który to już raz ruszamy na spotkanie?

  • Napisane 14 czerwca 2017 o 15:09

na pewno o wiele za mało razy .Ale przynajmniej teraz cenimy te spotkania ,gadania,kosztowanie cudzych potraw,delektowanie się trunkami które co poniektórzy od wielu miesięcy warzą by zabłysnąć niebanalnym trunkiem ;)).

Nie wiem czy dziś,czy jutro.Młoda z mamą i Rudką oraz Kubą zostają,my się nareszcie wyrywamy acz nie wiem czy nie zajrzymy przelotem,bo X-men jednak ma sporo hmmmm takiej durnej pracy…Bo jak nazwać przymus zwiezienia towaru z terenu? Bez sensu…

A ,wrzucam parę zdjęć z naszego zapuszczonego,dzikiego ogrodu.Dziw że jeszcze coś tam kwitnie;)))

Komentarze (4) do który to już raz ruszamy na spotkanie?

  1. ~dora pisze:

    Ślicznie,nie czepiaj się! A te białe to żylistek (moje wyschły z zeszłym roku,bo w Polsce susza była i sie nawet na wiosce nie uchowały), czy jakas inna tawuła, no i jaśmin chyba, o mamuniu,jakie piękne, dorodne! Róże podziwiam,ale i nie chce mieć,chyba ,że bezkolcowe;)

    • ~tuv pisze:

      toć mówiłam kiedyś że żylistek bez wody przez pierwsze dwa lata nie da rady.No bywa .
      Różę taką pnącą chcialam i mam;))).Daje radę a my jej nie przeszkadzamy;)

  2. ~Ultra pisze:

    Tuw, masz piękny ogród. Taki wypielęgnowany, gdzie nie ma ziół (inni nazywają je chwastami) nie przyciąga mojego wzroku i mojego serca. Wymuskanie zabija wdzięk i naturalność.
    Zasyłam serdeczności

Dodaj komentarz