Wyświetlam 1 - 4 z 3634 notek

No piękną zimę mamy co nie ?

  • Napisane 19 kwietnia 2017 o 09:36

W drugi dzień świat Junior biegał sobie z jajami;))))

—>     WIELKANOCNA DZIESIĄTKA

Było całkiem fajnie orzekł ale oznaczenie fatalne a to bieg terenowy był! I błoto i kałuże i pod górkę i na dół,no co kto lubi i nie cierpi też.Już na rozgrzewce pobłądził ze trzy razy.Ciut organizatorzy polegli.

My siedzieliśmy w domu tylko spacerki poczyniliśmy żeby przepalić to i owo co się zjadło i wypiło;)

Wczoraj jeszcze byłam na całkiem udanym spacerze z Rudą choć X-men po powrocie z trasy był bardzo zmęczony fatalnymi warunkami a samochód wyglądał tak:

No nie powiem,radary miałyby chyba pewien problem by zrobić dobrą fotkę do albumu;).’

Gdzieś na bocznej drodze ( – korek w okolicach Częstochowy był gigantyczny,samo miasto zakorkowane również,objeżdżał zadupiami ) miał szczęście bo auto przed nim szalało po drodze ,robiąc zgrabne piruety aż w końcu zatrzymało się w poprzek drogi….Wdech,wydech. Ominął.

Dziś nie wyszłam z Rudką na spacer ,bo nawet ona nie wykazywała chęci .No w zadymkę? Brrrr.A śniegu coraz więcej acz widać ze to taki co łatwo się topi.OBY.Szkoda mi tylko drzewek owocowych ,nie wiem czy będą wiśnie tego roku;/.

Wielkanoc dzień pierwszy….

  • Napisane 16 kwietnia 2017 o 21:09

Śniadanie było.Nasza niewielka rodzina się zintegrowała jak zwykle,Młoda pięknie przystroiła stół,Junior pomagał i naciął forsycji do wazonu,X-men zrobił przepyszną sałatkę a ja dyrygowałam;))).

Pogoda nie zachęcała ale ,ale, ale…w końcu wyszło słońce ! No to się zebraliśmy i pojechaliśmy na rodzinną wycieczkę.Trasa Mirów- Bobolice ponownie zaliczona.

No pięknie ! Mirów za plecami,szliśmy tym razem górą.Pogoda cudna,ludzi niet,wiater duł niemożebnie ale byliśmy odpowiednio przygotowani.NO PRAWIE.

Po drodze zaliczaliśmy kolejne piękne widoki i skałki;).

Nie wygląda że jest WYSOKO.A jest…

Na horyzoncie zaczęły się gromadzić podejrzane chmury….

I tak dotarliśmy do Bobolic.

Wracaliśmy dołem,żółtym szlakiem,wzdłuż skałek. Junior znalazł DRZWI DO INNEGO WYMIARU

Niebacznie przez nie przeszedł i ….i dobrze że dotarliśmy do jaskini…

Za naszymi plecami rozszalało się lodowe piekło.kawałki zlodowaciałego śniegu wykonywały w powietrzu deliryczne pląsy miotane porywami szalonego wiatru….

Junior niestety dał nieopatrznie hasło do powrotu .Fakt,była chwila przerwy ale potem piekło rozpętało się na nowo…Cóż….krioterapia.Moje dżinsy mogły spokojnie stanąć w kącie były tak mokre,zimne i zlodowaciałe.No,nie tylko moje…Młoda poślizgnęła się na błocku i wywinęła artystycznego orła,co niestety nie było miłe bo jej spodnie ….jej spodnie też mogły same stać,acz do tego jako gliniana rzeźba…Dobrze że mieliśmy w bagażniku tekturę ( ochrona siedzeń oraz reklamówki…).Kurtki ,solidne kurtki p/deszczowe zaczęły przemakać.Niestety miałam wziąć trapery ale skoro reszta brała lekkie buty sportowe to…Woda w butach to i tak pestka w porównaniu z tymi mokrymi spodniami…

Nie muszę pisać że jak ruszyliśmy to się kuźwa przejaśniło ?!?

Dobrych,spokojnych Świąt…

  • Napisane 15 kwietnia 2017 o 19:02

o jej ,zaraz Święta? I forsycja kwitnie ?

  • Napisane 11 kwietnia 2017 o 22:01

a chwastów w naszym ekhm,ogrodzie multum.I to ten rodzaj nie do wyplewienia znów się rozpełznął…Cóż.Zamiast trawniczka będziemy mieli chwastowisko,bo kto to ogarnie?

Pogoda taka sobie.Czasem słońce ale ogólnie zimno i deszczowo i ponuro.

A my znów powoli dochodzimy do siebie po nocy z niedzieli na poniedziałek. Niedzielę mieliśmy dość nerwową z mocno napiętym planem, bo trzeba było popracować nad banerami reklamowymi.Stare wyglądały mocno niewyględnie i raczej straszyły niż zapraszały potencjalnych klientów.W sobotę zrobiłam,przygotowałam wszystko a potem przyszła Młoda i okazało się że niekoniecznie to jest to czego ona oczekiwała i co się nadaje ( bo miała się zająć wydrukiem ).

Młoda studiuje zaocznie.Weekendy zajęte i miała czas po południu ,musieliśmy zdążyć.

W dowód wdzięczności i pomocy dziecku X-men miał ją odebrać po pracy ( tak,po zajęciach jeszcze na kilka godzin poszła do pracy),wszystko ustalone a tu wtem,nagle telefon – tato zabierzesz mnie wcześniej tak koło 22 bo muszę jechać na SOR.

E,a co się dzieje pytam? X-men nie wiedział,  pojechal.

NIE ma ich,nie ma ich,nie ma ich….dochodziła 24 jak przyjechali.

Młoda – złamany nos…A!A!A! ( złamała przez przypadek na zajęciach sportowych )

Nie wiem jak to było,bo każdy z nich złożył inne zeznania ale wylądowali na izbie przyjęć miejskiego szpitala  gdzie i owszem, najpierw swoje odczekali a potem lekarz dyżurny zrobił rtg,spojrzał i rzekł – jestem ortopedą,nic nie pomogę,laryngologa nie mamy,dał skierowanie do przychodni i stwierdził że może tam pójść w ciągu trzech dni,bo nos wytrzyma….

Nosz kurwa!

Pielęgniarki na korytarzu podpowiedziały im by jechali do górniczego,tam wszak urazówka i zwożą takie przypadki ale Młoda jak my kiedyś – nie chciała ,bo będzie innym miejsce zajmować ,wytrzyma ,da radę i jutro do przychodni.

X-men miał wyjazd w trasę o SZÓSTEJ RANO !

Wykąpał się, położył zmęczony okrutnie ale ja marudziłam i marudziłam.

Dziewczyna ze złamanym nosem i co ? W przychodni lekarka co najwyżej wyśle się do laryngologa hwg!!! I będzie się miotała po mieście z tym cholerny bólem ,krzywym nosem i opuchniętą twarzą?!? Młoda jak poczytała to i owo w internecie to już chciała jechać gdziekolwiek by mieć to od ręki za sobą .

X-men zwlókł się z łóżka,i pojechali….

Na urazówce lekarze się wściekli,że dziewczynę bez pomocy miejski odesłał do domu.Ponoć wyzwiska pod ich adresem latały gęsto ( widocznie takie numery odchodzą często ).

Nastawili nosek – wkładają taki metalowy pręt i nie,nie jest to bezbolesne ani miłe,wkładają taki usztywniacz by nie uległ ponownemu przesunięciu.Na szczęście nie poszły naczynia krwionośne ani nie było to złamanie otwarte i chyba operacji nie będzie.

Wrócili po 2 w nocy a X-men w drogę o szóstej rano…Pojechał dwie godziny później ale ledwo wstał;/.Ja też zmęczona bo jak tu spać jak oni tam ?

Dziś Młoda była na kontroli.Wróciła po pięciu godzinach bo….

awaria wydawania numerków !!!

Nosz….usztywnienie wyjęte,jest dobrze ale nadal paskudnie boli.Nosek opuchnięty,jest też siniak;/.

Dostała jakieś leki ale p.bólowych woli nie brać,bierze tylko te na opuchliznę i coś tam jeszcze.

I z tym biednym nosem była na zajęciach,a potem w pracy….

W przyszłym tygodniu jeszcze jedna kontrola.Biedne te moje dziecko.

A , smak się zaciera ,w zasadzie jeszcze bez smaku o ile masz na coś ochotę.

I tak prosz pańśtwa mamy kolorowo…