Wyświetlam 1 - 2 z 3604 notek

tego jeszcze nie było czyli jak tuv koniak kupowała…

  • Napisane 21 listopada 2016 o 22:40

kiedyś w epoce kamienia łupanego bardziej znałam się na drogich trunkach,choć niekoniecznie je pijałam

Niemniej jednak od czasu do czasu takowe w naszym domu gościły bo DADA z DADKIEM jeździli po KDL-ach i przywozili różne alkohole.Pamiętam do dziś „Słoneczny Brzeg” czy też „ARMEŃSKI” – ale ten to z 40-latka bardziej;).

Dada dodawała go do tortów,ciast a czasem z gośćmi pili po kieliszku.

A i „Napoleon” ale to już ze studenckich czasów.

Lata temu znajomy pokazywał mi koniaczek tory pijał w ilościach umiarkowanych dla obniżenia ciśnienia.Traktowałam to jako niezłą bajeczkę by umotywować spożycie ale nie tak dawno znajoma też mi o tym wspomniała a że uważam ją za dość wiarygodną,informacja zapadła w pamięć.

Pisałam tu niedawno o szaleństwie mojego ciśnienia co wykluczało alkohol,który nawet lubię.Wino półwytrawne czerwone bywało popijałam w weekendy bo piwo to tylko,i wyłącznie po ogromnym wysiłku i w upał a nad wodą to już idealnie;).Wódki to u nas raczej nie uświadczysz,no chyba że żołądkową od wielkiego dzwonu lub komplikacji gastrycznych.

I tak sobie pomyślałam że może warto koniak kupić ?

Bo ja się napiję, X-men może mi towarzyszyć a i okazja była,bo wieści smutne nas dopadły. Stanęłam przed półkami z alkoholem w niejakiej „Stokrotce” i medytuję. No wina sa, piwa wiadomo,wódek sporo,whisky jakowąś widzę ,brandy i owszem ale KONIAK ?!? Zdesperowana zagadnęłam sprzedawczynię – poproszę koniak.

Eeeee,sprzedawczyni spoglądając na półki – A JAKI – cwaniara odbiła piłeczkę,no!

- NO JAKIŚ wydukałam robiąc z siebie idiotkę.

-No widzi pani że my brandy i wódkę mamy,zamknęła drażliwy temat nie tracąc twarzy i honoru sprzedawcy.

Wzdech.

Poszła do domu,bo co.

Ale kiedy zerwali nas na równe nogi wieścią o śmierci teściowej,w niedzielę o zbójeckiej porannej porze to się zawzięłam i kiedy X-men jechał do Częstochowy potuptałam do większego dyskontu niejakiego Tesco….

I znów.Regały zapełnione po sam sufit.Kilka metrów z winem wszelakim , po drugiej stronie wódki….a KONIAKI GDZIE ?!?

W końcu,gdzieś za załomem ,w kąciku zauważyłam półek kilka z trunkami których cena śmigała ponad 100 zł za pół litra.Ooooooo może to tam?

Potuptałam, spojrzałam i zamarłam.No wybór jest,ale w zasadzie pisze na każdej albo whisky albo brandy no i te ceny!!!!!!!!

A gdzie KONIAK ?!?

Bo jak już mam wydać,to chcę KONIAK KUPIĆ !

No to telefon do przyjaciółki —->>> dem

ale ona chętna do pomocy raczej mówiła mi co matka ma w szafce a nie czego mam na półce w sklepie szukać.

No do ———->>>>KNEZIA

to się bałam dzwonić żeby się nie ośmieszyć;))))

I tak stojąc i medytując coś sobie przypomniałam o Napoleonie właśnie i gwiazdkach które to chyba na lata leżakowania miały wskazywać.

Na samym dole, gdzieś w kątku przy podłodze zauważyłam ten napis.NAPOLEON jako żywo!

I nawet niedrogi.Jeden w zielonym pudełku,drugi w czarnym.Gwiazdki ma.Tylko zaprzęgłam jedną z pań z obsługi do ustalenia ceny.Bo w cały świat te ceny były.

Kupiłam za całe 34 zł. ( 33,99zł jakie durne te końcówki,nawet w alkoholach ta moda! ).

Smaczny. Ciśnienia nie podniósł ale hmmmm, dzisiaj czytam na metce – napój spirytusowy….A!A!A!

I tak się skończył mój sen o koniaku….

czy już pisałam że listopada nie znoszę?

  • Napisane 20 listopada 2016 o 22:42

teściowa zmarła w nocy.

We śnie/malignie. Od piątku nie było z nią kontaktu a od dwóch lat,czyli od udary ten kontakt który był,był mocno utrudniony.Afazja językowa i mózgowa…udar rozległy więc…

Nie,nie ma histerii,rozpaczy i łez.

Smutek mnie dopadł z powodu X-mena bo przecież to matka jak i z natury bardziej ogólnej,że teraz to my na odstrzał…

M.czyli amerykańska sisters nie zdążyła, zameldowała się dziś, po fakcie…

I. w końcu odpocznie,bo to na niej spoczywał cały ciężar opieki nad matką,chociaż….chociaż chyba to lubiła i nie była to katorga.

Pogrzeb pewnie w środę.

A nasz samochodzik do naprawy….wrrrrrrr jak zwykle,kiedy dzieje się coś ważnego….