/.Ja też zmęczona bo jak tu spać jak oni tam ?

Dziś Młoda była na kontroli.Wróciła po pięciu godzinach bo….

awaria wydawania numerków !!!

Nosz….usztywnienie wyjęte,jest dobrze ale nadal paskudnie boli.Nosek opuchnięty,jest też siniak;/.

Dostała jakieś leki ale p.bólowych woli nie brać,bierze tylko te na opuchliznę i coś tam jeszcze.

I z tym biednym nosem była na zajęciach,a potem w pracy….

W przyszłym tygodniu jeszcze jedna kontrola.Biedne te moje dziecko.

A , smak się zaciera ,w zasadzie jeszcze bez smaku o ile masz na coś ochotę.

I tak prosz pańśtwa mamy kolorowo…

co tam komu w duszy gra…

  • Napisane 7 kwietnia 2017 o 14:53

dzisiejszy dzień sponsorują umyte okna i deszcz za nimi…

jak myłam było ciepło bo to niedziela była.A od wczoraj pada,pokrapuje,leje,duje i inne takie przyjemności typu taki malutki,ciężkawy gradowy śnieżek.

Juka wywalona na taras cierpi ale nie chce mi się jej taskać z powrotem.Przeżyje to dobrze,nie jej problem.

Ogólnie to chujnia z grzybniom prawdaż.

X-men przenosił mój osobisty sklep internetowy na nowy serwer gdyż platforma na której do tej pory byłam wykopała nas ze względu na zmianę swojego profilu działalności…

No i zonk.Bo się natyrał doprawdy ,bo jakby sklep od nowa tworzył a tu słabo widzialny w necie,gogle nie łapią i sporo błędów.Smuteczek, bo żeby poprawić to trzeba jednak sporej kasy,bo co my sami więcej możemy ?

I to taki jeden z wieku kwiatków u nas. Młoda niby po informatyce,ale to była szkoła średnia,teraz co innego studiuje,i nic nam nie pomoże niestety a wiadomo,ja najwyżej mogę coś komuś uszyć a raczej słabo z płaceniem większych kwot.

Już nawet jesteśmy po wstępnych rozmowach z kimś tam ale kwota 250zł miesięcznie przez dwa lata bo na tyle chce umowy mnie przeraża. Niewiele w sumie skoro ma nas wywindować w górę i zwiększyć oglądalność i co za tym idzie sprzedaż ale….no wlaśnie.Dwa lata to szmat czasu no i czy rzeczywiście pomoże?

Mieliśmy już nie raz przeboje z różnymi firmami i wiem że to czasem są puste słowa.

No i tak to się plecie na tym świecie…