Wyświetlam 1 - 4 z 3671 notek

mówcie mi chaos a najlepiej katastrofa

  • Napisane 7 października 2017 o 22:30

na początku był chaos….

A nie,to tylko ja wywinęłam orla na zalanej po kostki posadzce.Na Kartoflisku przypomnę.

złamany ząb

potem wypadek czyli spokojny dzień i BUM!!!

potem wybaczcie chyba był czwartek ale nic z tego dnia nie pamiętam.

A potem nastąpił piątek,piąteczek ,piątunio kiedy to X-men wolał się spionizować bo na leżąco złamany mostek  bardziej boli ( w zasadzie napierdala) .Uwierzcie na słowo. I zabrał się za przenoszenie naszego sklepu internetowego (tego drugiego) na nowy serwer. Bo czas gonił,na homie mieliśmy miejsce wykupione do 2 października tylko.

Jeśli ktoś uważa że to tylko pstryk i już,to jest w grubym błędzie. najgorzej idzie ze zdjęciami.A mamy ich na serwerze około 20 tys….DWADZIEŚCIA TYSIĘCY zdjęć towarów.

Sobota to ogromna nerwówka bo niby sklep przeniesiony z nie ma żadnych gifów.NIE MA.No to po co ten sklep skoro nic nie widać? A do tego nasza domena zaparkowana u lokalnego dostawcy internetu.To ostatnia z rzeczy jaką jeszcze u niego mieliśmy. I ją trzeba też było przenieść żeby sklep zaczął działać tzn pokazywać zdjęcia.

eeeee,no ale sobota,co nie ? Lud pracujący na zakupach,wyższa klasa na wypoczynku,prostaczki nie mają internetów  i jak tu się czegoś dowiedzieć? Oj tam , mieliśmy szczęście i zadzwonił do nas człowiek w odpowiedzi na maila z tym że człowiek nie umiał pomóc. No tak,on pracuje tu gdzie trzeba i dlatego dzwoni ale nie umie wytłumaczyć,pomóc a szefa nie ma bo łykend. Jedyne co może zrobić to podać telefon komórkowy szefa.

Hehehe, no to podał a X-men zadzwonił. – „PANIE,JA WŁAŚNIE WSIADAM DO SAMOLOTU „- zawarczał szef.

A za przeproszeniem chuj mnie obchodzi tak? Pewne rzeczy w tym pomoc techniczna 24/h są opłacone a my mamy awarię,tak? I dlaczego pracownik nie umie pomóc? I jeśli nie umie pomóc to po co siedzi,tak?

Szef się rozłączył po chwili sms z hasełkiem do panelu .W podtekście daję wam i spadajcie,ja mam urlop.I to był nasz ostatni kontakt z szefem byłym dostawcą internetu….pa,pa…ZROBIONE zakrzyknął X-men i poszliśmy spać,bo pora była mocno wieczorna.A zapomniałam popsuł się czajnik elektryczny.Miał miesiąc….

Niedziela - znów problemik ze zdjęciami. RATUNKU,jak ja mam pracować brzęczałam X-menowi nad uchem.NO JAK ?!?  Chłop robił co mógł.

Się okazało że …hmmm…nasz totalcommander NIE widzi pewnych zdjęć.A jak on nie widzi to i sklep nie widzi ( za cholerę nie wiem czemu bo na serwerze były ) Niedziela to również mój spacer z Rudką do serwisu by obejrzeć samochód….No i te 12 km ciut nadwyrężyło jej łapy. Ale za to pazury starła bo były za długie;>>>>

Poniedziałek – kto na boga lubi poniedziałki?!? Ranek pełen wrażeń u rodzinnego bo się mu kurwa zbiorowo zwaliliśmy na kark;>>>  Potem użeranie się ze znikającymi zdjęciami i ….I PADŁA MASZYNA DO SZYCIA. Tzn jakoś tam szyła ale nie szyła. X-men miał zajęcie a ja też bo kombinowałam co z moją ELNĄ zrobić.Wyszło ze najprościej pojechać do serwisu do Krakowa.I nawet znajoma się zgodziła mnie odebrać z dworca,podwieźć gdzie trzeba i takie tam. Jednak w końcu ta opcja upadła,bo serwis nie gwarantował że zrobią od ręki.

Wtoreczek -Apteka mi ściagnęła szczepionkę dla mamy aż z Łodzi czyli tam i z powrotem do przychodni…jakie to głupie uczucie kiedy pod dom podjeżdża taryfa by zawieźć nas 400 metrów dalej .Czterysta metrów dalej jest przychodnia!!! Ale matka stwierdza że nie dojdzie i co mam zrobić?!?    Miotanina ze znikającymi zdjęciami ,X-men zabawiał się w pisanie pierdyliarda CV,pakowanie maszyny,załatwianie papierologii stosowanej , robienie księgowości i takie tam pomniejsze rzeczy czyli kolejny dzień zapełniony po brzegi.

Środa – miałam w końcu iść na spirometrię ale obudziliśmy się wszyscy za późno i cóż. Przepadło.Niemniej jednak chociaż zdjęcia udało się opanować.Wyprostowane. X-men pisał pierdyliard CV,ja szyłam czyli dzień jak co dzień.

Czwartek – zadzwonił klient z pytaniem o towar który właśnie oglądał na stronie sklepu internetowego i …i kurwa NIE MÓGŁ GO ZOBACZYĆ !!! Rozumiecie? 20 tys zdjęć a ten dopadł akurat tego uszkodzonego!!!! Zęby wbiłam w słuchawkę ale grzecznie sobie poradziłam bo….Bo jak nie to….I znów zdjęciowa kołomyja.jak pragnę podskoczyć,jak jeszcze raz usłyszę że zdjęcia się nie otwierają albo zamiast fotela samochodowego stoi jak byk NOCNIK to normalnie wyjdę z siebie !!! Czwarteczek to też dzień  wizyty – wywalczonej – wizyty u chirurga ( bo rodzinny przecież kurwa nie może wypisać L-4 na dwa tygodnie np.Bo ja się nie muszę psze pani znać na złamanych mostkach nie ? ) .

No to X-men poszedł .I siedział tam…I dzwonił – tuv ja już czekam pół godziny a tylko dwie osoby przyjęła ,po co mam tu siedzieć,idę do domu co? AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!

Nawrzeszczałam do słuchawki,siedź tam !!! Chcesz to cholerne L-4 to siedź!!! No ale ona przyjmuje do  trzeciej, a jak będę musiał też siedzieć do trzeciej? To będziesz SIEDZIAŁ zawarczałam.RAZ na kilkanaście lat chyba możesz?!?

Wszedł kolo 12.00.Raptem półtorej godziny czekania.Lekarka spojrzała i rzekła – I CO JA MAM Z PANEM ZROBIĆ ?- a idź pan po L-4,pielęgniarka wypisze….A potem pisał CV….i wysyłał rzecz jasna.

Piąteczek – długi poranek w ZUS-ie. Ale owocny.Będzie jakieś wypadkowe wypłacone.Uffff. I znów pisał CV a ja wisiałam na telefonie,na fb, na mailu gdyż zamówiłam niezbędny dla mnie towar w łódzkiej hurtowni a on ci nie przyszedł!!!

Zamówiłam 03.10 a w piąteczek był  już 06!!! na piechotę by przylazł!!! I dlaczego nie odpowiadają na maile? I dlaczego wisi zamówienie jako oczekujące? I dlaczego telefon do nich się zaciął?

Otóż …otóż UWAGA – mają totalną awarię…AWARIĘ.Padły systemy .I to od wtorku!!! Dokładnie w dniu kiedy zamawiałam towar…i niestety mogą cokolwiek zrealizować dopiero w połowie przyszłego tygodnia.JEŚLI się powiedzie naprawa….Hurtownia z oddziałami w terenie.No kuźwa mogę jechać do Pszczyny ale CZYM ? Pociągiem?!? no jasne,czemu nie ale potem zapierdalać na koniec miasta bo to przy trasie i nie staje tam żaden bus a potem co ? Z belą która ma 170cm i średnicę 0,5 metra brać na plecy i zapierdalać znów na dworzec?!?

Uszyłam coś dla klientki i mus iść na pocztę wysłać. No trzeba.Z taką dość sporą a nawet bardzo sporą paką.Dobrze że lekka.Nie no do autobusu ? Przecież to w sumie miły spacer lekko licząc około 15 minut .Idę….jestem już za domem kawałek LEJE. Nie ,nie pada LEJE strugi deszczu bez szans otworzyć parasol ale mam kurciochę w sam raz na taką pogodę.jakieś 500 metrów dalej…jak nożem uciął. No ale ja wyglądam jakbym z rzeki wyszła….Paka też….

Wracam nie pada ale jakieś 500 metrów przed domem zaczyna….i ….

Sobota – poszłam na spacer z Rudką.Pogoda ładna, słońce świeci….no a potem LAŁO.LAŁO i LAŁO i jak doszłam do furtki …. przestało…i wyszło słońce…

No to jestem ten chaos i awaria.Co mam jeszcze komu popsuć? Hmmmm moze zrobić z tego biznes ?

niemożliwe już piątek?

  • Napisane 6 października 2017 o 09:31

wiatr nie narobil ,przynajmniej u nas ,żadnych szkód. Wieczorem tylko palety porozrzucał na podjeździe a ciężkie są !

Czekamy na decyzję z PZU ,samochód już jest wrzodem na tyłku w serwisie VW i chcą byśmy go jak najszybciej zabrali.

A tamci nie nie dają przyzwolenia i tak jesteśmy w zawieszeniu.

X-men martwi się.Martwi.M A R T W I .

Z realnego punktu widzenia cóż….lata własnej działalności nie sprzyjały robieniu np.kursu spawacza,nie?

Mamie pomogło moczenie nóg w occie i skórki sloninki;)))) dodatkowo smaruje teraz jeszcze gęsim smalcem (blech) od jednej takiej BABY ZE WSI:)

Ale za to ma jakieś zawirowania z ciśnieniem co mnie mocno martwi;/.

Ja wysłałam maszynę do naprawy i już wiem że dziś mi ją odsyłają .Uczę się być mobilna inaczej.Czyli korzystać z komunikacji miejskiej. Zresztą spacery też dobrze robią .

złota jesień ,ładnie na dworze w weekend a w sercu otchłań

  • Napisane 2 października 2017 o 09:32

wczoraj przepiękny spacer ale trochę przeforsowałam Rudkę.

Od wypadku nie wychodziłam na spacery a ten miał całe 12 km (przynajmniej wg mapy google).

Ale tak przyjemnie nam się szło…Dopóki nie zobaczyłam naszego autka;(. Eh….spacer był do serwisu i z powrotem)….

Odbiłam na Stawiki gdzie posiedziałam przy kawie .Ciepło,jesiennie,w promieniach słońca

Dziś od rana miotanina bo rodzinny. Mama,ja i X-men.

mama bo szczepionka p/grypie od wielu lat bierze.

ja bo leki a X-men bo L-4

Się okazuje że niechętnie wypisane to L-4 bo ja nie jestem chirurgiem. Nosz….na siłę wywalczone miejsce u chirurga na czwartek. Dla matki nie ma szczepionki bo ta dobra nie do dostania i ściągają nam z Łodzi na środę !!!

Maszyna do szycia mi się do tego zbiesiła.Szyje ale nieciekawie.Mam drugą ale taką przedpotopową i dobrze  szyje ale nei takimi ściegami jak mi są potrzebne teraz i natychmiast.Wrrr i chlip. Jak ja mam teraz do serwisu zawieźć maszynę? A serwis w Krakowie.Wiem że kurierem ale to minie kilka dni.Chyba przyjdzie mi targać na plecach i busem,bo przecież X-men nie może !!!

W sobotę jeszcze odwaliłam 8 km po rolki do kasy fiskalnej;/.  Jak się ma auto o nie czujesz tej presji czasu i odległości;(.

 

a miało być już dobrze

  • Napisane 27 września 2017 o 16:31

X-men miał wypadek.

Siedzę na blogu,na fb bo nie umiem sobie miejsca znaleźć.

Zadzwonił że niby nic mu nie jest ale auto w proszku.

Nie wiem kiedy się pojawi w domu,bo wypadek gdzieś daleko od domu i wiadomo policja a do tego straż przyjechała !!!

Samochód ponoć bardzo uszkodzony;/. (nasz jedyny żywiciel….)

Wybuchła poduszka powietrzna i to go uratowało…Ale klatka boli bo uderzenie było mocne…

Martwię się ;/.